AED – maszyna, która ratuje życie

Kiedy przypominamy sobie sceny defibrylacji w amerykańskich serialach to mamy przed oczami ogromną aparaturę, z której lekarz wyciąga dwa „żelazka”, smaruje żelem, pociera o siebie, a następnie przykłada do klatki piersiowej pacjenta. A potem chwila napięcia i… szok! Nastąpiło wyładowanie, a poszkodowany podskakuje na łóżku.

Ale takiego obrazu nie powinniśmy kojarzyć z AED, czyli automatycznym defibrylatorem zewnętrznym, którego nie powinniśmy się obawiać, ponieważ jego obsługa jest niezwykle prosta, co udowodni ten artykuł.

AED na ścianie w Muzeum KL Auschwitz-Birkenau

AED na ścianie w Muzeum KL Auschwitz-Birkenau

Zacznijmy jednak od tego, że wg badań (m.in. Weaver WD, Hill D, Fahrenbruch CE oraz Valenzuela TD, Roe DJ, Nichol G, Clark LL, Spaite DW, Hardman RG) akcja resuscytacyjna połączona z wczesną defibrylacją zwiększa od 49 aż do 75% przeżywalność osób, u których wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. AED to proste, skomputeryzowane i niezawodne urządzenie, dzięki któremu możliwe jest przywrócenie normalnego rytmu serca.

Do tego dochodzi coraz powszechniejsze umieszczanie automatycznych defibrylatorów w miejscach publicznych, między innymi w biurowcach i galeriach handlowych. To wszystko oznacza, że (jeśli tylko mamy taką możliwość) powinniśmy włączyć użycie AED do akcji, którą przeprowadzamy. Odpowiedzmy sobie więc na parę pytań.

Gdzie znaleźć defibrylator?

Jeśli znajdujemy się w miejscu publicznym to najczęściej AED najczęściej znajdziemy w gablocie/skrzynce powieszonej na ścianie oraz odpowiednio oznaczonej. Jeśli nie możemy go znaleźć, znajdując się w sytuacji kryzysowej, powinniśmy zlecić jego przyniesienie pracownikowi placówki, w której się znajdujemy (np. ochroniarzowi lub recepcjoniście). Poza tym, umiejscowienie AED jest często oznaczone na planie pożarowym obiektu.

AED na warszawskim i bydgoskim lotnisku

AED na warszawskim i bydgoskim lotnisku

Kiedy skorzystać z defibrylatora?

Będziemy tu mieli do czynienia z dwoma scenariuszami.

    1. Jesteśmy sami na miejscu zdarzenia

Przede wszystkim musimy zadbać o zorganizowanie AED na miejscu akcji na etapie telefonu pod numer 999. Jeśli jest to absolutnie konieczne zostawmy na chwilę poszkodowanego, aby jak najszybciej przynieść defibrylator. Możemy w tym czasie rozmawiać z dyspozytorem.

Ze zdobytym AED wracamy jak najszybciej do poszkodowanego i od razu uruchamiamy defibrylator. Kiedyś uczono, aby wcześniej przystąpić do resuscytacji, a dopiero później włączyć AED. Jednak ostatnie badania (m.in. Jacobs IG, Finn JC, Oxer HF, Jelinek GA oraz Baker PW, Conway J, Cotton C) potwierdziły, iż wcześniejsze uciśnięcia są zbędne. Znalazło to również potwierdzenie w najnowszych wytycznych resuscytacji („obecnie nie zaleca się rutynowego prowadzenia RKO przez określony czas przed wykonaniem analizy rytmu i defibrylacji”)

    2. Towarzyszą nam inni (przechodnie)

Najbardziej pożądanym przez nas scenariuszem jest zlecenie jego przyniesienia komuś z tłumu. Pamiętajmy, że udzielamy bezpośredniego polecenia („Pan przyniesie defibrylator!”), a nie mówimy do wszystkich („Niech ktoś przyniesie defibrylator!”). Jeżeli dookoła nas są inni to jednocześnie, prosimy kogoś o wykonanie telefonu pod numer 999 i o przyniesienie AED, ale mogą to być dwie różne osoby, chociaż nie jest to konieczne.

W czasie oczekiwania na defibrylator będziemy prowadzili resuscytację. Jak tylko AED zostanie przyniesiony, akcję prowadzimy dalej i zlecamy komuś uruchomienie defibrylatora i przyklejenie elektrod. Przerwiemy resuscytację dopiero na wyraźną komendę, którą poda nam defibrylator (najczęściej będzie to: „odsunąć się!”)

AED na miejcu akcji

AED na miejcu akcji

Jak używać defibrylatora?

Zarówno w przypadku nr 1 (jesteśmy sami) lub nr 2 (towarzyszą nam inni) sposób korzystania z defibrylatora jest identyczny.

Rozpoczynamy od położeniu go na ziemi, tak abyśmy mieli do niego swobodny dostęp. Następnie naciskamy przycisk ON/OFF, który zawsze będzie wyraźnie oznaczony (najczęściej będzie to przycisk koloru zielonego; zobacz przykłady poniżej).

Przykładowe AED (zielony przycisk zawsze jest łatwy w zlokalizowaniu)

Przykładowe AED (zielony przycisk zawsze jest łatwy w zlokalizowaniu)

Defibrylator od tego momentu będzie przekazywał nam bardzo wyraźne komendy głosowe. Postępujmy zgodnie z nimi.

Elektrody samoprzylepne

Elektrody samoprzylepne

Pierwszym krokiem będzie zapewne przyklejenie samoprzylepnych elektrod, na których znajdziemy wyraźną (obrazkową) instrukcję ich prawidłowego umieszczenia.

Zanim to zrobimy oceńmy bujność owłosienia na klatce piersiowej poszkodowanego. Jeśli jest ono znaczne możemy skorzystać z golarki dołączonej do defibrylatora lub z drugiego zestawu samoprzylepnych elektrod, aby wykonać szybką depilację. Dzięki temu uzyskamy możliwość przyklejenia elektrod do nagiej skóry. Ale pamiętajmy, aby nie zawsze przejmować się usuwaniem włosów. Tracimy przez to cenne sekundy, więc zróbmy to tylko w przypadku naprawdę bujnego owłosienia.

Instrukcja przyklejenia elektrod pochodząca z jednego z defibrylatorów.

Instrukcja przyklejenia elektrod pochodząca z jednego z defibrylatorów.

Jeżeli poszkodowany ma wszczepiony rozrusznik serca, który zwykle widać pod skórą na klatce piersiowej poniżej obojczyka, elektrody należy przykleić obok lub poniżej rozrusznika.

Po przyklejeniu elektrod defibrylator zapewne poprosi nas o odsunięcie się od poszkodowanego i rozpocznie automatyczną analizę rytmu serca. AED posiada mikroprocesory analizujące różne cechy EKG, włączając w to częstotliwość i amplitudę.

Po chwili otrzymamy wynik analizy w postaci komendy: “wyładowanie wymagane” (kiedy konieczny będzie impuls elektryczny) lub “wyładowanie niezalecane, kontynuuj resuscytację”. W drugim przypadku sytuacja jest jasna, wracamy do prowadzenia akcji, ale NIE ODKLEJAMY elektrod defibrylatora. Po około 2 minutach AED poprosi nas o przerwanie akcji i ponownie przeanalizuje rytm serca poszkodowanego.

Zadbaj o odsunięcie się od poszkodowanego w czasie podawania impulsu.

Zadbaj o odsunięcie się od poszkodowanego w czasie podawania impulsu.

Jeśli jednak defibrylator „zadecydował”, że powinno nastąpić wyładowanie postępujemy z dalszymi instrukcjami. Przede wszystkim, usłyszymy: „wyładowanie wymagane – odsunąć się!”. W tym momencie musimy zadbać o to, aby nie dotykać poszkodowanego oraz aby nikt z tłumu również go nie dotykał. W zależności od defibrylatora, którego będziemy używali wyładowanie nastąpi samoczynnie (AED automatyczny) lub będziemy musieli sami nacisnąć przycisk, który wywoła wyładowanie (AED półautomatyczny). Zrobimy to oczywiście po odpowiedniej komendzie defibrylatora i po tym, kiedy upewnimy się po raz kolejny, że nikt nie ma kontaktu z poszkodowanym.

Po wyładowaniu usłyszymy komendę taką jak: „dotykanie pacjenta bezpieczne, kontynuuj resuscytację”. Będzie to moment, w którym zgodnie z zaleceniem przejdziemy do akcji uciskania. W tym przypadku również NIE ODKLEJAMY elektrod i nie wyłączamy defibrylatora, ponieważ po około 2 minutach AED znowu dokona analizy rytmu serca.

Czy wyładowanie było wymagane, czy nie – kontynuujemy resuscytację aż do momentu przyjazdu wykwalifikowanej pomocy i przejęcia przez nich dalszych działań.

Źródła:
– Najważniejsze elementy Wytycznych 2010 Resuscytacji Krążeniowo- Oddechowej oraz Doraźnego Postępowania w Zaburzeniach
Krążenia opublikowanych przez American Heart Association,
– Electrical Therapies: Automated External Defibrillators, Defibrillation, Cardioversion, and Pacing (2010) American Heart Association Guidelines for Cardiopulmonary Resuscitation and Emergency Cardiovascular Care; aut. Mark S. Link, Dianne L. Atkins, Rod S. Passman, Henry R. Halperin, Ricardo A. Samson, Roger D. White, Michael T. Cudnik, Marc D. Berg, Peter J. Kudenchuk and Richard E. Kerber,
– Elektroterapia: automatyczne defibrylatory 3 zewnętrzne, defibrylacja, kardiowersja i stymulacja, Charles D. Deakina, Jerry P. Nolanb, Kjetil Sundec, Rudolph W. Koster

Bardzo dziękuję po raz kolejny za nieocenioną pomoc i konsultację panu prof. Januszowi Andresowi (Prezesowi Polskiej Rady Resuscytacji), panu Bartoszowi Frączekowi (Kierownikowi Grupy Roboczej CPR/AED Polskiej Rady Resuscytacji), Ani Orzech (Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy), Bartkowi Jaśkiewiczowi (Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy) i wszystkim osobom, bez których odcinek i artykuł nie miałyby szansy powstać.

Udostępnij: