Ile waży ludzka dusza?

Z pewnością każdy, kto oglądał hollywoodzki hit z udziałem takich aktorów jak Sean Penn i Benicio Del Toro doskonale tę wartość zna. Chodzi o 21 gramów, ale skąd wzięła się ta iście mityczna wartość określająca ciężar naszej „duchowej cząstki”. Oczywiście została ona wyliczona i to w oparciu o przeprowadzone doświadczenia. Ale jak zważyć ludzką duszę?

Podobne pytanie zadał sobie na początku dwudziestego wieku amerykański lekarz – Duncan MacDougall. Stwierdził on, że jeśli dusza istnieje to tak jak każde ciało (w sensie fizycznym) musi posiadać mierzalną masę. Założenie to jest dość kontrowersyjne, jednak jak tu dyskutować z „genialnym” naukowcem. Skoro badacz doszedł już do takich, a nie innych wniosków, nie pozostało mu już nic innego, ja tylko wspomnianą wcześniej duszę zważyć.

Ale jak to zrobić? Otóż nie jest to wcale takie trudne, a przynajmniej takowe się nie wydaje. W większości religii, nieśmiertelna cząstka, zwana przez nas duszą oddziela się od śmiertelnego ciała w momencie przejścia „na tamten świat”. W związku z tym, wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment. Należy zważyć ciało przed, a następnie ponownie, po śmierci. Otrzymana różnica lub jej brak, będą niezaprzeczalnym dowodem na istnienie duszy (bądź jej braku).

Taki też eksperyment, nasz wspomniany wcześniej naukowiec postanowił wdrożyć w życie. Mieliśmy wówczas okrągły rok 1900, kiedy to Duncan MacDougall przedstawił swój pomysł gremium lekarskiemu lokalnego domu opieki dla gruźlików. Zgodę na prowadzenie badań bez problemu uzyskał. Nie zostało mu więc nic innego jak cierpliwie siedzieć i czekać aż ktoś… umrze.

Założenia eksperymentu były bardzo proste. Umierającego pacjenta, razem z łóżkiem umieszczano na wadze, która monitorowała jego aktualną masę. Wszystkie ubytki wagi były natychmiast rejestrowane i zapisywane. Podczas rejestracji wyników pomiarów, MacDougall zauważył, że pierwszy z pacjentów tracił wagę z powodu samego procesu umierania. Było to średnio 28 gramów na godzinę. Jednak jakież było zdziwienie badacza, gdy okazało się, że w momencie samej śmierci, waga wyraźnie zmieniła swoje położenie. Różnica wagi żywego i martwego pacjenta wyniosła właśnie… 21 gramów.

Jak przystało na prawdziwego naukowca, MacDougall postarał się wykluczyć wszelkie możliwe „cielesne” wytłumaczenia tego zjawiska. Utrata wagi nie mogła być spowodowana na przykład wypróżnieniem, ponieważ wszelkie płyny pozostawały na łóżku, znajdującym się na wadze, nie był to też wydech powietrza z płuc, gdyż wcześniej testowano taką ewentualność na żywych osobach. Gdy okazało się, że eksperymenty przeprowadzone na 5 innych pacjentach dały podobne wyniki. Badaczowi nie pozostało nic innego jak odtrąbienie sukcesu i ogłoszenie wyników swoich badań. MAMY DOWÓD NA ISTNIENIE DUSZY!

Krótki artykuł o eksperymencie

Krótki artykuł o eksperymencie

O dziwo, mimo że nie podejrzewalibyśmy naszych przodków sprzed 100 lat o nadmierne kierowanie się rozumem oraz sceptycyzm wobec naukowych metod prowadzenia doświadczeń, wyniki badań przeszły bez echa. Nie było fanfar, a MacDougall nie został sławny. Najprawdopodobniej zresztą słusznie.

Jego metody badawcze były one dość prymitywne. Już sama waga (handlowa) budzi zastrzeżenia, jej dokładność nie była zbyt duża, a sam badacz twierdził, że odchylania mogą sięgać 3 gramów. Dodatkowo mówimy o badaniu tak skomplikowanego procesu jak umieranie. Po dziś dzień, niewiele o nim wiemy i w większości nie mamy pojęcia o zjawiskach zachodzących w naszych ciałach podczas umierania. Również metody wnioskowania badacza były dość „luźno” zdefiniowane. Kiedy podczas jednego z eksperymentów spadek wagi nastąpił dopiero minutę po stwierdzeniu zgonu, MacDougall zrzucił winę na leniwe usposobienie pacjenta, stwierdzając, że jego dusza też była leniwa i nie spieszyło się jej w zaświaty. Kiedy badacz próbował powtórzyć eksperyment na psach i okazało się, że żadnego istotnego zaniku wagi nie zaobserwowano, uzasadnił to faktem, że „psy przecież nie mają duszy”.

Jednak tym, co prawdziwie pogrążyło wyniki badań i wiarygodność MacDougalla był on sam. Jak przyznał później w listach, oprócz pierwszego eksperymentu, podczas trwania każdego kolejnego wydarzało się coś uniemożliwiającego wykonanie dokładnych pomiarów. Były to problemy z dokładnym ustaleniem momentu zgonu, poruszenie wagi przez personel i inne problemy natury technicznej wiążące się z faktem, że trzeba stwierdzić zgon, a każde dotknięcie pacjenta wpływało na odczyt wagi.

Wyniki zostały odrzucone przez środowisko medyczne i odesłane w niepamięć. Wydaje się, że największą reklamę i obecność w naszej świadomości masy 21 gramów, zrobił właśnie wspomniany na początku film. Ot taki mały prezent dla dość kontrowersyjnego naukowca, niestety MacDougallowi nie było dane go zobaczyć, ponieważ zmarł w 1920 roku. Sam eksperyment oficjalnie nie został nigdy powtórzony. Myślicie, że powinien?

Źródła:
Alex Boese „Potomkowie Frankensteina. Nauka staszliwa, fantastyczna i osobliwa”
http://infra.org.pl/ycie-po-yciu/ycie-po-mierci/950-21-gram-duszy-dr-macdougalla
http://pl.wikipedia.org/wiki/Duncan_MacDougall

Udostępnij: