• 0

Zachowane przed zapomnieniem #69

czytaj dalej

  • 20 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W dzisiejszej porcji historycznych zdjęć znajdziesz m.in. symboliczne przekazanie warty w wojsku i prezydencką inaugurację w USA z połowy XIX wieku.

Poprzednią część serii znajdziesz tutaj.

Narkotykowy boss Pablo Escobar z rodziną w Disney World, Orlando, USA, 1981 rok.

Jim Carrey wciela się w znane postaci, 1992 rok.

Młody Józef Stalin (po prawej) stoi nad ciałem swojej zmarłej pierwszej żony Jekateriny Swanidze, 1907 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Kod Pixara. Poszukiwanie „wielkanocnych jaj”

czytaj dalej

Filmy, gry wideo, programy komputerowe. Równie wiele frajdy co korzystanie z ich dobrodziejstw może przynieść poszukiwanie ukrytych wiadomości lub żartów od twórców – znanych jako easter egg. Nazwa wywodzi się od zwyczaju ukrywania i poszukiwania jajek w czasie Wielkanocy.

Niedawno furorę w sieci zrobiła kompilacja legendarnej wytwórni filmowej Pixar. Pokazuje pochowane szczegóły nawiązujące bezpośrednio do innych filmów animowanych z palety wytwórni. Zapinajcie pasy i dajcie się ponieść poszukiwaniu „jaj wielkanocnych”.

Pixar Easter Eggs

Oh my spurs! You ain't never seen Easter eggs like these, partner. 👀

Opublikowany przez Toy Story na 15 styczeń 2017

Obecność znanych postaci i miejsc z innych filmów to nie jedyny numer związany z Pixarem. Analiza produkcji tej wytwórni pokazuje nadzwyczaj częste występowanie frazy „A113”. Co to oznacza?

(czytaj dalej)

  • 0

„Restituta, zdejmij tunikę i pokaż nam swoje owłosione narządy płciowe”… Co wyczytamy z graffiti w Pompejach?

czytaj dalej

Znacie wojnę na słowa wypisywane na łódzkich murach przez  kibiców ŁKS i Widzewa? (np. „Widzew nie obiera ananasa ze skórki i w ogóle jest strasznym niejadkiem” kontra „ŁKS myśli, że in vitro to pizzeria”). Graffiti jest wciąż obecne w naszych realiach. To prostackie i chamskie oraz to pomysłowe i artystyczne.

Czy graffiti jest znakiem naszych czasów? Absolutnie nie. Udowadniają to odkryte napisy na murach w Pompejach. Zachowane w świetnym stanie dzięki wulkanicznym pyłom dają barwny obraz tamtego świata. Oto wyróżniające się propozycje z ulic miasta zniszczonego przez Wezuwiusza w 79 roku naszej ery. Będzie wesoło, sprośnie, obraźliwie – wszystko co najlepsze! :)

„Gaius tu był” – klasyka gatunku, uznawane za najstarsze graffiti w Pompejach i datowane na 78 rok p.n.e.

„Restituta, zdejmij proszę tunikę i pokaż nam swoje owłosione narządy płciowe”

„Urzędnik cesarza Nerona mówi, że tutejsze jedzenie to trucizna”

„Mam nadzieję, że karczmarza wykiwa podobny mu szwindlarz. Sprzedajesz wodę, a sam pijesz nierozcieńczone wino”

„Zmoczyliśmy łóżko. Przyznaję, że zrobiliśmy źle, nasz gospodarzu. Pytasz dlaczego? W naszej izbie nie było garnuszka” (znalezione w gospodzie)

„Floronius, żołnierz 7 legionu tu był. Kobiety nie wiedziały o jego obecności. Tylko sześć kobiet zdołało go poznać, zbyt mało dla takiego ogiera”

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #68

czytaj dalej

  • 12 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Dzisiejszą edycję z archiwalnymi zdjęciami dominują zimowe scenerie. Brrrr!!!

Poprzednią część cyklu znajdziesz tutaj.

Kobieta sprawdza stan zasypanej drogi w Pirenejach, Francja, 1956 rok.

Dzielnica Czerwonych Latarnii, Amsterdam, 1968 rok.

Zamarznięty wodospad Niagara, 1883 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Hipoglikemia, czyli groźna tęsknota za cukrem

czytaj dalej

  • 10 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Zdrowie

Dodatkowe pytanie do Polimatów Plus:

Bartosz Marszałek pyta:
„Wydaje mi się, że cały czas mówiłeś o hiperglikemii, czyli o zwiększonym poziomie glukozy. Może powiedziałbyś coś w twój charakterystyczny, ciekawy sposób o hipoglikemii? O zmniejszonym poziomie glukozy?”

To o czym mówi Bartek faktycznie istnieje. Hipoglikemia to spadek cukru poniżej bezpiecznego poziomu. Osobom, które nigdy nie zmagały się z cukrzycą trudno będzie rozumieć powagę problemu. Ale każdy „słodki” chory, który posmakował tego stanu wie, że to uciążliwe jak za małe buty. Przynajmniej o 5 rozmiarów…

Patrząc z boku na osobę w stanie hipoglikemii możemy sobie pomyśleć wiele rzeczy. Może wyglądać na… zakochanego po uszy. Może wyglądać też na szalonego agresora, którego w pół sekundy da się wyprowadzić z równowagi. Może przypominać kompletnie pijanego – bełkocze, nie umie się skupić i odnaleźć. Co gorsza, takie niedocukrzenie uwielbia towarzyszyć chorym cukrzykom po wypiciu alkoholu.

Alkohol to nie jedyna przyczyna niedocukrzenia. Często wynika z błędów w odżywianiu, zbyt dużego wysiłku fizycznego lub… nadmiaru insuliny, gdy cukier zbyt szybko spada.

(czytaj dalej)

  • 0

Jak zabija cukrzyca? | Polimaty Plus #85

czytaj dalej

  • 10 stycznia 2017
  • Radosław Kotarski
  • TV i Zdrowie

Czas odpowiedzieć na Wasze pytania dotyczące odcinka o cukrzycy! Koncentruję się głównie na rozwinięciu wątku cukrzycy typu 1, bo o to najczęściej prosiliście w komentarzach.

Poza tym podpowiadam jak najprościej zbadać stan swojego zdrowia i wykluczyć występowanie tej podłej choroby.

Zobacz także odpowiedź na kolejne z pytań do odcinka: Czym jest hipoglikemia (niedocukrzenie)?

(czytaj dalej)

  • 0

Krzesło godne królewskiej potencji

czytaj dalej

  • 9 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Ludzie z wyższych sfer mają bardziej wyrafinowany gust. Świetnym przykładem na to jak połączyć klasę z najbardziej przyziemnymi potrzebami jest „krzesło miłości” stworzone dla przyszłego brytyjskiego króla Edwarda VII.

Pod koniec XIX wieku, wtedy jeszcze jako Książę Walii, Albert Edward chętnie odwiedzał stolicę miłości – Paryż. Dorobił się łatki playboy’a, bo na trasie swoich wycieczek rzadko pomijał burdel „Le Chabanais”. Choć słowo burdel nie oddaje mu sprawiedliwości. „Le Chabanais” nijak miało się do zwykłej agencji towarzyskiej. Lokalni bywalcy mówili o tym miejscu „maison de tolerance”, czyli Dom Tolerancji. Ale tolerancji do czego?

Właśnie tak wyglądało krzesło do miłosnych uciech przyszłego monarchy i pradziadka obecnej królowej Elżbiety II. Ta pięknie zdobiona konstrukcja pozwalała Księciu Walii – pieszczotliwie zwanemu Bertie – na zabawę równocześnie z dwiema kobietami bez większego wysiłku fizycznego.

Rozwinięcie tekstu (ze względu na ilustrację użycia) tylko dla osób dorosłych. :)

(czytaj dalej)

  • 2

Zachowane przed zapomnieniem #67

czytaj dalej

  • 5 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W dzisiejszej odsłonie cyklu archiwalnych zdjęć: wielkie śniegi galerie wyjątkowych kobiet oraz kulisy znanych planów zdjęciowych.

Poprzedni odcinek znajdziesz tutaj.

Wielka zamieć śnieżna w Północnej Dakocie, USA, 1966 rok.

Mężczyzna trzymający swoją dzienną rację żywnościową (125 g chleba) w czasie oblężenia Leningradu, lata 40. XX wieku (nic dziwnego, że dochodziło wtedy do aktów kanibalizmu).

Naddźwiękowy samolot pasażerski Tu-144, 1969 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Sztorm-333, czyli pucz po radziecku

czytaj dalej

  • 4 stycznia 2017
  • Mateusz "Biszop" Biskup
  • Historia

Pałac Tadżyk-Bet, Kabul, Afganistan, 27 grudnia 1979 roku, godzina 16:00.
Stoły w największej sali balowej pałacu uginały się od luksusowego jedzenia. Wokół nich zgromadziła się cała rządowa elita kraju, który od dwóch lat staczał się ku wojnie domowej. Była tam wierchuszka afgańskiego Politbiura i najwyżsi dostojnicy Ludowo-Demokratycznej Partii Afganistanu wraz z rodzinami. 

Prezydent Hafizullah Amin był w doskonałym nastroju. Przed kilkoma godzinami spotkał się z jednym z ministrów, Pandszerim, który właśnie wrócił z Moskwy i przywiózł same dobre wieści. Rosjanie przychylili się do prośby Amina i obiecali zwiększyć pomoc wojskową dla swojego środkowoazjatyckiego sąsiada.

Co więcej, uwierzyli, że poprzednik Amina, Nur Mohammed Taraki, zmarł z przyczyn naturalnych i nie zadawali kłopotliwych pytań. Przyszłość wyglądała więc bardzo obiecująco.

Nagle z prawej strony dobiegł go głośny kaszel. Żona jednego z ministrów nagle zbladła i zasłoniła dłonią usta, jakby chciała powstrzymać odruch wymiotny.

Amin zmarszczył brwi. Nawet jeśli komuś jedzenie nie smakuje to nie musi tego tak ostentacyjnie okazywać!

Kilku innych gości również zaczęło gwałtownie kaszleć. Dwóch członków Politbiura gwałtownie odsunęło się od stołu i zaczęło wymiotować.

Prezydent poczuł silne drapanie w gardle, a jednocześnie dopadł go zawrót głowy. Sięgnął po szklankę z sokiem grejpfrutowym, ale nie zdążył już unieść jej do ust. Zachwiał się na krześle i bezwładnie osunął na podłogę…

(czytaj dalej)

  • 0

Wielki ścisk. Niezwykły pokaz wzrostu światowej populacji

czytaj dalej

  • 3 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Świat i TV

Ciasno ci? Twoje miasto wydaje się wypchane do granic możliwości? A może zupełnie przeciwnie, dookoła masz wielkie połacie terenu i prawie żywej duszy na horyzoncie? Czas zmienić perspektywę i popatrzeć na to z dużego dystansu.

Dziś jest nas blisko 7,5 miliardów. Sposób w jaki ludzkość dotarła do tej liczby jest wstrząsający. Przekonaj się sam/a (poniżej polskojęzyczne objaśnienia):

Całość zaczyna się od wzmianki o korzeniach ludzkości. Współczesny człowiek wyewoluował w Afryce jakieś 200 000 lat temu. To przyjęty punkt początkowy całej podróży w czasie. Minęło 100 000 lat, aby ludzie zaczęli przesuwać się na różne zakątki świata, ale jeszcze do okolic 30 000 roku przed naszą erą na całym świecie miało żyć mniej niż milion ludzi. Dopiero wtedy wykres zaczyna się wspinać.

Z początku delikatnie aż do pierwszego przełomu – opanowania sztuki rolnictwa. W 1 roku naszej ery światowa populacja wynosiła już 170 mln osób.

(czytaj dalej)

  • 0

Drzwi Gnieźnieńskie ożyły!

czytaj dalej

  • 2 stycznia 2017
  • Andrzej Kotarski
  • Historia

Punkt obowiązkowy wycieczek szkolnych w każdej podstawówce. Jeden z najlepiej kojarzonych zabytków związanych z początkami polskiej państwowości. Otwierane tylko przy wyjątkowych okazjach, bo już same w sobie są unikalne. Drzwi Gnieźnieńskie.

Do tej pory można było je zwiedzać w prostej formie. Oglądamy scena po scenie prezentowaną wizję życia i męczeństwa biskupa Wojciecha. Niedawno jednak obrazy odlane w Drzwiach zostały ożywione. Zobaczcie sami jaką historię opowiada szlagier wśród zabytków sztuki romańskiej w Polsce.

Drzwi Gnieźnieńskie kojarzą się z patosem, świętością, podniosłością. Ale mają zupełnie ludzki wymiar. Można powiedzieć – propagandowy! Wszystko staje się jasne, gdy popatrzymy na okoliczności wokół kultu św. Wojciecha i powstania Drzwi ukazujących jego żywot.

Jedna ze scen pokazuje wyraźnie, że Bolesław Chrobry wykupuje ciało zamordowanego Wojciecha. Według legendy miał zapłacić tyle złota, ile ważył męczennik. Chrobry mógł kierować się pobudkami religijnymi, ale także musiał mieć świadomość, że to świetny ruch polityczny. Sprowadzenie relikwii było prostą drogą do wyniesienia Gniezna do rangi arcybiskupstwa. A dla Chrobrego jednym z kamieni milowych po królewską koronę.

(czytaj dalej)