Czołg godny cara

Patrząc na zdjęcia można pomyśleć, że jakiś szalony fan Gwiezdnych Wojen zabawił się kosztem Internautów i stworzył serię takich oto montaży. Lenin z pewnością byłby zachwycony gdyby jego czołgi miały taką moc jak imperialne Hailfire, jednakże ten tutaj to wcale nie egzemplarz rodem z literatury Sci-Fi. Panie i Panowie, przedstawiamy Czołg Cara!

W latach 1914-1915 rosyjski uczony, konstruktor Igor Lebiedienko przy współpracy z carskim wojskiem a także kilkoma innymi badaczami z Uniwersytetu Moskiewskiego, prowadził prace nad stworzeniem takiego oto kolosa. Niestety dla współczesnych miłośników militariów, powstało tylko kilka egzemplarzy prototypowych, które okazały się niewystarczające dla potrzeb ówczesnej armii. Jednakże, nawet jeśli Car Czołg – lub Nietoperz jak nazywali go niektórzy ze względu na ogromne koła – nie był idealnym wozem bojowym, to i tak zachwyca innowacyjnością konstrukcji, a także parametrami, które jak na owe czasy mogły być nieco zaskakujące.

ba643e3350cfe9393e389e2d938a8022

Dwa gigantyczne koła, 9 metrów średnicy każde, wyposażone w specjalne, zwiększające przyczepność łopatki, a także kilkadziesiąt mocnych szprych ze stali pancernej miały zapewnić maszynie możliwość pokonywania każdej przeszkody terenowej bez konieczności omijania jej lub zwalniania. Z tyłu znajdowało się pojedyncze, znacznie mniejsze (1.5 metra średnicy) koło uformowane na kształt potężnego, stalowego walca. Trójkołowa konstrukcja była jednym z najlepszych i najbardziej innowacyjnych rozwiązań zastosowanych przy budowie maszyny, pozwalała osiągnąć niespotykaną jak na owe czasy manewrowość.

W wersji pierwotnej na osi łączącej oba koła znajdowała się pojedyncza wieżyczka strzelnicza (na wysokości około 6 metrów), wyposażona w pojedyncze działo. Całość konstrukcji była napędzana (to ciekawostka) pojedynczym brytyjskim silnikiem Sunbeam o mocy 250 km. Wskutek późniejszych modernizacji po bokach czołgu dodano jeszcze dwie, mniejsze wieżyczki po bokach, a silnik Sunbeam zastąpiono dwoma silnikami o takiej samej mocy firmy Maybach. Planowano dodanie kilku karabinów maszynowych, a także broni, która miałaby chronić wrażliwe podbrzusze czołgu.

Niestety testy poligonowe wykazały, że Czołg Cara jest niezwykle wrażliwy na ogień artyleryjski, a także nie daje wystarczającej przewagi na polu bitwy. Spory ciężar całej konstrukcji – która paradoksalnie wydaje nam się lekka, wręcz ażurowa – powodował, że maszyna nie mogła rozwijać zbyt wysokich prędkości (górna granica wynosiła 17 km/h, jednak udawało się ją osiągnąć wyłącznie w warunkach testowych, nigdy polowych) a przez to stawała się łatwym celem. Projekt został ostatecznie porzucony pod koniec 1915 roku, do naszych czasów nie zachował się niestety żaden z prototypowych egzemplarzy czołgu.

W ramach ciekawostki warto także dodać, że wspomniane na początku tekstu, Imperialne czołgi Hailfire z sagi Gwiezdnych Wojen, zostały zainspirowane właśnie zdjęciami rosyjskiego Nietoperza.

Udostępnij: