Winda, która obaliła rząd

Były w Polsce czasy, w których o stabilności politycznej mógł zadecydować wolny samochód, winda, czy szybkość przemiany materii w organizmach posłów. W takich właśnie czasach powstał rząd Hanny Suchockiej, który upadł w dosyć niecodziennych okolicznościach.

Jest lipiec 1992 roku. W Polsce cały czas wrze po „nocy teczek”, w wyniku której upadł rząd Jana Olszewskiego. Rozdrobiony Sejm nie jest w stanie sformułować nowego rządu. Jeżeli uważacie, że dziś politycy się kłócą to powinniście przyjrzeć się Sejmowi z tamtych czasów. Było w nim 29 różnego rodzaju partii, czy też komitetów wyborczych, a wśród nich – Polska Partia Przyjaciół Piwa, Sojusz Kobiet Przeciw Trudnościom Życia, czy Zjednoczenie Ruchu Polskiego Śląska. Wtedy też posłem był chociażby faworyt przemysłu kosmetologicznego – Krzysztof Ibisz, czy miłościwie nam panujący Janusz Korwin-Mikke.

W takich właśnie warunkach – tuż po upadku premiera Olszewskiego – próbowano sformułować rząd. Dziś rządowych łupów udaje się podzielić nawet między dwie partie, ale wtedy do utworzenia gabinetu potrzeba było porozumienia co najmniej kilkunastu ugrupowań. Lecz wkrótce – po porażce Waldemara Pawlaka – przedstawiciele koalicji „ośmiu” (ZChN, PL, SL-Ch, PchD, NSZZ „S”, UD, KLD i PPG) utworzyli rząd Hanny Suchockiej, który Sejm powołał większością 226 posłów (co stanowiło mniej niż połowę wszystkich posłów).

W praktyce większość dla pani premier zapewniało okazjonalne poparcie ze strony posłów NSZZ „Solidarność”. W owym czasie niemal codziennością były przypadki, gdy posłowie i ministrowie byli zwoływani w sytuacjach krytycznych i pędzi przez całe miasto, aby zdążyć na głosowanie. A sytuacja społeczna i polityczna była coraz bardziej skomplikowana. Przez kraj przetoczyła się fala protestów. Nie było partii, która nie miała problemów wewnętrznych, partia Jarosława Kaczyńskiego prowadziła wojnę z Lechem Wałęsą (i tak im zostało), a Andrzej Lepper zaczynał swój marsz po władzę. W porównaniu z tym co działo się wtedy dzisiejszy Sejm wygląda, jak kraina rozkoszy i spokoju.

Konflikt między „Solidarnością”, a rządem doprowadził do złożenia wniosku o obalenie gabinetu Hanny Suchockiej. Decydujące głosowanie miało się odbyć 28 maja 1993 roku. Posłowie byli ściągani ze szpitali, wyjazdów zagranicznych. Rząd mógł upaść lub przetrwać jednym głosem. Według wstępnych obliczeń uratowanie premier Suchockiej było możliwe. Jednak – ku zdziwieniu polityków prorządowych – wniosek uzyskał poparcie większości izby i rząd upadł. Stało się tak, gdyż na głosowanie spóźnił się były minister Zbigniew Dyka. Gdy polityk wszedł na salę Polska już nie miała rządu.

Co zatrzymało posła? Wersji było kilka. Początkowo mówiono, iż poseł Dyka „miał problemy żołądkowe”, co zatrzymało go w toalecie. Jednak 15 lat po tych wydarzeniach sam poseł powiedział w wywiadzie dla „Polityki”, że „miał problem z windą”. I tak to winda umożliwiła upadek polskiego rządu. Jednak pojawiają się głosy, które sugerują iż spóźnienie było celowe. Minister Dyka został odwołany ze swojego stanowiska dwa miesiące przed głosowaniem – w marcu 1993 roku. Takie głosowanie było idealnym pretekstem do osobistej zemsty. Ta hipoteza – ze względu na skutki upadku rządu dla samego eksministra – jest mało prawdopodobna i za prawdziwą pozostaje nam przyjąć „teorię windową”.

W ten oto sposób oporne mechanizmy sejmowej windy doprowadziły do obalenia jedynej w historii polskiej premier-kobiety. Co się stało potem? Upadek rządu utorował powrót do władzy lewicy. Prezydent Wałęsa tuż po sejmowym głosowaniu rozpisał nowe wybory, które wygrało SLD.

Pamiętajcie o tej historii, gdy będziecie stawać przed codziennym dylematem – schody, czy winda. Winda, czy schody.

Źródła:
1. Antonii Dudek „Historia Polityczna Polski 1989-2005”
2. Wojciech Roszkowski „Najnowsza historia Polski 1980-2006”
3. m.onet.pl/wiadomosci/prasa,f05x5
4. tvp.info/magazyn/kartka-z-kalendarza/rzad-suchockiej-upadl-bo-zabraklo-posla/7498882

Udostępnij: