• 6

Koń, który czytał i liczył

  • 29 marca 2013
  • Radosław Kotarski
  • Przyroda

Na imię miał Hans. Lubił długie spacery, kąpiele w zimnych strumieniach i zapach świeżego siana. To było coś, co łączyło go z innymi. Cieszył się z tego, bo świadomość odmienności, jaką odkrywali w nim ludzie stawała się męcząca. Wiedział, że zwykłe podążanie za innymi dawało by mu poczucie przynależności do stada, ale jego ciągle bawiły łamigłówki, zagadki. Myślał tylko o cyfrach, literowych ciągach. No właśnie… myślał?

Wszystko zaczęło się w 1900 roku, kiedy Hans trafił pod berlińskie strzechy Wilhelma von Ostena, nauczyciela matematyki. To właśnie on dostrzegł wyjątkowe zdolności konia. Twierdził, że Hans potrafi porozumiewać się z ludźmi. Miał także posiadać nadzwyczajne umiejętności matematyczne oraz językowe. Von Osten nauczył konia specjalnego systemu porozumiewania poprzez stukanie kopytem, które służyło mu do odpowiedzi na różne pytania. Rzekome zdolności Hansa to imponująca lista: wskazywanie bieżącej daty, proste rachunki matematyczne (dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie) oraz rozróżnianie muzycznych akordów od dysonansów.

Van Osten i Hans

Van Osten i Hans

Jak uczył się Hans? Trener na stoliku ustawiał kręgle a następnie wymiawiał głośno i wyraźnie liczbę odpowiadającą ilości kręgli, które widzi koń. Następnie, chwytał za kopyto Hansa i stukał nim o ziemię tyle razy, ile wynosiła liczba kręgli. Ale najlepsze miało dopiero nadejść, bo oto pytania mogły być zadawane Hansowi nie tylko poprzez mowę, ale również w wersji pisemnej. To wymagało nauczenia konia czytania i rozumienia niemieckiego słowa pisanego!

Na początku von Osten nauczył Hansa odróżniania liczb poprzez stopniowe zastępowanie kręgli na stoliku liczbą pisaną na tablicy.
Później, nauczyciel stworzył specjalną tablicę, która umożliwiała Hansowi rozmowę w języku niemieckim za pomocą uderzeń kopyt. Aby wywołać konkretną literę koń najpierw uderzał lewym kopytem (oznaczenie kolumny w tabeli, np. trzy uderzenia – trzecia kolumna), a potem prawym, co informowało o wersach tabeli.

Tablica Hansa

Tablica umożliwiająca Hansowi opanowanie alfabetu

I tak Hans nauczył się liczb, elementarnych działań matematycznych, a potem alfabetu. Na łamach lokalnej prasy wybuchła gorąca dyskusja pomiędzy zakochanymi w możliwościach konia, a sceptykami. W tym czasie, von Osten przemierzał Niemcy i organizował specjalne pokazy, za które jednak nie brał pieniędzy. Przez kilka lat, wielu próbowało obalić tezę o inteligencji konia, ale nie udało się to nikomu.

Kiedy przypadek Hansa stał się już bardzo głośny (sprawa trafiła nawet za ocean za sprawą artykułu w „The New York Times“) powołano specjalną komisję (tzw. „Komisja Hansa“), która miała zbadać przypadek bystrego zwierzęcia i ostatecznie zadecydować, czy mamy do czynienia z oszustwem. Szacowne grono (16 osób) w postaci profesorów, dyrektora zoo, dyrektora cyrku, lekarzy i oficerów nie potrafiło obalić tezy o umiejętnościach konia.

Trzy lata później zorganizowano drugą komisję. Wtedy, słynny, berliński psycholog Oskar Pfungst starał się udowadnić, że koń nie tylko nie jest nadzwyczajnie inteligentny, ale także nie zna liczb i liter, a z tego, co mówią do niego ludzie, nie rozumie absolutnie nic. Pfungst dowiódł, że nie mamy do czynienia z oszustwem, ale z niezrozumieniem powodów, dla których Hans jest w stanie podawać dobre odpowiedzi. Koń nie zastanawia się nad nimi, ale wnikliwie obserwuje reakcje swojego trenera lub innych stojących obok. Co najciekawsze, reakcje nie były zamierzone, ludzie zupełnie nieświadomie pokazywali, że oczekują w danym momencie większej ilości stuknięć, a kiedy ich liczba była prawidłowa, koń wyczytywał na ich twarzach uczucie ulgi.

Hans w trakcie jednego z pokazów

Hans w trakcie jednego z pokazów

Pfungst dostrzegł, że koń myli się wtedy, gdy odpowiedzi nie zna jego trener, wtedy potrafił „odpowiedzieć” prawidłowo tylko na 6% zadanych pytań. Ze znajomością matematyki czy bez, Hans tak jak inne konie ma niezwykły dar – wyczuwa zmiany komunikacji niewerbalnej, emocje, myśli i postawy.

Zdolność koni do odkrywania ukrytej prawdy znano już w starożytności. Plemiona słowiańskie, dzięki „świętemu ogierowi”, który żył wolno przy świątyni wybierały nowego wodza. Kandydaci stawali w półkolu, tuż przed sobą wbijali włócznię. Koń, puszczony wolno, chodził w kręgu. Ten wojownik, przy którym stał najdłużej i którego włóczni dotknął, zostawał nowym przywódcą.

Konie, jako zwierzęta uciekające przed niebezpieczeństwem, potrafią prawidłowo odczytywać sygnały dochodzące z otoczenia, bo to zapewnia im przetrwanie. Z odległości kilku metrów wyczuwają bicie ludzkiego serca, i są niezwykle wyczulone na spójność wewnętrzną człowieka. Kiedy więc udajemy radość, ale tak naprawdę jesteśmy smutni, koń do nas nie przyjdzie: uzna nas za niewiarygodnych. Gdy przyjmiemy postawę obojętną, ale w środku będzie nas skręcać ze złości, koń to odkryje. Niezwykłą relację zwierząt i ludzi potwierdzają badania między innymi Irene Pepperberg oraz Allen i Beatrix Gardner.

Hans, niczym słowiański „święty ogier”, wybierał więc człowieka najbardziej autentycznego, spójnego, niekryjącego w sobie mrocznej tajemnicy. Koń zawsze czuje od nas więcej. Dlatego, jeśli masz coś do ukrycia… uważaj, kiedy podchodzisz do konia. Dla niego i tak wszystko będzie jasne.

Źródła:
– David Hothersall, „Historia psychologii”, McGraw-Hill, 2004r.
– Oscar Pfungst, „Mądry Hans (Koń pana von Ostena)”, New York
– Wikipedia.org, dostęp marzec 2013

Radosław Kotarski

Silnie uzależniony od zdobywania wiedzy i dzielenia się nią z innymi twórca autorskiego programu popularnonaukowego oraz Redaktor Naczelny strony Polimaty.pl