Miłość w obliczu śmierci

Warszawa, ulica Wilcza 7, 6 września 1944 roku, godzina 17:00. Niewielka kaplica wypełniona była po brzegi. Wiadomość o ślubie Kuriera rozeszła się lotem błyskawicy i każdy wolny od służby pospieszył na Wilczą. Pod butami chrzęściło szkło z rozbitych witraży, a w nosy bił nieprzyjemny zapach – kilku obecnych niedawno wyszło z kanałów.

Przy ścianie stały równo poukładane karabiny i pistolety maszynowe. Młodzi właśnie skończyli powtarzać za księdzem słowa przysięgi i wymienili się obrączkami. On był wysokim, trzydziestoletnim, lekko łysiejącym szatynem, a ona nieco niższą od niego blondynką.
W kaplicy rozległy się oklaski i przyciszone okrzyki radości. Trzeba było zachować ostrożność – kilkadziesiąt metrów dalej stacjonowali Niemcy.

Młoda para wyszła z kaplicy między rzędami wyprężonych na baczność powstańców. Ksiądz zwinął stułę i szybkim krokiem wyszedł przez zakrystię. Miał jeszcze do odprawienia kilka pogrzebów.
Nagle w oddali rozległ się ryk „krowy” (niemieckiej wyrzutni – przyp. RK).
– To zamiast Mendelssohna – powiedział któryś z powstańców do pana młodego.
Wszyscy się roześmiali.

Zamiast ślubnego bukietu były pelargonie zerwane z jakiegoś balkonu, zamiast obrączek – nakrętki, części broni, kółka od zasłon lub kawałki grubego drutu zwiniętego na lufie stena, zamiast weselnej uczty kilka puszek konserw, a zamiast marsza Mendelssohna – wybuchy bomb, chrzęst gąsienic czołgów i serie z karabinów maszynowych.

Długiego i szczęśliwego pożycia najczęściej nie było w ogóle. Te kilka chwil szczęścia musiało wystarczyć za całe życie.
Podczas Powstania Warszawskiego zawarto 256 związków małżeńskich. Wypada po cztery śluby dziennie. W rzeczywistości było ich zapewne o wiele więcej, ale tyle udało się udokumentować.

Powstańcy nie tylko walczyli na barykadach. Także poznawali się, zakochiwali w sobie, rozstawali lub wiązali ze sobą. Świadomość, że jutra może już nie być przyspieszała podejmowanie najważniejszych decyzji.

Większość powstańców miała po dwadzieścia, dwadzieścia parę lat. Chłopaki chcieli zrobić wrażenie na dziewczynach, a dziewczyny chciały się podobać chłopakom, mimo, że za całą toaletę musiała im służyć zmoczona chustka to przetarcia twarzy. Wśród powstańców największe powodzenie mieli ci ze Zgrupowania „Radosław”, ponieważ byli najlepiej uzbrojeni. Zrzutowy thompson lub sten, konspiracyjna błyskawica lub zdobyczny MP-40 przyciągały dziewczyny jak magnes.

Pierwszym z powstańczych ślubów był zawarty 1 sierpnia związek między Teresą Bagińską, a Zdzisławem Poradzkim „Kruszynką” – jednym z wykonawców wyroku śmierci na kacie Warszawy Franzu Kutscherze. Prosto z uroczystości młodzi musieli udać się na koncentrację – kilka godzin później wybuchło Powstanie. W jego początkowym okresie ślubów było tak dużo, że pułkownik Antoni Chruściel „Monter” wydał 18 sierpnia specjalny rozkaz w tej sprawie. Nakazywał on powstańczym kapelanom uzyskanie zgody na udzielenie ślubu od Szefostwa Duszpasterstwa Komendy Okręgu. W rzeczywistości nie zawsze było to możliwe, także faktyczna liczba udzielonych sakramentów pozostaje nieznana.

„Posłuchaj, musimy się pobrać, bo wreszcie mam całe spodnie” – powiedział do swojej dziewczyny Marii Hubner „Marianny” kapral Kazimierz Piechotka „Jacek” z Batalionu „Pięść”. Spojrzała na niego ze zdumieniem. Faktycznie, portki miał całe, co mu się wcześniej nie zdarzało – darły się niemiłosiernie podczas walk w gruzach. Poza tym miał na sobie esesmańską panterkę, opaskę na ramieniu, hełm, pistolet maszynowy, no i Krzyż Virtuti Militari. Nie zastanawiała się długo. Argument o spodniach przeważył.

Krótka ceremonia odbyła się rankiem 30 sierpnia w zrujnowanym kościele Dzieciątka Jezus przy ulicy Moniuszki, do którego wchodzili po desce przez okno. Ślubu udzielał ksiądz „Biblia”, a świadkami byli towarzysze broni Kazimierza. Panna młoda trzymała w dłoniach bukiet z przywiędłych i przysypanych popiołem petunii. Przyjęcie weselne składało się z bochenka chleba, kubka zbożowej kawy i końskiego pasztetu. Obrączek nie było. I nie ma ich do dzisiaj, mimo, że przeżyli już razem 67 lat.

Powstańcy chcieli kochać i być kochani. Świadomość, że się kogoś ma, że jest się z kimś związanym zwiększała szanse na przeżycie. Było przecież dla kogo żyć. Niektórzy byli ze sobą jeszcze przed wojną i teraz, w obliczu niemal pewnej śmierci podejmowali decyzję o związaniu się ze sobą najsilniejszym węzłem. Inni dopiero co się poznali i pod wpływem intensywnego uczucia pobierali się. Wszyscy byli bardzo młodzi. Kapelani wymagali, by przed zawarciem związku uzyskali zgodę rodziców, ale nie zawsze było to możliwe.
Jeden z tych niezwykłych ślubów został zarejestrowany na taśmie filmowej. 13 sierpnia przysięgali sobie miłość Alicja Treutler „Jarmuż” i Bolesław Biega „Pałąk”. Znali się jeszcze sprzed wojny i już od dawna chcieli się pobrać. Na przeszkodzie stał jednak brak zgody ojca Alicji. Jego niedoszły zięć nie miał bowiem porządnej posady. Razem uczestniczyli w konspiracji i razem poszli do Powstania. Kiedy Bolek został ranny Alicja podjęła decyzję o natychmiastowym ślubie.

Wtedy nie planowało się na lata, ani nawet na miesiące. Liczyły się najbliższe godziny.

Ślubu udzielił im ksiądz Wiktor Potrzebski „Corda”, kapelan śródmiejskich oddziałów Armii Krajowej. Za obrączki posłużyły im kółka od zasłon. Traf chciał, że w pobliżu pracowała ekipa powstańczej kroniki filmowej. Uprosili księdza o chwilę zwłoki, szybko rozstawili sprzęt i uwiecznili uroczystość na taśmie, która przetrwała do dzisiaj. Ślub sanitariuszki i podchorążego zyskał w ten sposób wymiar propagandowy – pokazywał, że jeszcze nie wszystko stracone, że jeszcze ludziom chce się kochać i przysięgać miłość do końca życia. Choćby ten koniec miał nastąpić za kilka godzin.

13 sierpnia 1944 roku. Ksiądz Wiktor Potrzebski "Corda" udziela ślubu Alicji Treutler i Bolesławowi Biedze.

13 sierpnia 1944 roku. Ksiądz Wiktor Potrzebski „Corda” udziela ślubu Alicji Treutler i Bolesławowi Biedze.

Alicja i Bolesław przeżyli Powstanie. Po wojnie wyemigrowali do USA. Ksiądz „Corda” zginął 4 września w zbombardowanym budynku przy ulicy Szpitalnej 7.

Związki małżeńskie w Powstaniu zawarli także opisany we wstępie Jan Nowak Jeziorański z Jadwigą Wolską oraz dowódca batalionu „Parasol” Jerzy Zborowski „Jeremi” z Janiną Trojanowską „Niną”. To drugie małżeństwo przeżyło ze sobą miesiąc. 23 września „Nina” i „Jeremi” zostali schwytani przez Niemców i rozstrzelani. Ich ciała oblano benzyną i spalono. Wiele par było ze sobą zaledwie kilka godzin. Często już pod wieczór tego samego dnia panna młoda zostawała wdową lub pan młody wdowcem. Radość i rozpacz, życie i śmierć następowały po sobie w koszmarnym przekładańcu. Jedna z par zaraz po zawarciu związku szła razem na kwaterę. Trzymali się za ręce. Niemiecki snajper strzelił prosto w te złączone dłonie. Oboje ranni trafili do powstańczego szpitala. Krótko potem zostali zamordowani.

Skoro ślub i wesele to i prezenty. Jedna z łączniczek wspominała, że jej koledzy z oddziału w ramach ślubnego prezentu roznieśli za nią wszystkie meldunki. Dzięki temu mogła spędzić kilka godzin ze swoim ukochanym. Inna para wspominała niezwykły podarunek od przyjaciół – wannę pełną wody, w której mogli się wykąpać. Takie były te powstańcze prezenty ślubne.

Prawdopodobnie najwięcej ślubów podczas Powstania udzielił legendarny kapelan Zgrupowania „Radosław” – ksiądz major Józef Warszawski „Ojciec Paweł”. Skazany na śmierć przez nazistów, a potem przez komunistów przeżył Powstanie i po wojnie zamieszkał w Rzymie. Zmarł w 1997 roku.

Śluby odbywały się w najprzeróżniejszych miejscach – zrujnowanych kościołach, kaplicach, nawet w prywatnych mieszkaniach. Wiele z tych uroczystości odbyło się w kaplicy Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. W tych tragicznych sierpniowych i wrześniowych dniach 1944 roku, kiedy kamienice Warszawy zamieniały się w płonące ruiny, a kwiat polskiej młodzieży ginął w walce powstawało coś niezwykle pięknego. W Powstaniu wybuchały nie tylko bomby i granaty. Wybuchały także uczucia.

Źródła:
Małżeństwa podczas Powstania Warszawskiego, forum.historia.org.pl, Dostęp 8.12.2011
Marzena Stępień, Miłość w czasach umierania, Sukces, 11.08.2008
Marek Miller, Powstańczy ślub, Rzeczpospolita, 04.09.2004
Miłość wybuchała jak granaty, Dwójka Polskie Radio, 01.08.2011
Archiwum Historii Mówionej, Maria Piechotka, ahm.1944.pl, Dostęp 8.12.2011
Archiwum Historii Mówionej, Kazimierz Maciej Piechotka, ahm.1944.pl, Dostęp 8.12.2011

Udostępnij: