Omertà – mafijna zmowa milczenia

Cosa Nostra, Sacra Corona Unita, Camorra – mafia ma wiele imion. Jeszcze więcej ma rąk. Żeby pociągać za wszystkie sznurki, trzeba mieć w swych szeregach bardzo wpływowych ludzi. Wtedy łatwiej robić interesy i tuszować to, co nie powinno ujrzeć światła dziennego. Dlatego kupuje się policjantów, polityków i sędziów. Werbuje się prawników i montuje wtyczki u konkurentów. Kontakty przydają się przecież wszędzie. Tym bardziej w mafii, gdzie zawsze musisz być dwa ruchy przed kimś, kto może ci zaszkodzić. Jak w szachach – musisz przewidywać i działać. Przyjaciół miej blisko, wrogów jeszcze bliżej.

Mafia to Sycylia, Sycylia to mafia. To właśnie tam, bardzo dawno temu zrodził się ruch oporu przeciw władzom hiszpańskiego okupanta. Mieszkańcy zbuntowali się i przestali być bierni. Stworzyli własny kodeks prawny, własne wyroki i specjalne grupy zbrojne, które miały gwarantować bezpieczeństwo Sycylijczykom. To było ziarno, które zapoczątkowało późniejszą mafię. Teorii na temat samego określenia tajnych sycylijskich organizacji przestępczych jest wiele. W dialekcie sycylijskim „mafia” oznacza śmiałość. W języku arabskim to odwaga i szlachetność. Jedna z teorii mówi, że to skrót stworzony z pierwszych liter hasła, które towarzyszyło Sycylijczykom podczas niewoli francuskiej, pod rządami dynastii Andegawenów – Morte Alla Francia Italia Anela – „Śmierć Francuzom hasłem wszystkich Włochów”.

Inna teoria głosi, że w Wielki Poniedziałek roku 1282, francuski żołnierz zgwałcił sycylijską pannę młodą w dniu jej ślubu. Sycylijczycy pragnący pomścić hańbę rodaczki, poprzysięgli zemstę i zaatakowali obóz Francuzów. Zginęły tysiące francuskich żołnierzy. Wieść o tym wydarzeniu bardzo szybko rozeszła się po innych miastach Sycylii, powodując falę dalszych rozruchów. „Ma fia” – miała krzyczeć matka zgwałconej dziewczyny. Hasło „moja córka” stało się okrzykiem bojowym walczących Sycylijczyków.

Al Capone - jeszcze szczęśliwy

Al Capone – jeszcze szczęśliwy

Przełom XIX i XX wieku przyniósł wielu Sycylijczykom zmiany. Emigracja stała się zjawiskiem tak powszechnym, że wraz z Włochami do Ameryki trafiły wzorce ze starego świata, przyczyniające się do powstania zjawiska określanego mianem „La Cosa Nostra”. Z włoskiego „nasza sprawa” – to określenie grupy, a nawet całej organizacji przestępczej, działającej współcześnie na terenie Stanów Zjednoczonych. Costa Nostra wzoruje się na dawną mafię sycylijską. Metodą kalki, starała się przenieść schemat mafii Starego Kontynentu, wciskając ją w ramy amerykańskich realiów. Działała i wciąż działa na terenie wielu miast Stanów Zjednoczonych. Ich głównymi ośrodkami są Nowy York, Filadelfia, Kansas City czy Chicago. Nazywano ich makaroniorzami. Mieli wdzięk, orientalną urodę i nietuzinkową pewność siebie. Ameryka okazała się dla nich łaskawa. Interesy rozwijały się szybko, a ich wpływy były coraz większe. Z czasem zdobywali niezbędne kontakty i powiązania z osobami na różnych szczeblach władzy. Paradoksalnie, fortunę zbili na prohibicji. The Noble Experiment trwał w USA od 1919 do 1933 roku. Osiemnasta poprawka wprowadzając prohibicję zakazała produkcji, transportu i sprzedaży alkoholu na terenie całego kraju. Nielegalne bimbrownie, które znajdowały się w rękach Cosa Nostry generowały wówczas ogromne zyski. Dodatkowe pieniądze płynęły z nielegalnego hazardu i prostytucji. To złote lata Franka Costello, Vito Genovese i Al’a Capone – największego gangstera tego okresu.

Alphonse Gabriel Capone znany był wszystkim jako Al Capone albo Scarface. Jego drugi pseudonim pochodził od blizny jaką nosił na lewym policzku. Nabawił się jej na samym początku mafijnej przygody, podczas sprzeczki ze starszym rangą gangsterem. Od tamtej pory kazał fotografować się jedynie z prawego profilu. Był Włochem, ale fortunę zbił w Stanach Zjednoczonych. Bogacił się dzięki prohibicji. Nielegalne browary i przedsiębiorstwa zajmujące się przemytem spirytusu, przynosiły zyski w wysokości dziesięciu milionów dolarów rocznie. Prowadził nielegalne kasyna, domy publiczne i tajne bary w całym Chicago. Mimo, że był bossem mafijnego świata, bardzo długo starał się wybielić swój publiczny wizerunek. Chciał uchodzić za lidera lokalnej społeczności. Nie chciał być kojarzony z tym, co jego ludzie musieli robić po zmroku, by on wciąż mógł zasiadać na szczycie. Podczas wielkiego kryzysu, który trwał w Ameryce między 1929 a 1933 rokiem, Al Capone działał na rzecz ludu. Otworzył kilka jadłodajni dla biednych i bezdomnych. Stworzył program walki z krzywicą, w którym dzieci w szkołach dostawały codziennie szklankę mleka. Program Capone kontynuowany był jeszcze długo po jego śmierci. Był niebywale inteligentny. Prał pieniądze na ogromną skalę, złamał więcej przepisów niż ktokolwiek inny, a mimo to policja nie mogła mu udowodnić żadnego przestępstwa.

Eliot Ness - pogromca Capone

Eliot Ness – pogromca Capone

Do więzienia wtrącił go Eliot Ness, jeden z agentów tworzących grupę Nietykalnych. Oskarżenie z tytułu niepłacenia podatków okazało się tak silne, że Capone został skazany na jedenaście lat pozbawienia wolności. W więzieniu podupadł na zdrowiu, a w 1947 roku zmarł na zapalenie płuc poprzedzone udarem mózgu. Nakręcono o nim kilka filmów. Uchodzi za jednego z największych amerykańskich gangsterów.

„A man who doesn’t spend time with his family can never be a real man” – tak mawiał Vito Corleone, a właściwie Vito Andolini, bohater powieści Maria Puzo „Ojciec Chrzestny”. Miał rację. Dla Włocha, a tym bardziej dla Sycylijczyka rodzina, tradycja czy historia to wartości najważniejsze. Tak żyli „Mustache Petes” – sycylijscy założyciele mafii w Stanach Zjednoczonych. Tradycjonaliści, ludzie honoru i zasad. Dotrzymywali danego słowa, a jeżeli ślubowali komuś wierność, była to wierność dożywotnia. Nazywani tak byli przez „Young Turks” – młodych wilków, nową amerykańską mafię, która rzecz jasna była na usługach starszyzny, ale była bardziej amerykańska niż sycylijska. Dla nich nie była problemem współpraca z kimś, kto nie był Włochem. Mafie irlandzkie, żydowskie, czy polskie, których wówczas było w Ameryce nie mało, jeżeli tylko zapewniały zyski, były mile widziane. W 1929 roku wybuchła wojna castellammaryjska między Giuseppem Masserią a Salvatorem Maranazaną. Obydwaj panowie wywodzili się ze starego pokolenia i niechętnie współpracowali z gangami nie posiadającymi włoskich korzeni. Walczyli o dominację w nowojorskim półświatku przestępczym. Wojna była krwawa i trwała blisko dwa lata. Śmierć dwóch konkurentów zakończyła wojnę, jak również starą, tradycyjną sycylijską mafię. Jej miejsce w ramach Syndykatu zajęła nowa mafia amerykańska.

Narodowy Syndykat to nowa forma zorganizowanej przestępczości na terenie Stanów Zjednoczonych. Nowa mafia amerykańska stworzona przez gangsterów z „Young Turks”. Plany Syndykatu były bardzo obszerne. Pojawiły się już w 1929 roku, podczas pierwszej i najważniejszej konferencji amerykańskiego świata przestępczego w Atlantic City. Na konferencji był obecny m.in. Al Capone, który został skrytykowany przez resztę społeczności mafijnej za Masakrę w Dniu Świętego Walentego. Ludzie Capone w walentynki roku 1929, zamordowali siedmiu członków konkurencyjnego gangu. Ich celem był George „Bugs” Moran, czwarty z kolei boss North Side. On sam uszedł z życiem, ale stracił sześciu członków swojego gangu oraz optyka, który dla niego pracował. Twórcy Syndykatu chcieli nawiązać ściślejszą współpracę z wieloetnicznymi gangami, rozproszonymi po wszystkich stanach Ameryki. Skutkiem obrad mafijnego półświatka było powołanie tzw. Komisji Syndykatu. Organu utworzonego w celu rozstrzygania sporów między Rodzinami. Skład Komisji to Wielka Szóstka, czyli trzech Włochów i trzech Żydów, posiadających prawo głosu. Syndykat zlikwidował również stanowisko capo di tutti capi oraz ustanowił podział na Pięć Rodzin nowojorskiego świata przestępczego. Te pięć rodzin to rodzina Bonanno, Gambino, Colombo, Genovese i Lucchese. Motyw ten jest także obecny w książce i filmie „Ojciec Chrzestny”, gdzie rodzina Corleone to jedna z części nowojorskiej pięści.

Włoski publicysta i autor książki o życiu codziennym Cosa Nostry, Fabrizio Calvi zdefiniował mafię w kilku słowach: „To organizacja złoczyńców, mająca na celu nielegalne bogacenie się jej członków i występująca jako pasożytniczy pośrednik, narzucony przemocą, między własnością a pracą, produkcją a konsumpcją, między obywatelem a państwem. Mafia to kapitalizm pasożytniczy, który zarabia, ale nie kreuje niczego poza narkotykami i śmiercią”. Mafia to wytwór o usystematyzowanej hierarchii. Rodzina staje się rygorystycznie kreowaną strukturą, w której każdy członek ma określone miejsce i narzucone z góry funkcje. Na samym dole mafijnej piramidy są współpracownicy, którzy nie należą do Rodziny. To dziennikarze, przedsiębiorcy i kupcy. Ich śmierć, z przyczyn oczywistych jest stratą dla rodziny, ale nie wiąże się z zemstą, nazywaną w mafijnym świecie vendettą. Poziom wyżej, znajdują się żołnierze – ludzie od mokrej roboty. Ściągają haracze, przeprowadzają napady, mordują na zlecenie – wykonują podstawowe prace Rodziny. W zamian za lojalną służbę, zyskują nielegalne przedsięwzięcia. Dostają w swoje ręce część rodzinnego interesu, przeważnie jest to burdel albo mała knajpka. Po wejściu do Rodziny stają się nietykalni. Aby ich wyeliminować z gry trzeba uzyskać zgodę szefa – takie wyroki wydaje tylko ojciec chrzestny. Załogą żołnierzy rządzi kapitan. Capo mianowany przez głowę rodziny. Zleca wszystkie zadania swoim podwładnym i trzyma cyngli w ryzach. Buduje swoją reputację, by po czasie założyć własną Rodzinę i stać się donem. Na szczycie piramidy znajdują się trzy najważniejsze postacie, które pociągają za wszystkie sznurki. Zastępca szefa, jest drugi w kolejności łańcucha dowodzenia. Prowadzi lukratywne interesy i pełni obowiązki dona, gdy ten znajduje się za kratkami. Prawa ręka ojca chrzestnego to niezwykle ciekawa postać jaką jest Consigliere. Mediator, reprezentant i doradca głowy rodziny. Stanowisko to pełnili zazwyczaj prawnicy lub ekonomiści zajmujący się księgowością Rodziny. Dbali o czystość w papierach i porządek finansowy. Don nie podejmował żadnej decyzji zanim nie skonsultował tego ze swoim Consigliere. To bardzo odpowiedzialne i ważne w rodzinnej hierarchii stanowisko. Consigliere mógł zostać jedynie czystej krwi Sycylijczyk. W książce Maria Puzo padł mały wyjątek, Consigliere Ojca Chrzestnego został jego przybrany syn Tom Hagen. Pół Irlandczyk, pół Niemiec. Taki ruch dona nie spotkał się z aprobatą pozostałych czterech nowojorskich rodzin. Listę mafijnej struktury zamyka niepodzielnie rządzący don czyli ojciec chrzestny. Głowa Rodziny, która zarządza całym mafijnym interesem. Jest najważniejszy, a jego decyzje mają kluczowe znaczenie w prowadzonych transakcjach. Zamach na życie dona wiąże się z wywołaniem wojny między mafijnymi rodzinami.

Dołączenie do mafii wiązało się z tradycyjnym rytuałem wejścia. Każdy gang przygotowywał coś specjalnego dla swoich nowych członków. Ludzie, którzy chcieli pracować dla Al’a Caopone, ślubowali wierność na Biblię. W mafiach orientalnych, takich jak w Meksyku, młodego adepta tłukło się do nieprzytomności. Jedynym sposobem dołączenia do organizacji przestępczych było wejście z polecenia. Capo werbował zaufanych ludzi, którzy znali się na swoim fachu i czekał na aprobatę z góry. Wejście do rodzinnych interesów wiązało się często z tradycją. Prawo sycylijskie zabraniało członkom mafii informowania o przestępstwach osób z tym przedsięwzięciem niezwiązanych. Była to tzw. Omertà czyli zmowa milczenia. Z tego powodu przestępstwa mafijne były tak trudne do wykrycia i rozwiązania. Złamanie omerty było równoznaczne z egzekucją.

– A teraz przychodzisz do mnie i powiadasz: Don Corleone, proszę o sprawiedliwość. I nie prosisz z uszanowaniem. Nie ofiarujesz mi swojej przyjaźni. Przychodzisz do mojego domu w dzień ślubu mojej córki i prosisz mnie o dokonanie morderstwa, i mówisz „zapłacę, ile pan zechce”. Nie, nie jestem obrażony, ale co ja zrobiłem, że mnie traktujesz bez szacunku?(…) gdybyś przyszedł do mnie po sprawiedliwość, te szumowiny, które skrzywdziły twoją córkę, płakałyby dziś gorzkimi łzami. Gdyby przez jakieś nieszczęście taki porządny człowiek jak ty narobiłby sobie wrogów, staliby się oni moimi wrogami, a wtedy wierz mi, baliby się ciebie – Don Vito Corleone.

Mafia od zarania swych dziejów była i jest hermetycznie zamkniętą społecznością nastawianą na zysk. Można do niej dołączyć, albo poświęcić swe życie na walkę z nią. Mafia nie jest przedszkolem, nie można się z niej wypisać. To decyzja na całe życie, która nigdy nie traci ważności. Mafia pochłania i niszczy, jest jak rewolucja, która zjada swoje własne dzieci.

Udostępnij: