Placebo – kto da się nabrać?

Zapewne większość z Was zna już pojęcie tzw. „efektu placebo”, ale i tak rozpocznijmy od jego wyjaśnienia. Placebo jest słowem pochodzącym z łaciny i oznacza dosłownie „będę się podobać”, a według Słownika języka polskiego PWN symbolizuje ono „środek niemający wartości farmakologicznej, podawany pacjentom w celach psychoterapeutycznych”.

Wyjaśnienie to należy jednak doprecyzować, bowiem, o ile rzeczywiście właśnie w taki sposób najczęściej definiujemy ten zwrot, o tyle tak naprawdę placebo nie musi wcale być „środkiem (…) podawanym pacjentom” – może być również działaniem, np. „fałszywą operacją”. Myśl o tym, że samo tylko przekonanie pacjenta, że jest odpowiednio leczony, może wspomóc proces hospitalizacji, była obecna w medycynie praktycznie od zawsze. Zresztą już w średniowieczu stosowano się do zasady „ante patientum latina lingua est” – oznaczającej – „w obecności pacjenta używaj tylko łaciny”. Reguła ta dosyć często używana jest nawet w obecnych czasach – zdecydowanie lepiej jest leżeć w szpitalnym łóżku i słuchać, jak lekarz umawia nas na badanie „per rectum”, niż dowiedzieć się od razu, co to tak naprawdę oznacza.

Zasady tej możemy też użyć, żeby pochwalić się wśród znajomych, jakimi jesteśmy twardzielami – lepiej jest przecież powiedzieć, że lekarz stwierdził na Waszym ciele „haematome”, niż że po prostu nabiliście sobie siniaka. Jeśli chodzi o samo stosowanie placebo, to ma ono miejsce często w przypadku, kiedy prawdziwe leczenie, z różnych względów, może być dla pacjenta niebezpieczne – podobnie zresztą jak brak jakiegokolwiek działania.

Szczególnie osoby ciężko chore mogą popaść w depresję uważając, iż jest z nimi tak źle, że nawet lekarze nie mogą im pomóc. Takiej osobie podajemy wtedy substancję, która w wyglądzie, konsystencji, smaku i zapachu nie różni się niczym od prawdziwego leku. Teraz, kiedy chory, który uważa, że leczenie jest kontynuowane, już nam zaufał, przynajmniej jego stan psychiczny powinien ulec poprawie.
Często można też zaobserwować prawdziwie fizjologiczne reakcje organizmu na placebo – objawy fizyczne u pacjenta naprawdę zaczynają ustępować, a jest to szczególnie efektywne, kiedy jeszcze przed podaniem „fałszywego leku” poinformujemy leczonego, jakie powinny być skutki tej kuracji.

Podobnie jednak jak zalety, takie działanie ma też swoje wady. Do najpoważniejszych zalicza się tzw. „efekt nocebo”. Ten użyty po raz pierwszy w 1961 roku i pochodzący z łaciny termin oznacza – w przeciwieństwie do placebo – „będę szkodzić”. Efekt (w oryginale „reakcja”) nocebo to tak naprawdę efekty uboczne stosowania przez pacjentów placebo. Chory jest w stanie uwierzyć w skutki uboczne, których się spodziewa. Do najczęściej występujących można zaliczyć bóle głowy, nudności czy uporczywe swędzenie skóry. Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej w dzisiejszym – zinformatyzowanym – świecie, gdzie każdy z dostępem do Internetu (i przynajmniej jednym sezonem dr House’a za sobą) jest już lekarzem.

Innym, prócz leczenia, miejscem, w którym używane jest placebo są badania kliniczne następujące przed wprowadzeniem nowych leków bądź zabiegów na rynek. Testy takie są konieczne, mają one na celu sprawdzenie skuteczności i oczywiście bezpieczeństwa nowego leku czy zabiegu. Akurat w naszych rozważaniach bardziej skupimy się na tym pierwszym czynniku. Chodzi bowiem o to, aby określić
czy skutki występujące w grupie kontrolnej po podaniu testowanego leku są związane z substancją czynną (odpowiadającą za leczenie), czy właśnie z efektem placebo. Innymi słowy przy testach nowej tabletki na ból głowy musimy sprawdzić czy składnik, którym będziemy reklamować nasz nowy produkt, jako alternatywę dla ibuprofenu czy paracetamolu, rzeczywiście działa, czy zmniejszenie odczuwania bólu wśród uczestników badania wynika tylko z medycznego otoczenia i atmosfery, jaką stworzyliśmy.

W celu uniknięcia takich sytuacji oraz zminimalizowania ewentualnego wpływu osób przeprowadzających badania kliniczne na wyniki tych testów są one przeprowadzane przy użyciu tzw. „podwójnie ślepej próby”. Jest to metoda, w której nie tylko osoby biorące udział w eksperymencie nie wiedzą, co jest im podawane (prawdziwy lek czy placebo), ale nie wiedzą tego również pracownicy laboratorium, mający z badanymi bezpośredni kontakt (lekarz, pielęgniarki czy inni członkowie personelu). Informacje o tym, kto należy do której grupy, oraz kto otrzymywał „prawdziwy lek” posiada tylko człowiek nadzorujący przebieg badania, a niemający żadnej styczności z testerami. Na koniec, kiedy do organizatora trafiają wyniki eksperymentu sprawdza on, kto otrzymywał prawdziwy lek, a kto placebo, i za pomocą odpowiednich metod oblicza, jakie jest rzeczywiste działanie leku i jak bardzo różni się ono od działania efektu placebo.

Również działanie homeopatii, w której coraz silniejsze działanie podawanego później choremu środka uzyskujemy przez coraz intensywniejsze rozcieńczanie i „shake’owanie” substancji bazowej z dodatkiem wody (sic!), uznawane jest przez wielu lekarzy i naukowców za przykład (silnie skomercjonalizowanej) formy efektu placebo. Bardzo mocno starają się oni jednak odciąć w świadomości społecznej homeopatię od medycyny oraz krytykują głośno nadawanie przez homeopatów ich tworom paramedycznej otoczki.

Poza całą, czysto akademicką i teoretyczną dyskusją nad efektem placebo, co jakiś czas przebijają się w naukowym świecie głosy, że jakiekolwiek oszukiwanie pacjentów, którzy przecież powierzają lekarzom w pełnym zaufaniu swoje życie, jest nieetyczne. Niezależnie od tego, czy mówimy tu o podawaniu „fałszywego leku” w celu poprawy stanu psychicznego (i nie tylko) chorego, czy też o zwykłym okłamywaniu pacjentów (najczęściej) terminalnie chorych, którym lekarze nie udzielają pełnych informacji o ich stanie zdrowia. „Obrońcy etyki” niezmiennie w takich dyskusjach przypominają, że wszyscy przedstawiciele tego darzonego wyjątkową sympatią i zaufaniem zawodu powinni pozostać wierni pierwszej zasadzie prekursora współczesnej medycyny – Hipokratesa z Kos – Primum non nocere – po pierwsze nie szkodzić!

Źródła:
– Nocebo, czyli chorzy z przekonania., P. Kossobudzki, Przekrój, 22.07.2009 r.
– http://skepdic.com/placebo.html [dostęp: 01.05.2013 r.]
– www.wikipedia.pl [dostęp: 01.05.2013 r.]
– www.sjp.pwn.pl [dostęp: 01.05.2013 r.]

Udostępnij: