Dwie twarze upiora

… Młodą wdowę budzi w nocy lodowaty pocałunek. Wokół rozchodzi się zapach cmentarnej ziemi. Niewidzialne ręce zaczynają zdzierać z niej nocną koszulę, niewidoczny ciężar męskiego ciała przygniata do łóżka…

… Matka niedawno zmarłego syna podczas porannych prac gospodarskich zauważa, że w ciągu nocy została wyręczona z wielu obowiązków. Ktoś, gdy spała narąbał drew na opał, urżnął sieczki i zajął się końmi…

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, w obu przypadkach mowa o tej samej istocie. To wywodzący się z kręgu demonologii słowiańskiej upiór. Jeśli do tej pory kojarzyliście go jak najgorzej, wkrótce przekonacie się, że nie zawsze taki upiór straszny jak go malują.

Tu pomoże, tam zabije…

Czy małżonka wyraziła zgodę?

Czy małżonka wyraziła zgodę?

Na terenie Polski owa demoniczna istota występowała pod wieloma nazwami: upiór (od rosyjskiego słowa upyr), wypiór, wąpierz lub wampierz (na terenach etnicznie polskich) czy wreszcie strzyga lub też strzygoń (nazwa istoty o podobnych cechach przejętej
z zachodniej Europy).

Według niektórych ludowych wierzeń strzygoń był istotą neutralną, kompletnie obojętną w stosunku do człowieka. – Ludziom upiory nie szkodziły, przychodziły tylko do bliskich popatrzeć, jak im się żyje i następnie wracały do grobu – pisze badacz Leonard Pełka.

Niemal nieznany jest aspekt pozytywnej działalności upiorów. Nie każdy upiór był zły. Zależało to w głównej mierze od tego jakim człowiekiem był za życia. Osoba pomocna, dobra i życzliwa, stawała się po śmierci upiorem – opiekunem. Taki upiór troszczył się o pozostawionych na tym świecie bliskich, pomagał w gospodarstwie i pracach domowych, zabiegał o dostatek i bezpieczeństwo rodziny. Zdarzało się, że matka-upiorzyca odwiedzała w nocy i doglądała swoich dzieci. Dobry upiór należał jednak do rzadkości. Znacznie częściej pokazywał swoje bardziej znane, mroczne oblicze.

Jeżeli ktoś już za życia był człowiekiem złym, okrutnym i grzesznym, jako upiór, stanowił duże zagrożenie. Wyobraźni upiorowi w czynieniu szkody żywym nie brakowało. Krążył po wiosce przerażająco zawodząc, wabił ludzi na bezdroża i bagna. Wypuszczanie z zagród zwierząt gospodarskich, tłuczenie szyb i zastawy a nawet smarowanie klamek nieczystościami również składano na karb jego złośliwej natury.

Były to jednak nieomal niewinne psoty w porównaniu z tym, do czego naprawdę mógł być zdolny strzygoń. Zdarzały się przypadki, gdy próbował on po powstaniu z grobu spełniać swój małżeński obowiązek, wbrew sprzeciwom przerażonej wdowy. Odczuć można było nawet jego zimny, trupi pocałunek. Potrafił on także wysysać nocami krew zarówno ze zwierząt gospodarskich, jak i z samych gospodarz, których często również dusił. Nagłe i niespodziewane zgony, spowodowane chociażby zawałem serca, miały być świadectwem ataków szczególnie groźnych upiorów.

Na przełomie XVII i XVIII wieku przeciwstawiano się wierzeniom ludowym, a więc i wierze w upiory. Odpowiadali za to najczęściej księża, którzy w swoich dziełach literackich, zgodnie z nauką Kościoła, połączyli wiarę w upiora z szatańską działalnością diabłów i czarownic. Wedle tych opinii upiór miał pełnić rolę służebną względem diabła, miał być jednym z jego narzędzi, które ten wykorzystywał przeciwko ludziom.

Wąpierz swój renesans przeżył na początku XIX wieku za sprawą literatury epoki romantyzmu. Śmiało można twierdzić, że dzięki poezji Adama Mickiewicza czy Seweryna Goszczyńskiego upiór wrócił do życia, jednakże już jako duch nieszczęśliwego kochanka bądź mściciel jakiejś słusznej sprawy. Takie przedstawienie upiora różniło się znacznie od wierzeń ludowych na jego temat.

Najbogatszym źródłem informacji o ludowych wierzeniach na temat upiorów są prace wybitnego polskiego etnografa Oskara Kolberga. – Upirz za życia ma dwa serca i czerwony kark, i kiedy umiera, to jedno tylko serce z nim ginie, a drugie żyje i jest powodem jego wędrówek pośmiertnych – cytuje go Pełka.

Pozagrobowa moda

Ten upiór będzie patriotą

Ten upiór będzie patriotą

Znawcy tematu są zgodni – przyszłego upiora rozpoznać można już za życia. Jak?

Upiór rodził się z dwoma duszami. Podczas śmierci ginęła tylko jedna dusza, a druga wraz z ciałem powstawała z grobu by dręczyć innych ludzi. Dlatego też, duże znaczenie przywiązywano do sakramentu bierzmowania. Wierzono bowiem, iż podczas chrztu uświęca się jedna dusza, zaś podczas bierzmowania druga. Analogicznie, przyszłego upiora podejrzewano również o posiadanie dwóch serc.

Jeśli dziecko rodziło się z zębami lub choćby z wyraźnie zgrubiałymi dziąsłami, istniało co do niego podejrzenie, że po śmierci będzie powstawać z grobu. Podobnie człowiek mający czerwoną bądź też siną twarz, zrośnięte brwi, świszczący oddech, dużą głowę lub wyróżniający się w jakikolwiek inny sposób wyglądem lub zachowaniem.

Powyższe wskazówki ułatwiały rozpoznanie upiora, jednak w zasadzie mógł nim zostać każdy, bez względu na płeć czy wyznawaną religię. Na podejrzenia narażony mógł być nawet ksiądz, jednakże lud za znacznie groźniejsze uznawał upiory niekatolickie.

Najczęściej, jako potencjalnych upiorów wymieniano ludzi złych, samobójców, zmarłych bez spowiedzi lub tragiczną śmiercią. Wąpierzem mógł zostać czarownik ze względu na swoje bliskie stosunki ze światem nadprzyrodzonym, człowiek chytry i skąpy lub taki, który kogoś skrzywdził. Nawet posiadanie długów predysponowało do pokutowania jako upiór.

Strzygoń powstawał najczęściej pod własną postacią, w tym samym ubraniu, w którym został pochowany (Dlatego warto na przyszłość zadbać o gustowny strój do trumny! – przyp. red.). Mógł on pojawiać się także jako ludzki szkielet, bliżej nieokreślony potwór lub zwierzę: wilk, pies czy kot. Uważano w końcu, że upiór jest jedynie ludzkim cieniem bądź istotą niewidzialną. Nieprzyjemny zapach cmentarnej ziemi, nagły powiew lodowatego powietrza, chrzęst kości – tak można było odczuć jego obecność. Jego wizyt oczekiwano w czasie nowiu lub pełni księżyca. Wiedziony sentymentem upiór miał w zwyczaju opuszczanie grobu także w rocznicę swojej śmierci lub w dniu tygodnia, w którym zmarł.

Pokutujące wśród gminu przekonanie o tym, iż zapadający się grób jest świadectwem nocnych wędrówek jego mieszkańca, zmuszał, jak twierdzi historyk Bohdan Baranowski, do solidnej i rzetelnej pracy grabarzy. Do ich obowiązków należało staranne oklepanie grobu, tak by zapobiec jego zapadaniu się, a więc i niesłusznym posądzeniom zmarłego o bycie upiorem.

 Wracaj do grobu

Niesforny upiór, niczym sąsiad–miłośnik wiertarki, był prawdziwym utrapieniem. Oto kilka praktyczny porad na pozbycie się tego uciążliwego kłopotu (upiora, a nie sąsiada!):

  • obcięcie delikwentowi głowy i umieszczenie jej między nogami, tak aby nie mógł do niej do sięgnąć,
  • przebicie piersi zmarłego bądź to osikowym kołkiem bądź też zębem od brony,
  • przebicie głowy upiora żelaznym gwoździem,
  • położenie zmarłego w grobie twarzą do dołu, tak „aby gryzł ziemię”,
  • zakopanie na grobie cierni lub kawałka żelaza (starego noża, gwoździa) ostrzem
    w dół,
  • wywiercenie dziury w grobie i wlanie przez nią do środka wody święconej,
  • posypanie grobu ziarenkami maku,
  • włożenie zmarłemu do ust kawałka żelaza.

Wyobraźnia ludowa nie miała granic, a sposobów na walkę z upiorami było mnóstwo, więc jeżeli borykacie się z podobnym problem na pewno znajdziecie tu coś dla siebie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu spojrzycie na upiora trochę innym okiem, nawet jeżeli i tak zamierzacie później skrócić go o głowę.

Bibliografia:

Baranowski Bohdan, W kręgu upiorów i wilkołaków, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1981.

Kolczyński Jarosław, Jeszcze raz o upiorze (wampirze) i strzygoni (strzydze), „Etnografia polska”, vol. 47, nr 1-2, 2003.

Pełka Leonard, Polska demonologia ludowa, Państwowe Wydawnictwo, Warszawa 1987.

Udostępnij: