Pszczoły bojowe?

W czasie I wojny światowej Imperium Brytyjskie skupiło część swojej uwagi na Afryce. Brytyjczycy chcieli pokonać stacjonujących tam Niemców, żeby zapewnić ciągłość terytorialną swoim własnym ziemiom. Niemcy widząc kilkadziesiąt lat wcześniej zapędy kolonialne Brytyjczyków, szybko zajęli terytoria w Afryce Wschodniej, żeby tym samym uniemożliwić koronie brytyjskiej przejęcie całego wschodniego wybrzeża. W 1914 roku brytyjskie wojska ekspedycyjne były gotowe do zajęcia przyczółków na wschodzie Afryki i przeprowadzenie dalszej inwazji. Pochodnia miała zostać zapalona w bitwie pod Tangą, która przeszła do historii z zupełnie innych powodów.

Bitwa trwała od 3 do 5 listopada 1914. Z pozoru starcie wydawało się przesądzone jeszcze przed jego rozpoczęciem. Stosunek sił niemieckich do brytyjskich wynosił jeden do ośmiu. Po stronie atakujących stał ponadto element zaskoczenia. Natomiast plaże, które zajmowali Niemcy nie były silnie ufortyfikowane czy też mocno bronione. Kalkulacje wskazywały na zwycięstwo Brytyjczyków, jednak kalkulacje nie zawsze mówią prawdę.

Bitwa pod Tangą, obraz Martina Frosta

Bitwa pod Tangą, obraz Martina Frosta

Tuż po desancie na wybrzeże, Anglicy rozpoczęli marsz w kierunku miasta. Opór stawiany przez Niemców nie był zbyt duży, więc natarcie posuwało się bardzo szybko i w krótkim czasie dotarło do samej Tangi. Tam Brytyjczycy zajęli kilka strategicznych budynków, a nawet wciągnęli na maszt miejskiego hotelu flagę Imperium. Wydawali się praktycznie pewni swojego zwycięstwa i właśnie w tym momencie natarcie się załamało. Niepokonane wojska Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego zostały rozpędzone na cztery wiatry przez… rozgniewane pszczoły.

Owady zdenerwowane eksplozjami i odgłosami strzałów, masowo wyległy z pobliskich uli i zaatakowały źródło hałasu, a więc oddziały brytyjskiej awangardy, a także niemieckich obrońców. Obie strony błyskawicznie uciekły, pozostawiając miasto samemu sobie.
W międzyczasie do miasta dotarły posiłki w postaci dobrze wyposażonych afrykańskich Askari (żołnierzy tubylczych na służbie niemieckiej). Początkowo miały one zaatakować flankę Brytyjczyków, jednakże później rozkazano im pozostać w mieście, aż do otrzymania kolejnych rozkazów. W międzyczasie Brytyjczycy umocnili pozycje na brzegu, jednakże nie wysłali w stronę Tangi żadnego potężniejszego natarcia. Sytuacja trwała do 4 listopada, kiedy to na skutek pomyłek w rozkazach regiment Askari wycofał się z miasta i założył obozowisko kilkanaście kilometrów dalej. Tanga pozostała bez opieki. Na wieść o wycofaniu się Askari, trzon sił niemieckich również stanął w miejscu, z dala od miasta, i rozpoczął przegrupowanie, które trwało do 5 listopada. Przez całą noc z 4 do 5 listopada miasto było pozostawione bez opieki, gotowe do zdobycia przez Brytyjczyków, jednakże atak nie nastąpił, a Niemcy zdążyli zająć pozycje obronne.

Dowiedziawszy się o tym, angielski dowódca Arthur E. Aitken, pod wpływem silnego zdenerwowania jakie go ogarnęło, wydał rozkaz generalnego odwrotu. Siły brytyjskie odpłynęły na barkach desantowych tak szybko, że pozostawiły na brzegach większość sprzętu i ciężkiego uzbrojenia z jakim wyszły na plaże. Ośmiokrotnie mniej liczni Niemcy wygrali bitwę dzięki niesamowitemu łutowi szczęścia… i pszczołom, które odmieniły losy bitwy.

Udostępnij: