Zabójcza miłość matki

Większość z nas słyszała stwierdzenie: „Każda matka kocha swoje dzieci”, aby dowiedzieć się jak często jest ono nieprawdziwe wystarczy obejrzeć wiadomości. Co jakiś czas słyszymy o matkach, które krzywdzą lub zaniedbują swoje dzieci – z różnych powodów.

Dziś skupimy się na pewnym zaburzeniu psychicznym, które powoduje, że matki są w stanie krzywdzić, okaleczać, a nawet zabijać swoje dzieci. Przyjrzymy się „Zastępczemu zespołowi Münchhausena”.

Baron Münchhausen w trakcie podróży

Baron Münchhausen w trakcie podróży

Na początku, zwróćmy uwagę na nazwę tej przypadłości. Pochodzi ona od niemieckiego podróżnika i żołnierza żyjącego w XVIII wieku – barona Karla Friedricha Münchhausena. Szlachcic ten brał m.in. udział (stojąc w szeregach armii rosyjskiej) w wojnach przeciw Turcji. Jego czyny nie były jednak aż tak spektakularne, jak te opisywane w jego (mocno podkoloryzowanej) biografii. „Niezwykłe przygody Barona Münchhausena” to powieść, która w 1785 roku wyszła spod pióra niemieckiego pisarza Rudolfa Ericha Raspe. Znajdują się tam elementy tak fantastyczne, jak, np. lot barona na pocisku artyleryjskim. Opowieści te były tak nieprawdopodobne, że żyjący na przełomie XIX i XX wieku polski historyk literatury – Julian Krzyżanowski nazwał je „Zbiorem facecji łgarskich, zwłaszcza myśliwskich.”.

Nazwiskiem barona Münchhausena Richard Asher, brytyjski endokrynolog i hematolog, postanowił nazwać odkryte przez siebie zaburzenie. Pracował wtedy w położonym w północno-zachodniej części Londynu szpitalu Central Middlesex, nadzorując tamtejszy oddział psychiatryczny.
Zauważył, że niektórzy pacjenci celowo wywołują u siebie objawy chorobowe w celu skierowania na siebie uwagi oraz doprowadzenia do leczenia szpitalnego – łącznie z leczeniem operacyjnym.

Swoje obserwacje przedstawił w 1951 roku na łamach prestiżowego (i jednego z najdłużej wydawanych na świecie) czasopisma medycznego – „The Lancet”. Zespół Münchhausena jest opisywany, jako „zaburzenie (…) z grupy zaburzeń pozorowanych (…) przejawiające się zgłaszaniem fikcyjnych objawów albo czynnym ich wywoływaniem w celu wejścia w rolę osoby chorej i korzystanie z pomocy służby zdrowia”. Innymi słowy – osoba cierpiąca na tę przypadłość stosuje różne metody mające na celu wywołanie u niej objawów przypominających te chorobowe. Ciekawe jest to, że zespół Münchhausena często jest diagnozowany u pracowników służby zdrowia, np. u pielęgniarek. Wykrycie, że chory symuluje jest w tych przypadkach o tyle ciężkie, że osoby te dokładnie wiedzą, jakie należy przedstawić objawy (lub jakie środki przyjąć), aby oszustwo wydawało się wiarygodne.

Jednak o ile jesteśmy w stanie zaakceptować to, że dorosła osoba (bardziej lub mniej świadoma swoich czynów) decyduje się zwracać na siebie uwagę w ten sposób, o tyle ciężej zrozumieć jak można w ten sposób krzywdzić dziecko. W 1977 roku Sir Roy Medow, brytyjski pediatra, po raz pierwszy użył pojęcia „Zastępczy zespół Münchhausena” (w oryginale: „Münchausen syndrome by Proxy”). Opisał on tą nazwą zaburzenie z grupy pozorowanych, które występuję u osób sprawujących opiekę nad dziećmi (rodzice bądź opiekunowie). Osoby te najczęściej celowo wywołują u dzieci (różnymi metodami) objawy poważnych chorób, które muszą być leczone w warunkach szpitalnych.

Jak wykazały badania tylko 7% przypadków występowania tego zespołu dotyka mężczyzn – pozostałe 93% chorych to kobiety (matki, babcie
czy opiekunki). Podobnie jak w przypadku „Zespołu Münchhausena” chorzy to najczęściej osoby posiadające dobre wykształcenie lub gruntowną wiedzę z zakresu medycyny.

Wśród badaczy istnieje spór, co do tego jak klasyfikować „Zastępczy zespół Münchhausena”. Pojawiają się nawet głosy, że sama nazwa jest niepoprawna i należałoby ją zmienić. Jednak dla celów diagnostycznych oraz w celu systematyzacji wyróżnia się cztery najczęściej występujące cechy tego zaburzenia:
– symulowanie bądź celowe wywoływanie choroby u dziecka przez rodzica czy opiekuna,
– ciągłe (i uporczywe) domaganie się przez sprawcę przeprowadzania kolejnych badań, operacji czy podawania leków
– sprawca twierdzi, że nie zna przyczyny choroby dziecka,
– objawy nie występują, gdy sprawcy nie ma w pobliżu.

Najważniejsze w przypadku jakichkolwiek podejrzeń, co do występowania tego zespołu jest odizolowanie sprawcy od dziecka i sprawdzenie czy wywołane wcześniej objawy znikną. Jest to o tyle ważne, że osoba dotknięta „Zastępczym zespołem Münchhausena” w przypadku „wpadki” po prostu przenosi dziecko do innego specjalisty. Jednak w większości przypadków osoby te kategorycznie odmawiają poddania się jakimkolwiek badaniom psychiatrycznym, a to właśnie wyniki tych badań są pierwszym krokiem w stronę sądowego nakazu dotyczącego legalnego odebrania dziecka sprawcy.

Osoby cierpiące z powodu „Zastępczego zespołu Münchhausena” pragną uwagi otoczenia i łatwo się do niego przyzwyczajają. Dlatego też najczęściej pozorują u dziecka choroby przewlekłe, trudne do zdiagnozowania oraz takie w przypadku, których ciężko jest odnaleźć jednoznaczną przyczynę, np. zaburzenia trawienia (poprzez podawanie środków wymiotnych) czy oddychania (objawy uzyskuje
się podduszając dziecko).

Kate Bush

Kate Bush

Jednym z najsłynniejszych i najbardziej nagłośnionych przez światowe media przykładów występowania tego zaburzenia jest sprawa Kathy Bush. Jej córka – Jennifer – od drugiego do dziewiątego roku życia spędziła w szpitalach prawie 2 lata. Została poddana ogromnej liczbie operacji (40), w tym tak poważne jak usunięcie części jelita czy woreczka żółciowego. Niezmiennie u jej boku stała matka – Kathy,
która swą niezłomną postawą i ciągłym wspieraniem chorej córki budziła podziw wśród ludzi w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Doszło nawet do tego, że została zaproszona przez Hillary Clinton do udziału w kampanii dotyczącej reformy amerykańskiej służby zdrowia. Pozowała wtedy na kochającą matkę i silną kobietę. Później okazało się, że właśnie te cechy, którymi Kathy zdobyła powszechne uznanie, takie jak – angażowanie się w proces leczenia, ciągłe czuwanie przy dziecku (wręcz nie odstępowanie go na krok), zadziwiająco dobry humor (tłumaczony jako „niepoddawanie się”) oraz utrzymywanie przyjaznych kontaktów z personelem medycznym – są znamienne dla osób dotkniętych „Zastępczym zespołem Münchhausena”. Ostatecznie Kathy Bush została skazana na 3 lata pozbawienia wolności za umyślne trucie córki lekami oraz zakażanie jej sond do karmienia – czym wywoływała u dziecka różnego rodzaju infekcje.

Należy oczywiście pamiętać, że nie każdy opiekun czy rodzic dziecka przewlekle chorego jest odpowiedzialny za stan swojego podopiecznego. W równym stopniu trzeba mieć jednak na uwadze to, że takie sytuacje mogą się zdarzyć i zdarzają – i w tym celu kształcić lekarzy oraz cały personel medyczny. Powstała w 2004 roku, przy Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, Fundacji Mederi od lat prowadzi szkolenia uczące jak rozpoznawać „Zastępczy zespół Münchhausena” u zgłaszających się do szpitali rodziców. Miejmy nadzieję, że dzięki takim działaniom uda się uchronić jak największą liczbę dzieci przed cierpieniem lub nawet śmiercią z rąk osób, które wydawały im się najbliższe.

Źródła:
Fedorowicz A., Fedorowicz M., „Matki, które dręczą swoje dzieci”, 01/13, Focus.pl
www.mederi.czd.pl [dostęp: 30.05.13 r.]
www.pl.wikipedia.org/wiki/ Zastępczy_zespół_Münchhausena [dostęp: 30.05.13 r.]
http://en.wikipedia.org/wiki/Munchausen_syndrome_by_proxy [dostęp: 30.05.13 r.]
http://online.synapsis.pl/Slowniczek/Przeniesiony-zespol-Mnchhausena.html [dostęp: 30.05.13 r.]

Więcej o zaburzeniach związanych z hipochondrią możesz zobaczyć w tym odcinku Polimatów.

Udostępnij: