Polski wywiad kontra rakieta V-2

Były jednymi z najpotężniejszych podczas II wojny światowej. Utrzymywane w wielkiej tajemnicy przez żołnierzy SS. Mówimy o pociskach V-1 oraz rakietach V-2, które dzięki polskim naukowcom oraz żołnierzom AK, zostały odkryte oraz w dokładny sposób przeanalizowane.

Od 1937 r. miejscem prób niemieckiej broni rakietowej było miasto Peenemünde, znajdujące się na wyspie Uznam w Niemczech. Nazwa broni V-1 oraz V-2, wzięła się od słowa broń odwetowa, po niemiecku „Verkeltungswaffe”. Konstruktorem rakiety V-2 był niemiecki uczony Wehrner von Braun.

Armia Krajowa, działająca przy poligonie, informowała o tajemniczych testach władze Londynu. Dzięki późniejszemu namierzeniu zakładów, w nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 r. samoloty alianckie zbombardowały poligon w Peenemünde. Przeciągnęło to rozwój broni rakietowej o ponad rok. Na tajnym zgromadzeniu w Wilczym Szańcu podjęto decyzję o przeniesieniu testów i podzieleniu funkcji Peenemünde na trzy części. Na zebraniu uznano, że broń V, powinna być testowana w lesie w Generalnym Gubernatorstwie. Wybranym miejscem, została wieś Blizna, należąca do poligonu SS Heidelager koło Mielca.

Rakieta V-2 na poligonie w Bliźnie

Rakieta V-2 na poligonie w Bliźnie

Jesienią 1943 r. na terenie wysiedlonej wsi rozpoczęto nowe prace budowlane. Poligon został otoczony zasiekami o wymiarach 1,5 na 1,5 km. Na teren Blizny rakiety były przywożone w całości, a żołnierze SS montowali głowicę i tankowali. Pierwszy próbny start rakiety V-2 odbył się 5 listopada 1943 r. Jednak tuż po starcie rakieta utraciła sterowność i spadła kilka kilometrów dalej w lesie. Przez następny rok Niemcy testowali broń V, lecz ok. 80% procent z nich nie dolatywało do wyznaczonych celów.

Tajemniczymi lotami kul ognia oraz ich upadkami zainteresowała się Armia Krajowa działająca na terenie poligonu. Obserwacje doświadczeń przez grupy wywiadowcze były utrudnione, gdyż istniał zakaz zbliżania się na teren poligonu. Niemieccy żołnierze, patrolujący teren, strzelali bez ostrzeżenia do wałęsających się ludzi. Ponadto w miejsca upadków próbnych rakiet V-2, szybko docierali żołnierze SS i oczyszczali teren z resztek broni. Jednak nie powstrzymało to AK, przeciwko rozpoznaniu tajemniczej broni rakietowej.

Najważniejsze informacje dotyczące poligonu przekazywali tutejsi leśnicy z Woli Ocieckiej. Byli oni w bardzo dobrych stosunkach z wojskami SS, dzięki czemu jako jedyni, poza wojskami SS, mogli poruszać się wokół terenu poligonu. Jednak tak naprawdę, większość z nadleśniczych należała do AK. Kierownictwo siatki leśników podjął Mieczysław Stachowski ps. „Sęp”. Siatka ta dokonywała dokładnych obserwacji terenów bazy, jak i to, co zostawało wwożone na teren Blizny. Dzięki temu do Okręgu AK Rzeszów, a później już do Londynu, były przekazywane dokładne raporty nt. działania poligonu rakiet V-2.

Mieczysław Stachowski ps. „Sęp”

Mieczysław Stachowski ps. „Sęp”

Na terenie poligonu Blizna działał oddział partyzancki Aleksandra Rusina ps. „Rusal”. Początkowo przeprowadzali małe akcje sabotażowe na terenie Obwodu AK Mielec. Po odkryciu budowy poligonu Blizna, oddział rozpoczął działania wywiadowcze. „Rusal”, wraz ze swoimi towarzyszami, przebierali się w mundury niemieckie i parami, bądź w trójkę, obserwowali obszar strefy SS. Bywali nakryci przez patrolujące jednostki, jednak zawsze udawało im się wytłumaczyć, mówiąc, że szukają postrzelonego na polowaniu dzika. Dzięki pomocy tutejszych, partyzantce „Rusala” udawało się dotrzeć do miejsc upadków próbnych rakiet V-2, przed pojawieniem się wojsk niemieckich, zebrać odpowiednią ilość pozostałości po rakiecie i uciec w las. Pewnego razu V-2 spadła tuż obok stawu, niedaleko domu Aleksandra Rusina. Nie czekając, oddział zebrał się w grupie i wrzucił większość szczątek do stawu, by nie dostała się w ręce Niemców. Dzięki tym działaniom, Okręg AK otrzymywał resztki rakiet po eksplodowaniu. Do dzisiaj niewielkie części rakiet są głęboko w ziemi w tamtejszym lesie.

Jeszcze innym razem rakieta V-2 przeleciała wiele kilometrów i upadła w rejon Sarnak. Tam żołnierze AK wrzucili części rakiet do rzeki Bug. 2 miesiące później została przeprowadzona akcja „Most III”, w którym na teren wsi przyleciał brytyjski samolot wraz z polskimi żołnierzami. Do samolotu zostały przeniesione szczątki rakiety V-2, które zostały przekazane Rządowi RP na uchodźstwie.

Oddział‚ partyzancki Aleksandra Rusina

Oddział‚ partyzancki Aleksandra Rusina

Oprócz żołnierzy AK, nad rozpracowaniem broni rakietowej działali Polscy naukowcy. Jednym z nich był prof. Janusz Groszkowski, którego zadanie było odszyfrować system sterowania broni V. Do tego grona należał także Antoni Kocjan. Badał on szczątki rakiet V-2 i wyciągał wnioski (jak się okazało słuszne). Badania nad materiałami, będące dostarczane do rakiet, przeprowadzał prof. Marceli Struszyński. Odkrył on, że Niemcy stosują nadtlenek wodoru.

Ostatecznie plany Hitlera, o zniszczeniu Anglii i wymuszeniu kapitulacji nie powiodły się. Chociaż nawet po lądowaniu aliantów w Normandii, przez kilka tygodni na Londyn spadały bomby V-1, powodując ogromne zniszczenia.

Dzięki Polskiemu Państwu Podziemnemu, testy nad jedną z najniebezpieczniejszych broni zostały odkryte i ujawnione aliantom. Pozwoliło to na rozpracowanie broni V i wynalezieniu ewentualnej broni przeciwrakietowej. Gdyby II wojna światowa przedłużyła się o około rok, prawdopodobnie rozwój broni V byłby zakończony, a wojska niemieckie mogłyby zacząć bombardować miasta. Ale czy przeważyłoby to losy wojenne? Tego nie wiadomo. Ale pewne jest, że Polskie Państwo Podziemne nadal by prężnie działało, aby odkryć wielką tajemnicę III Rzeszy.

Źródła:
· Glass Andrzej, Kordaczuk Sławomir, Danuta Stępniewska, Wywiad Armii Krajowej w walce z V-1 i V-2
· Kordaczuk Sławomir, Wróbel Bogusław, Tajne bronie Hitlera. Ślad Polski
· Zbiory Parku Historyczno-Militarnego Blizna

Udostępnij: