Królewskie love story

Młody Zygmunt August w 1543 roku przybył do Wilna jako namiestnik swego ojca, Zygmunta I Starego. Na Litwie poznał wdowę po wojewodzie Stanisławie Gasztołdzie, Barbarę Radziwiłłównę. Szybko wybuchło uczucie, a wraz z nim skandal, który niebawem wstrząsnął całym krajem.

Młoda wdowa była kobietą nieprzeciętnej urody i równie nieprzeciętnym apetytem seksualnym. Dla przykładu, kanonik płocki Stanisław Górski, doliczywszy się 38 kochanków różnych stanów – z osobami duchownymi włącznie – nazwał ją „wiborną kurwą”. Jej temperament dobrze oddaje cytat: „Senator, szlachcic, bogaty, biedny, znany, nieznany, nawet braciszek zakonny (…) uprawiał u niej rozpustę, nawet wbrew swej woli”. Trudno stwierdzić, ilu było ich w istocie, aczkolwiek pozostaje faktem, że Litwinki były w owych czasach nieco swobodniejsze niż Polki w relacjach damsko-męskich.

Barbara Radziwiłówna – potrafiła zawrócić w głowie

Młody władca również nie oparł się urokowi Barbary, choć miał już żonę – Elżbietę Habsburżankę. Kiedy więc został wdowcem, stanął przed dramatycznym wyborem. Racja stanu nakazywała małżeństwo polityczne. Oferta matrymonialna wpłynęła, chociażby od córki Henryka VIII Tudora, znanej później jako „Krwawa Mary” Tudor. Serce mówiło jednak inaczej… Ślub Zygmunta i Barbary odbył się w tajemnicy w 1547 roku. Czy jego bezpośrednią przyczyną była rzekoma ciążą panny młodej, czy też nacisk Radziwiłłów – tego dokładnie nie wiemy.

Związek dla XVI-wiecznych tabloidów

Oficjalne zawarcie związku zostało ogłoszone publicznie podczas obrad sejmu w lutym 1548 roku, po śmierci Zygmunta I Starego. W państwie zawrzało. Szlachta była oburzona mezaliansem, ponadto bała się wzmocnienia roli magnaterii w państwie. Senatorowie nie mogli pogodzić się z faktem, że monarcha nie zwrócił się do nich po aprobatę w sprawie małżeństwa. Zniesmaczona była również królowa Bona, która posunęła się do oskarżania syna o przyspieszenie śmierci ojca swoim nieszczęsnym ożenkiem.

Jesienna sesja sejmu 1548 roku groziła buntem. Posłowie dosłownie padali na kolana, błagając o oddalenie Barbary, gdyż nie uważali małżeństwa za zawarte zgodnie z prawem. Król był nieugięty. – Przysiągłem żonie i nie odstąpię jej, póki mnie Pan Bóg na świecie zachowa – mówił. Konflikt przeszedł więc w fazę propagandową – kraj zalały paszkwile i ryciny, np. na jednej z nich Barbara jest obwieszona naszyjnikiem z penisów. Powstawały też bardziej eleganckie, ale ciskające gromy na  władcę, mowy sejmowe.

Tymczasem, Barbara nie podejmowała żadnych działań politycznych w związku ze swoją nową pozycją. Troszczyła się o swoje osobiste szczęście –  miłość Zygmunta. Nie dopisywało jej zdrowie. Cierpiała na dolegliwości zwane „kamieniem w żywocie”. Podczas ich nawrotów bywała kapryśna, obrażalska, potrafiła zamykać się w swych komnatach nie dopuszczając do siebie nikogo. To nie przysparzało jej zwolenników wśród dworzan.

Cuchnący finał

Zdeterminowany król uzyskał w końcu papieską zgodę na koronację małżonki. Na nic się już nie zdały plotki o jej rzekomym romansie z młodziutkim pokojowcem Chodurowskim, tudzież chorobie wenerycznej. Oficjalnie, decyzję o koronacji żony Zygmunt August ogłosił  pod koniec sierpnia 1550 roku, podczas wizyty w Wiśniczu. Barbara osłabiona chorobą (najprawdopodobniej nowotworem) również marzyła o koronie, ale już nie dla siebie. Chodziło o wzmocnienie rodu Radziwiłłów.

Zakochany król

Pragnienie to spełniło się 7 grudnia 1550 roku w wawelskiej katedrze. Sejmowi było już tak naprawdę wszystko jedno – posłowie wiedzieli, że królowa umiera, tylko jej mąż próbował tego nie dostrzegać.

W końcu lutego 1551 roku dni królowej były już policzone. Jak pisał sekretarz Bojanowski: „gniją bowiem wewnętrzne organy, a zwłaszcza płciowe, zbyt obrzydliwie, by opowiedzieć”. Pod koniec marca Barbara poczuła się lepiej, chciała nawet opuścić Kraków. Był to jednak łabędzi śpiew. Umarła 8 maja, jak mówi legenda, w ramionach swojego męża. Prawdą jest natomiast to, że czuwał on przy niej do samego końca – dworzanie unikali jej komnat ze względu na fetor. Zygmunt August po raz ostatni dał wyraz swojej miłości, przebywając drogę za trumną do Wilna i każąc odprawiać msze w napotkanych kościołach.

Ich związek był dla współczesnych niewątpliwie skandaliczny, ale dla potomnych pozostaje jednym z najbardziej romantycznych epizodów polskiej historii. Smaczku całej sprawie dodaje fakt niejednoznacznej oceny postaci Barbary. Dla jednych pozostanie sprytną ladacznicą, dla innych tylko nieszczęśliwą kobietą. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku.

Bibliografia:

  • Besala Jerzy, Najsłynniejsze miłości królów polskich, Bellona, Warszawa 2009.
  • Borucki Marek, Multimedialna Historia Polski. Od Mieszka I do Jana Pawła II [CD-ROM], Bellona, 2005, ISBN 8311102414.
  • Giza Hanna Maria oraz Choińska-Mika Jolanta, Czarna legenda królowej Bony, http://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/469682,Czarna-legenda-krolowej-Bony.
  • Skalska R., Barbara Radziwiłłówna. Królowa Polska, żona Zygmunta Augusta, Biblioteka Brytyjska 1861.
  • Barbara Radziwiłówna, http://www.kryminalistyka.fr.pl/forensic_groby_barbara.php.
Udostępnij:
Maria Weronika Kmoch napisał(a):

W bibliografii jest błąd. Nie Jolanta Chocinska-Mika a CHOIŃSKA-Mika. To moja promotorka ;)