Czy komary przenoszą HIV?

To pytanie zadano mi w czasie lipcowego grillowania na świeżym powietrzu. Rozumowanie w takim przypadku jest proste – komary przenoszą malarię, więc dlaczego nie miałyby przenosić HIV?

Strach jest tym bardziej spotęgowany, że w 1968 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznała Polskę za kraj wolny od malarii, a o przypadkach zakażenia HIV słyszymy od czasu do czasu. Jak jest naprawdę?

Zarodziec malaryczny

Zarodziec malaryczny

Zacznijmy od tego, że zarodziec malarii, który nie jest ani bakterią, ani wirusem, a jednokomórkowym pasożytem rozpoczyna swoją drogę ku zakażaniu w ślinie komara. Co ciekawe, niedawno okazało się, że zarodziec manipuluje węchem komara i działa na niego jak narkotyk. Naukowcy z London School of Hygiene and Tropical Medicine odkryli, że zakażone owady były trzy razy bardziej skłonne do penetracji wabika z ludzkim zapachem. To drastycznie zwiększa zakażanie malarią przez tak odurzonego i żądnego krwi komara.

Potem następuje ukłucie i do naszego układu krwionośnego samica komara wprowadza sporozoity i przez to mamy sporo problemów.

Czy w takim razie proces ten nie przebiega identycznie w przypadku HIV? Nie, dlatego że tym razem mamy do czynienia z wirusem, który nie ma zdolności przedostania się do śliny komara. Po prostu nie namnaża się agresywnie, aby za wszelką cenę przetrwać u komara.

Poza tym, HIV to bardzo delikatny wirus, który w niesprzyjających warunkach (a takim jest komar) żyje bardzo krótko. Skoro nie przedostaje się do śliny to czy nie możemy się nim zarazić przez kontakt z krwią, którą chwilę wcześniej komar wyssał z chorej osoby?
Nie, ponieważ komar nie wpompowuje wcześniej zdobytej krwi w następną ofiarę. Byłoby to nieuzasadnione z punktu widzenia jego odżywiania. Najpierw więc trawi, a dopiero potem wkłuwa się, aby zdobyć nową porcję pożywienia.

Zostaje nam w takim razie ostatnia opcja. Co z aparatem gębowym komara, przecież na „ostrzu” mogą zostać wirusy? To prawda, jednak wnikliwe badania pokazały, że bardzo rzadko możemy tam znaleźć chociaż pojedynczego wirusa. Wg profesora Wayne J. Crans zdarza się to raz na 10 milionów ukąszeń. A co jeśli ten komar ugryzie właśnie nas? Wtedy, zdaniem profesora i innych badaczy, będzie to nadal zbyt mało, aby wywołać zakażenie u człowieka.

W takim razie – miłego grillowania! ツ

Udostępnij: