Króliki Thomasa Austina

W 1859 roku Thomas Austin, członek Victorian Acclimatisation Society postanowił zorganizować bożonarodzeniowe polowanie na swojej posiadłości w Winchelsea, na zachód od Melbourne. Tęsknota za Anglią oraz niepohamowana pasja łowów doprowadziły do największej katastrofy ekologicznej w historii Australii. Osadnicy żywili nadzieję, że sprowadzając rośliny i zwierzęta uda się upodobnić ich nową ojczyznę do rodzinnego kraju.

Thomas Austin poprosił swoją rodzinę o przysłanie z Anglii 24 królików. Zwierzęta wypuszczone na wolność szybko się mnożyły. W ciągu 7 lat zastrzelono ich tam ponad 14 tysięcy (sic!). Niestety Austin polował również na wszystkie drapieżniki w okolicy – koty, jastrzębie czy orły. Brak naturalnych przeciwników spowodował jeszcze szybszy rozrost króliczej populacji. Do 1868 roku pola o powierzchni ponad ośmiu tysięcy kilometrów były całkowicie zdewastowane przez króliki. Dopiero od tego czasu zaczęto sobie zdawać sprawę z wagi problemu. Mimo to, nie podjęto żadnych skutecznych zabiegów zapobiegawczych. 50 lat później króliki sięgały już Australii Zachodniej i Terytorium Północnego.

Króliki świetnie odnalazły się w suchym australijskim klimacie. Wysoka płodność w połączeniu z brakiem naturalnych wrogów i ciepłym okresem zimowym doprowadziły do szybkiego wzrostu ich populacji. Obecnie te ssaki zajmują obszar około czterech milionów kilometrów kwadratowych, wciąż się rozmnażając.

"Wielki Mur Króliczy"

„Wielki Mur Króliczy”

Początkowo próbowano kontrolować liczebność populacji stosując trutki, odstrzał i specjalne szczelne ogrodzenia. W 1883 r. wprowadzono nawet ustawę zakazującą wypuszczanie na wolność oswojonego zwierzęcia. Prawo było bardzo surowo egzekwowane, więc zdarzało się, że nawet do więzienia trafiały dzieci. W 1907 r. rząd Australii Zachodniej rozpoczął budowę ogromnego, 1837 kilometrowego, muru ciągnącego się z północy na południe, który nieco ograniczył ekspansję zwierząt. Po jednej stronie żyły tysiące królików, a po drugiej stronie nie było ich wcale. Spowodowało to znaczące różnice w roślinności w obu strefach, co szczególnie dobrze widać na zdjęciach satelitarnych wykonanych kilkadziesiąt lat później.

Niedługo potem rozwinęła się cała branża oparta na królikach. Niezwykle szybko przybywało łowców tych zwierząt i kuśnierzy. Skóry i futerka zaczęto wykorzystywać w produkcji kapeluszy natomiast najuboższa warstwa Australijczyków stosowała królicze mięso jako podstawowy składnik swojej diety. Co interesujące, jeden z pierwszych zespołów australijskiej ligi rugby do dziś jest określany mianem „Rabbitohs – od okrzyku kuśnierzy odwiedzających miasta.

W latach 40. XX w. liczbę królików szacowano na ponad 600 milionów. Rząd australijski oszacował, że każde zwierzę powoduje straty w wysokości jednego dolara. Uwzględniając ówczesną inflację, jest to kwota astronomiczna. Króliki przede wszystkim dewastowały miejscową roślinność, co skutkowało stopniowym wypieraniem rodzimych gatunków zwierząt z tych terenów. W pierwszej połowie XX wieku ich obecność na jednej z południowych wysp Australii doprowadziła do wymarcia trzech gatunków papug i 23 z 26 gatunków drzew. Szacuje się, że na innych wyspach sytuacja wyglądała podobnie.

Wyraźne różnice w roślinności po obu stronach muru

Wyraźne różnice w roślinności po obu stronach muru

Pierwszą, częściowo skuteczną, metodą zmniejszania populacji okazało się zastosowanie myksomatozy – zaraźliwej choroby wirusowej. W latach 50. wytępiono w ten sposób 95% królików. Niestety, pozostałe 5% uodporniło się na wirusa i cały problem zaczął się od nowa. W 1996 roku zarażono zwierzęta chińskim kaliciwirusem oraz europejską pchłą króliczą co wreszcie dało pożądany skutek. Populacja została ograniczona do kilkuset tysięcy zwierząt. Mimo to, mieszkańcy północno – zachodnich przedmieść Sydney wciąż skarżą się na króliczą plagę, która powoduje znaczne szkody materialne.

Należy sobie postawić pytanie czy Thomas Austin mógł przewidzieć skutki swojego czynu. Okazuje się, że tak. Już pod koniec XVIII wieku kilka królików sprowadzonych wraz z Pierwszą Flotą dokonało spustoszenia Tasmanii. Scenariusz był identyczny: kilka zwierząt wypuszczonych na wolność szybko odnalazły się na nowym terytorium, tworząc ogromną populację, która stała się gatunkiem dominującym w regionie. Interesująca jest jednak inna kwestia. W tym samym roku, w którym króliki zostały sprowadzone do Australii, Karol Darwin wydał opublikował swoje dzieło „O pochodzeniu gatunków”, w którym sklasyfikował torbacze niżej niż europejskie zwierzęta. Nie powinno więc dziwić, że osadnicy z Starego Kontynentu mieli lekceważące podejście do miejscowej natury. Członkowie przytoczonej na początku Victorian Acclimatisation Society postawili sobie za cel „ucywilizować australijski busz”. W tym celu sprowadzono europejskie ryby (łososia, pstrąga i karpia), które wprowadzone do systemu rzecznego Murray – Darling dokonały ogromnego spustoszenia tego ekosystemu. Wielu uczonych nazywa takie działania ekologicznym imperializmem.

Thomas Austin zasłynął również z zbudowania imponującej posiadłości oraz hodowli zwycięskich koni wyścigowych, natomiast okoliczni mieszkańcy zapamiętali go jako człowieka niezwykle hojnego. Nikt się nie spodziewał, że to między innymi jego działania doprowadziły do ogromnej katastrofy. Zmarł w swoim wielkim niedokończonym domu. Jak na ironię, podobnie jak cesarz rzymski Neron, Austin stworzył wspaniałą budowlę wśród spustoszenia, do którego sam się przyczynił.

Źródła:
• http://www.rabbitfreeaustralia.org.au
• http://en.wikipedia.org/wiki/Rabbits_in_Australia [dostęp 19.08.2013]
• http://library.thinkquest.org/03oct/00128/en/rabbits/history.htm

Udostępnij: