• 0

Noc na Ziemi widziana z Kosmosu (wideo)

Zrzut ekranu 2016-08-26 o 15.07.48

czytaj dalej

  • 26 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Świat i TV

Wkrótce zacznie się kolejna noc w naszym kraju. Zanim zamkniecie oczy, zobaczcie jak wygląda noc na Ziemi widziana dziesiątki kilometrów ponad naszymi głowami.

Mieszkańcy większych miast bez problemu odnajdą się w fali światła emitowanego przez metropolie. Przy okazji zauważymy różnice między sztucznym rozświetleniem poszczególnych kontynentów. Ameryka Północna przy Afryce to jedna wielka żarówka!

Trzeba przyznać, że Dubaj widziany z góry to przepiękny pokaz iluminacji…

  • 0

To 26 sierpnia miał być początkiem II wojny światowej…

Zrzut ekranu 2016-08-26 o 16.36.23

czytaj dalej

  • 26 sierpnia 2016
  • Andrzej Kotarski
  • Historia

1 września już na zawsze będzie nam się kojarzył z dwoma początkami – roku szkolnego (nie tak straszny) i pierwszymi strzałami II wojny światowej (przerażający). Jednak czy wiesz, że Adolf Hitler planował najechać na Polskę już kilka dni wcześniej?

Według tych założeń inwazja, którą później nazwiemy kampanią wrześniową i pierwszym aktem II WŚ, miała rozpocząć się między 4 i 5 rano 26 sierpnia 1939 roku. Co na to wskazuje?

Symbolem rozpoczęcia wojny jest ostrzał pancernika „Schleswig-Holstein” w kierunku Westerplatte. Strzały padły rankiem 1 września, ale grad pocisku miał zalać polską przystań właśnie 26 sierpnia. Dzień wcześniej, 25 sierpnia, niemiecki okręt zawitał do portu w Gdańsku z „kurtuazyjną wizytą”. Pretekstem miało być uczczenie pamięci marynarzy z krążownika „Magdeburg”, którzy zostali pochowali w tym mieście w 1914 roku.

Oficjalnie miał zupełnie pokojowe zamiary. Dowódca pancernika Gustav Kleikamp podczas wizyty spotykał się z ważnymi ówczesnego Gdańska. Także z przedstawicielami Polski. Wymieniał uprzejme uśmiechy, wznosił toasty, odbywał kurtuazyjne rozmowy. Przy tym miał w głowie, że w sejfie na okręcie leży tajny rozkaz, który nakazuje oddanie pierwszych strzałów wojny. O pokojowej misji nie mogły także świadczyć poukrywane pociski artyleryjskie i jednostki szturmowe gotowe do ataku na Westerplatte.

Jednak do planowanego natarcia nie doszło. Dlaczego? Hitler chciał ruszyć na Polskę tuż po powrocie ministra Joachima von Ribbentropa z dyplomatycznej misji w Moskwie zwieńczonej niesławnym paktem o nieagresji między III Rzeszą i Związkiem Radzieckim. Wtedy zapadła decyzja o nieformalnym IV rozbiorze Polski. Niemcy byli gotowi 26 sierpnia, ale Hitler zmienił zdanie. Zawahał się na wieść traktacie Polski z Wielką Brytanią oraz informacji o niedostatecznym przygotowaniu do walki sojuszniczych Włoch Benito Mussoliniego.

Mimo wszystko doszło do walk polsko-niemieckich już 26 sierpnia. Stało się do na Przełęczy Jabłonkowskiej (terytorium dzisiejszych Czech), gdzie biegła ważna linia kolejowa i droga. Dowódca niemieckich oddziałów nie dowiedział się w porę, że Hitler przełożył termin ataku Wermachtu na Polskę i ruszył do planowanych działań. Inne akcje udało się wyhamować. Niemcom przyszło tłumaczyć się z incydentu i przepraszać za agresywne zachowanie „niepoczytanego” dowódcy. To były jednak tylko pozory.

(czytaj dalej)

  • 0

Ryba z przezroczystą głową

bbWCKR-hnNDGiy3BeaN37VJk1ec2vZ6luMeBRF2ZyGM

czytaj dalej

  • 25 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

„Cześć. Jestem rybą z rzędu srebrzykokształtnych z rodziny Opisthoproctidae. Spotkasz mnie w głębiach Oceanów Atlantyckiego, Pacyficznego i Indyjskiego.

Nie mam pojęcia dlaczego interesują się mną ludzie. Może Ty mnie oświecisz…?” :)

Niezwykła ryba z przezroczystą głową nie przestaje zaskakiwać. Wiecie, gdzie znajdują się jej oczy? To wcale nie wybrzuszenia z przodu przypominające powieki (to narządy węchu), a te wyraźnie odznaczające się zielone elementy w kształcie baryłek. Ryba potrafi popatrzeć nad siebie jak i przed siebie – wszystko dzięki niezwykłej budowie przedniej części ciała.

Tutaj zobaczcie jak prezentuje się w ruchu.

  • 0

Przebiegły i szybki. Wąż, który został królem pustyni

Snake research at Zoo Atlanta

czytaj dalej

Poznajcie niezwykłego węża, który za swój teren obrał pustynne obszary zachodnich Stanów Zjednoczonych i Meksyku. To grzechotnik rogaty. W języku angielskim mówi się o nim „sidewinder” ze względu na nietypowy, ale bardzo efektywny sposób poruszania się na boku.

Ten gatunek węża potrafi rozpędzić się nawet do zawrotnych 30 km/h! (Choć z rekordowym biegiem Usaina Bolta na 100 metrów nie miałby szans…) Wszystko dzięki wydajnym ruchom ciała, które najlepiej sprawdzają się na piaszczystym terenie. Zobaczcie sami.

Grzechotnik rogaty przebywa na ziemi tylko dwoma punktami swojego ciała jednocześnie. W ten sposób zmniejsza tarcie podłoża i może błyskawicznie zasuwać po pustyni. Równocześnie dzięki temu jest mu zdecydowanie chłodniej. Jego ciało nie ma nadmiernego kontaktu z nagrzanym piaskiem.

Jednak nawet tak duża jak na węża prędkość nie pozwala mu doganiać swoich ofiar, np. jaszczurek. Grzechotnik używa więc podstępu. Widać to od 1:29 minuty powyższego filmu.

Zakrada się w miejsce, gdzie jaszczurki polują lub szukają cienia. Sprytny wąż powoli chowa się w pustynny piasek, od ogona aż po głowę. Po zakończonym kamuflażu znad ziarenek wystają tylko oczy grzechotnika rogatego. Teraz trzeba poczekać na odpowiedni moment.

Na nagraniu właściwą chwilę oglądamy w 2:23 minucie. Wąż gwałtownie rusza do ataku na nieświadomą ofiarę. Ta nie ma czasu na jakąkolwiek reakcję. Teraz jadowitemu gadowi przyjdzie się schować przed słońcem i strawić swój posiłek. To kolejny udany dzień na północnoamerykańskim pustkowiu…

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #51

comment_Vx36Pic5YrHV7IRnIQELqh8Eh4YsObJy

czytaj dalej

  • 23 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Dzisiaj m.in. strzeleckie pojedynki na Igrzyskach Olimpijskich i zakręcone historyczne wynalazki.

Poprzednią część serii możesz zobaczyć tutaj.

Olimpijskie zawody w pojedynku na pistolety, obecne w programie Igrzysk w latach 1906-1912.

8-letni Samuel Reshevsky (urodzony w Ozorkowie) w trakcie symultanicznego pojedynku z mistrzami szachów, 1920 rok.

Izolator – pomysł na konstrukcję umożliwiającą pełną koncentrację i odcięcie od zewnętrznych dźwięków, z własnym dopływem tlenu, 1925 rok.

Adolf Hitler w czasie spaceru z małą Helgą Goebbels, córką Josepha Goebbelsa, 1936 rok.

Konstrukcja jednokołowego motocykla, Włochy, 1931 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Fizyka stojąca za mistrzowskim rzutem Anity Włodarczyk

AppleMark

czytaj dalej

  • 19 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Faworytka nie zawiodła. Anita Włodarczyk w genialnym stylu zgarnęła złoty medal olimpijski sprzed nosa wszystkich konkurentek. Przy okazji zwycięskiego rzutu młotem ustanowiła nowy rekord świata.

Polska olimpijka już chwilę po wypuszczeniu młota wiedziała, że ten poleci bardzo daleko. Emocje zdradził taniec radości. Mistrzyni miała ku temu powody.

Jej rzut był niemal perfekcyjny pod względem działającej fizyki – środka ciężkości ciała Anity Włodarczyk, środka ciężkości ciała z młotem i energii obrotu. Szczegółową analizę zobaczycie poniżej. Zauważcie, że młot opuścił ręce Polki w idealnym momencie…

Gratulacje dla polskiej królowej młota!

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #50

Bobby Fischer, playing 50 opponents simultaneously at his Hollywood hotel on 1964

czytaj dalej

  • 14 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W jubileuszowej edycji zdjęć zachowanych przed zapomnieniem znajdziecie m.in. przepiękną flotę Concorde’ów, zrozpaczony wzrok matki żołnierza i szachowy pojedynek z 50 osobami jednocześnie.

Poprzedni odcinek serii dostępny jest tutaj.

Flota samolotów Concorde w Wielkiej Brytanii, Londyn, 1986 rok.

Sophia Loren w latach 60.

Rdzenny mieszkaniec Papua Nowa Gwinea asystuje w drodze rannemu żołnierzowi z Australii, 1942 rok,

Matka pokazuje zdjęcie swojego syna powracającym jeńcom wojennym, 1947 rok.

Andy Warhol kupuje rekwizyty do swoich prac, Nowy Jork, 1962 rok.

Czołgi w czasie stanu wojennego w Polsce, Zbąszyń, 1982-1983 rok.

David Bowie nagrywa swój utwór, 1985 rok.

Bobby Fisher w trakcie szachowego pojedynku z 50 rywalami jednocześnie, 1964 rok.

Kamera telewizyjna na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie, 1936 rok.

Jodie Foster i Robert DeNiro na planie filmu „Taksówkarz”, 1976 rok.

Chwila na kąpiel w czasie wojennej zawieruchy, Tobruk, 1942 rok.

Zdjęcia Marilyn Monroe w każdym roku jej życia, 1926-1962.

Amerykański żołnierz zaszokowany znalezionym karabinem maszynowym Nambu 99, 1944 rok.

  • 0

Samotność szpiega

mb_ponton_Damascus_street_Ramzi

czytaj dalej

  • 12 sierpnia 2016
  • Mateusz "Biszop" Biskup
  • Historia

Damaszek, Syria, plac Marjeh, 18 maja 1965 roku, godzina 23:30.
Wojskowa ciężarówka, z trudem przebijająca się przez zgromadzony na placu tłum w końcu dotarła do celu i zatrzymała się przy dużej drewnianej platformie. Z paki zeskoczyło dwóch żołnierzy, którzy otworzyli klapę i pomogli zejść wysokiemu człowiekowi ubranemu w długą białą koszulę z rękoma skutymi z tyłu. Tuż za nim z ciężarówki ostrożnie zszedł starszy mężczyzna w stroju rabina.

Więzień pochylił głowię ku rabbiemu i zamienił kilka słów. Duchowny ujął jego głowę w swoje dłonie. Jeden z żołnierzy lekko szturchnął więźnia w bok. Już czas.

Mężczyzna w białej koszuli podszedł do platformy między dwoma szeregami syryjskich żołnierzy i wspiął się na nią po kilku schodach. Odwrócił się i popatrzył na plac. Było jasno jak w dzień. Na obrzeżach placu stały wojskowe ciężarówki z włączonymi reflektorami oświetlając zgromadzony tłum.

Kat popchnął mężczyznę w kierunku stołka ustawionego na środku platformy. Ten posłusznie na niego wszedł. Egzekutor sprawnym ruchem nałożył mu pętlę na szyję. Na placu panowała absolutna cisza.

Kopnięty stołek potoczył się w kierunku schodów. Rozległ się nieprzyjemny trzask i ciało mężczyzny zawisło bezwładnie. Skute dłonie na chwilę wykrzywiły się nienaturalnie, po czym zastygły w bezruchu. Tłum zaczął krzyczeć z radości.

Są szpiedzy, którzy zmieniali bieg historii. Palma pierwszeństwa należy moim zdaniem do Olega Pieńkowskiego, oficera radzieckiego wywiadu wojskowego GRU, dzięki któremu prezydent Kennedy mógł koncertowo ograć Chruszczowa podczas konfliktu kubańskiego i zapobiec trzeciej wojnie światowej.

Podobną rolę odegrał Richard Sorge, agent sowieckiego wywiadu wojskowego, który pod przykrywką gorliwego nazisty i korespondenta gazety „Frankfurter Zeitung” w Japonii zdobył arcyważne informacje, które pozwoliły Stalinowi uratować Moskwę w 1941 roku.

Inni szpiedzy może nie wpływali na losy całego świata w sposób tak decydujący, ale ich dokonania do dzisiaj zapierają dech w piersiach i mogą służyć za scenariusz niejednego filmu sensacyjnego.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #49

044jpU9

czytaj dalej

  • 8 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Wracamy z solidną porcją historycznych zdjęć. Dziś m.in. kolumbijski król narkotyków przed Białym Domem i zjazd nazistów w Argentynie.

Poprzedni odcinek cyklu znajdziesz tutaj.

Politycy i żołnierze tłoczą się, aby być świadkiem składania podpisów pod traktatem wersalskim regulującym losy Europy po I wojnie światowej, 1919 rok.

Narkotykowy boss Pablo Escobar z synem na pamiątkowym zdjęciu sprzed Białego Domu, Waszyngton, 1981 rok.

Zniszczona głowa z pomnika Józefa Stalina w czasie powstania węgierskiego, Budapeszt, 1956 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Starożytni Egipcjanie, czyli niepoprawni optymiści

KV9-burial-chamber-Egypt

czytaj dalej

  • 5 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Starożytni Egipcjanie byli niepoprawnymi optymistami, ale i pragmatykami, jeśli chodzi o życie po życiu – opowiada egiptolog Patryk Chudzik z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Patryk Chudzik przebadał w pobliżu słynnej świątyni Hatszepsut już osiem potężnych grobów, które wykuto w masywie skalnym w okresie Średniego Państwa, na przestrzeni kilkuset lat (2050 – 1760 lat p.n.e.). Nekropola znana jest jako Asasif Północny.

– Miały służyć swoim właścicielom do końca świata, albo i dłużej, tymczasem już kilkaset lat po pogrzebie, a w niektórych przypadkach nawet wcześniej, ich spokój został poważnie zakłócony – opowiada naukowiec. Wskazuje to zdaniem badacza na niepoprawny optymizm ówczesnych Egipcjan, którzy liczyli na wieczne życie i spokój, dzięki bezpiecznej kryjówce w masywie skalnym. Tymczasem wiele miejsc wiecznego spoczynku Egipcjan powtórnie wykorzystywano.

Nekropola w Asasifie Północnym należała do najwyższych urzędników państwowych, w tym dwóch wezyrów – czyli drugich osób w państwie po faraonie.

Badane przez Chudzika groby składały się z trzech zasadniczych części. Pierwszą był olbrzymi, widoczny z oddali, dziedziniec otoczony murem ceglanym lub kamiennym. – To były czasy prosperity, w których Egipcjanie nie ukrywali grobów – mówił egiptolog.

Na dziedziniec rodzina przychodziła przez długi okres po pogrzebie, składała dary i modliła się. Polscy archeolodzy w kilku przypadkach odkryli nawet naczynia, w których przynoszono wodę – podczas odmawianych modlitw, rytualnie wylewano ją na ołtarz. Tutaj umieszczano również żywność i kwiaty.

(czytaj dalej)

  • 0

Piwo z zemsty. Jak geniusz Ludwika Pasteura ułatwił życie browarników?

Albert_Edelfelt_-_Louis_Pasteur_-_1885

czytaj dalej

Szczelnie pokryte kawałkami papieru biurko otrzymało kolejny cios. Zdenerwowany właściciel drewnianego mebla okładał go raz po raz silniejszą prawą ręką. Lewa strona jego ciała nadal nie była w pełni sprawna po niedawnym wylewie krwi do mózgu. „Jak oni śmieli?!” – krzyczał w szale. Po latach nieustającej i tyranicznej pracy chciał dać ukochanej Francji jeszcze więcej.

Nie wahał się więc ani chwili i po wybuchu wojny francusko-pruskiej natychmiast zgłosił się do komisji poborowej. Jednak lekarze, ze względu na zły stan zdrowia poborowego, odmówili zaciągnięcia go do armii. Określili go nawet mianem inwalidy! Trudno było stwierdzić czy był piekielnie zły na francuskich lekarzy, czy na impertynenckich Niemców, których trzeba ukarać na froncie. Niedługo zwróci im dyplom honoris causa nadany przez Uniwersytet w Bonn. Ale na tym zemsta się nie skończy.

Zaraz po zakończeniu wojny francusko-pruskiej Ludwik Pasteur, genialny chemik, postanawia wspomóc francuskich piwowarów w walce z niemieckim monopolem browarniczym. Pragnie dać im wiedzę niezbędną do lepszego tworzenia, przechowywania i transportowania piwa, aby francuskie piwa zalały Europę i chociaż na tym froncie zwyciężyły z Niemcami.

Dlatego we wstępie do epokowego dzieła „Studia nad piwem” (“Etudes sur la biere”) pisze:

„Nasze niepowodzenia wojenne zainspirowały mnie do tych badań. Zabrałem się za nie zaraz po wojnie z 1870 roku i kontynuowałem nieprzerwanie z największym pragnieniem udoskonalenia ich aż do momentu wsparcia nas w dziedzinie piwa, do tej pory całkowicie zdominowanej przez Niemców”.

Jego pozycja wyjściowa była bardzo korzystna – miał już za sobą udane badania mikroorganizmów. Wierzył, że skoro powodują one choroby u ludzi to podobnie będzie z piwem, więc zainteresował się żywo tematem „chorób” wina i piwa. Jednak nadal nie był to łatwy temat.

Pasteur w czasie eksperymentu

W czasach Pasteura wielu kompletnie nie wierzyło w istnienie żywego organizmu tak małego, że nie da się go zobaczyć, nie mówiąc już o wywoływaniu schorzeń. Swoją walkę o zwycięstwo francuskich piwowarów wybitny badacz rozpoczął dwadzieścia dwa lata przed wydaniem „Studiów nad piwem”. Wtedy bowiem został dziekanem Wydziału Nauk Przyrodniczych w Lille, które było prawdziwym centrum przemysłu cukrowniczego Francji. Szybko okazało się, że nowe miejsce zamieszkania Pasteura na stałe zamieni jego zainteresowania fizyką i chemią na mikrobiologię, ze sporym naciskiem na fermentację.

Obserwacje młodego profesora pobudzały również wyobraźnię pozostałych. Na jego wykłady w Lille przychodziło tak wiele osób, że trzeba było wygospodarować nową, większą salę. Pojawiali się na nich inni wykładowcy oraz studenci przeróżnych uczelni.

Jednym z słuchaczy był student Bigo, który po jednej z prelekcji zdobył się na odwagę, podszedł do Pasteura i powiedział mu o kłopotach ojca, który, jak wielu innych w Lille, produkował przemysłowo alkohol. Pasteur, który od zawsze był przekonany, że naukowcy mają pomagać zwykłym ludziom nie wahał się ani chwili, pomimo tego, że sam nie raczył się zbyt często alkoholem. Problem jednak był bardzo poważny i interesujący. Otóż, pan Bigo od długiego czasu nie był w stanie wyprodukować dobrego produktu spirytusowego z melasy buraczanej. Zamiast alkoholu otrzymywał dziwną zawiesinę o smaku zsiadłego mleka. Zdesperowany gorzelnik nie wiedział co robić, więc Pasteur był ostatnią szansą na ratunek. Na szczęście trafił idealnie w nowe zainteresowania świeżo upieczonego dziekana.

(czytaj dalej)

  • 0

Polimaty mają 4 lata!

Zrzut ekranu 2016-08-02 o 14.01.09

czytaj dalej

2 sierpnia 2012 roku ukazał się pierwszy odcinek w historii Polimatów. Dziś na kanale jest już 80 innych (nie licząc nawet Plusów). W tym czasie w przycisk „subskrybuj” kliknęło ponad 401 tysięcy użytkowników, a wszystkie materiały Polimatów wyświetlono ponad 41 milionów razy! 

Za to należą Wam się wielkie dzięki, bo Polimaty dla ludzi, którzy je oglądają. Wszystko zaczęło się od tego materiału…

Wspomnienia z początków kręcenia Polimatów możecie przeczytać tutaj: http://polimaty.pl/2014/08/jak-hartowala-sie-stal-poczatki-polimatow/

Jeszcze raz niskie ukłony, wielkie dziękuję i… do zobaczenia następnym razem!