• 8

Jak hartowała się stal – początki Polimatów

Dwa lata Polimatów. Ponad 276 tysięcy subskrybentów na YouTube i 114,5 tysiąca fanów na Facebooku. Niesłychane!

W ramach podziękowań dla widzów przedstawię Wam nieco nieopowiedzianych wcześniej smaczków z samego początku nagrań. Uwierzcie, że nie było tak łatwo…

Niedostępny obiekt westchnień

Niedostępny obiekt westchnień

Wcale nie sądziłem, że moim zawodem stanie się przekazywanie wiedzy w Internecie i telewizji. To, że dziś kanał Polimaty ma 99 filmów i czeka na jubileuszową setkę jest… zbiegiem fantastycznych okoliczności. Pierwszy film o bohaterach dzieła Leonardo da Vinci „Dama z gronostajem” miał być wakacyjnym materiałem promującym tzw. „Polimaty”, które przez kilka miesięcy odbywały się dwa razy w tygodniu w sali konferencyjnej w krakowskim hotelu. Wtedy, w odróżnieniu od internetowej formy, stałem przed żywą widownią (m.in przed dobrym duchem publiki, panią Dorotą Krzywicką, którą znacie jako eksperta w „Rozmowach w toku”). Za mną oczywiście nie było plenerów, a jedynie zdjęcia z prezentacji multimedialnej. Pierwsze „stacjonarne” Polimaty dotyczyły także twórczości Leonardo da Vinci. Nie od parady największy polimat w historii ludzkości stał się na zawsze ojcem chrzestnym serii…

W planach był także drugi odcinek o wikingach, który z bratem kręciliśmy kupioną naprędce przed weekendem kamerą. Działającą na standardowych ustawieniach, oczywiście. Ani ja, ani mój brat nie wiedzieliśmy do końca jak ją obsługiwać. To właśnie w drodze z festiwalu wikingów na Wolinie dotarła do nas informacja, że „Dama z gronostajem” ogląda się w setkach, tysiącach i dziesiątkach tysięcy wyświetleń. To uczucie było niesamowite.

A wiecie co zaskoczyło mnie najbardziej? Ludziom spodobał się materiał na YouTube, który nie był nastawiony na czystą rozrywkę, ale na w miarę przystępnie podaną dawkę wiedzy. Chyba właśnie ta jazda samochodem i odświeżanie liczby wyświetleń było pierwszym momentem, gdy dostrzegłem realny potencjał internetowych Polimatów.

Przed dwa lata istnienia Polimatów w sieci starałem się rozwijać warsztat techniczny, inwestować w sprzęt, materiały i niezmiennie dbać o jakość przekazywanej wiedzy. Jeśli zobaczycie odcinki z 2014 roku i te sprzed 24 miesięcy, zobaczycie mnóstwo różnic. Ja już nawet nie włączam pierwszych odcinków, tak bardzo nie mogę patrzeć na mój ówczesny warsztat :) Oczywiście jest to cena nabierania doświadczenia, słuchania sugestii widzów oraz woli ciągłego parcia naprzód. Początki były naprawdę trudne.

Miejsce odmowy Polimatom

Smutne miejsce odmowy Polimatom:)

Dziś drzwi otwierają nam przeróżne muzea i inne instytucje kulturalne w Polsce (za co bardzo dziękuję!).  W trakcie nagrywania pierwszego odcinka nie minęło 5 minut po rozłożeniu sprzętu, gdy grzecznie z dziedzińca na Wawelu wyprosił nas ochroniarz. Nie mieliśmy pozwolenia na kręcenie (kto by o tym nawet pomyślał?) i musieliśmy szukać zbawienia w administracji Zamku. Zgody w tak krótkim terminie nie dało się załatwić, co kwituje cytat z pierwszego odcinka, że „jesteśmy ciency jak kawa z automatu”:) Dlatego przenieśliśmy się na ogólnie dostępne ulice Krakowa w okolicach Muzeum Czartoryskich, gdzie tłum przechodniów machających do kamery zapewnił dziesiątki dubli :)

Rozwój Polimatów najlepiej okazuje sposób kręcenia materiału w markecie budowlanym, który otworzył przed nami swoje powoje, abyśmy przyjrzeli się „Damie” z bliska. Wtedy nieświadomy zaawansowanych technik montażu i robienia ujęć musiałem powiedzieć kilkuminutową kwestię bez pomyłki, oczywiście całkowicie z pamięci. Zabawne jest to, że do dzisiaj niektórzy myślą, że moje teksty czytam z promptera. Wierzcie lub nie – nakręcenie tych kilku minut płynnej wypowiedzi, przy ludziach krążących między półkami, zajęło parę ładnych godzin.

Ale było warto! Dziękuję serdecznie za obecność przez te dwa lata… no i do zobaczenia następnym razem! :)

Radosław Kotarski

Silnie uzależniony od zdobywania wiedzy i dzielenia się nią z innymi twórca autorskiego programu popularnonaukowego oraz Redaktor Naczelny strony Polimaty.pl