Sport na językach

Jeśli uważacie, że sport to tylko opium dla mas a w najlepszej wersji czysta rozrywka – jesteście w błędzie. Nawet osoby gardzące ludźmi ganiającymi się dla pieniędzmi i tak nawet nieświadomie wchodzą w świat sportu. Choćby tylko w kwestii językowej.

Wpływ sportu na rozwój słownika widać doskonale na przykładzie języka angielskiego. Wystarczy wyjąć trzy główne dyscypliny Stanów Zjednoczonych, aby dostrzec jak zgrabne metafory zakorzeniły się w mowie Amerykanów. 

Zdecydowanie największe kulturowe piętno w USA zostawił po sobie baseball. Dlaczego? Otóż, sport ten był nieziemsko popularny za Oceanem już na początku XX wieku. To on dał fundamenty pod rozwój i sukces dziennikarstwa sportowego. Dziś popularność baseballu jest już nieco niższa, ale wciąż Amerykanie określają go mianem „national pastime”, czyli narodowego hobby, dyscypliny ściśle związanej z kulturą swojego kraju.

Prince Fielder

Prince Fielder zaliczył w swoim życiu wiele „home runów”

Najpopularniejszy zwrot zaczerpnięty z baseballu zrobił karierę nawet w Polsce. Chodzi oczywiście o słynne bazy, czyli fazy kontaktu seksualnego. W baseballu punkty zdobywa się głównie po obiegnięciu czterech baz i podobnie jest w przypadku rozmów o sukcesach w łóżku. Pierwsza baza to najczęściej namiętny pocałunek, dobry początek. Druga baza przebiega jeszcze w ubraniach, ale ręce niegrzecznie zsuwają się w zakazane rejony. Trzecia baza pozbawia „zawodników” odzień wierzchnich i zaczyna się zabawa z użyciem rąk lub ust. Czwarta baza to dobiegnięcie do domu („home run”), czyli odbycie stosunku seksualnego. Baseball wdzięcznie podpowiada nam, jak można streścić to powodzenie. Mówimy po prostu, że zaliczyliśmy punkt („score”).

Jednak nie zawsze podryw idzie nam jak Casanovie. O swoich niepowodzeniach można opowiedzieć także barwnymi sportowymi metaforami. Przecież niewiasta/kawaler mogli rzucić nam „curveball”. Nie chodzi o użycie najpopularniejszego słowa w Polsce, a o rzut piłki podkręconej – sytuacji niezapowiedzianej i niemiłej. Tak samo czują się pałkarze, gdy miotacz poczęstuje ich „curveball”, w który trudno trafić. Równie dobrze, dziewczyna lub chłopak mogli być „out of my league” (nie z mojej ligi), czyli urodą lub intelektem przewyższają potencjał dzielnego podrywacza (podrywaczki).

Ligi baseballowe dobrze sprawdzają się także jako oddanie statusu społecznego. Gdy ktoś osiągnie wielki sukces i znajdzie się na szczycie swojej branży można mu powiedzieć, że „he/she makes the majors” lub „is in the big league” (trafił do ekstraklasy). Właśnie takim szczytem dla baseballisty jest zawodowa liga Major League Baseball.

Gdy ktoś zbierze poufne informacje lub ma wiedzę dostępną tylko dla wtajemniczonych, Amerykanie mówią o tej sytuacji „inside baseball”. Nazwa wzięła się od taktyki sportowej, gdzie gra w ataku ogranicza się głównie do strefy czterech baz i rzadko stawia na dalekie uderzenia piłki.

Jednak wpływ baseballu wyszedł dalece poza strefę języka ulicy. Sportowe źródła ma także prawna doktryna obecna w blisko połowie amerykańskich stanów. Zasada „Three strikes and you’re out” to podstawa baseballu. Pałkarz może dwukrotnie nie trafić w piłkę, a trzecie niepowodzenie wyrzuca go z gry. Tak samo jest w przypadku przestępstw we wspomnianych stanach. Jeśli dany gagatek popełni trzy przewinienia kryminalne, jest usuwany. Tyle, że nie z rundy gry, a ze społeczeństwa. Nie musi popełnić zbrodni, aby wylądować w więzieniu na przynajmniej 25 lat, a częściej na całe życie. Przy drugim „strike’u” nawet włamanie może zakończyć się tragicznie.

Futbol amerykański i koszykówka mają mniejsze wpływy kulturowe, mimo że obecnie są bardziej popularnymi dyscyplinami. Choć tradycją nie dorównują baseballowi to także przemyciły do języka angielskiego kilka ciekawych zwrotów. Działanie z zaskoczenia nazywa się przykładowo atakiem ze ślepej strefy („blindside”). Jak nieprzyjemny jest to efekt, pokazują interwencje w futbolu, gdy niczego nie spodziewający się zawodnik zostaje powalony od tyłu przez niezidentyfikowany obiekt w postaci rywala. Języka futbolu używa się także w przypadku dużego niepowodzenia. Wtedy ktoś „drop the ball”, upuszcza piłkę i daje szansę na atak dla przeciwnika.

Michael Jordan

„Jego Powietrzność” Michael Jordan prezentuje „slum dunk”

Chyba najbardziej wdzięcznym z idiomów angielskich związanych ze sportem jest „Hail Mary pass” („Podanie Zdrowaś Maryjo”). W życiu codziennym oznacza to ostatnią deskę ratunku i działanie w desperacji. Termin wziął się od typu bardzo długiego podania w futbolu, gdzie szanse na powodzenie są bliskie zeru. Sławę tego zwrotu zapoczątkował rozgrywający Dallas Cowboys Roger Staubach, który po meczu przyznał, że podał, zamknął oczy i zmówił „Zdrowaśkę”.

Koszykówka dała językowi angielskiemu najmniej, ale jedno z określeń jest bardzo często używane w sytuacjach z życia codziennego. Słynny „slam dunk” to efektowny wsad piłki do kosza, który wiąże się z charakterystycznym dźwiękiem obręczy. Jako, że taką próbę trudno zblokować, w potocznej świadomości „slam dunkiem” nazywamy sytuację pewną lub wyjątkowo udaną.

Źródła:
– Gerald R. Gems, Gertrud Pfister „Understanding American Sports”, 2009r.
– http://www.thefreedictionary.com
– http://www.urbandictionary.com/

Udostępnij: