Profesorski celibat

Obchodzone w tym roku hucznie 650-lecie powstania Uniwersytetu Jagiellońskiego jest okazją do przypomnienia mniej znanych rozdziałów jego dziejów. – Mało kto dziś poza historykami wie, że w pierwszych wiekach krakowskiej uczelni jej profesorowie żyli wspólnie jak mnisi i nie wolno im było się żenić – mówi prof. Krzysztof Stopka, historyk, dyrektor Muzeum UJ-Collegium Maius.

Na europejskich średniowiecznych uniwersytetach obowiązywał zwykle model kolegialny – co oznaczało, że ośrodkiem pracy były kolegia. Tam odbywały się wykłady i tam także profesorowie mieszkali i spędzali niemal całe dnie.

Jadalnia Collegium Maius UJ, fot: Jan Mehlich

Nie inaczej było w przypadku krakowskiego uniwersytetu założonego w 1364 roku, a odnowionego w 1400 roku przez króla Władysława Jagiełłę. Najstarszym centrum życia akademickiego było kolegium królewskie, nazwane z czasem Collegium Maius (w odróżnieniu od młodszego od niego – Collegium Minus).

– W wiekach średnich profesorowie mieszkali w kolegiach, stołowali się i prowadzili życie wspólne. Podlegali także surowym regulaminom. Ich życie przypominało życie mnichów w klasztorze i z tego powodu żony były niemile widziane – tłumaczy w rozmowie z PAP znawca dziejów uczelni prof. Stopka.

Zgodnie z regulaminem ówczesnych profesorów obowiązywał celibat i „klasztorny” sposób życia – np. wspólne posiłki, w czasie których czytano na głos statuty uczelni, będące odpowiednikiem zakonnych reguł.

Od reguły profesorskiego celibatu były nieliczne wyjątki. – Znamy z początków XVI wieku przypadek profesora Mikołaja z Koprzywnicy, który kierował budową biblioteki w Collegium Maius. Ówczesny papież zezwolił mu, w drodze dyspensy, na zamieszkanie w budynku kolegium z żoną. Oczywiście nie podobało się to innym profesorom, bo stanowiło to wyłom w życiu kolegialnym – opowiada prof. Stopka.

Stopień obyczajowej dyscypliny zależał też od specjalności danego wykładowcy. W wiekach średnich szczytem kariery naukowej było osiągnięcie tytułu magistra, a potem doktora „świętej teologii”. – Wszyscy profesorowie Wydziału Teologicznego byli duchownymi i żyli z dochodów kościelnych. W ich przypadku celibat był sprawą oczywistą – podkreśla dyrektor Muzeum UJ. Więcej swobody mieli profesorowie sztuk wyzwolonych, którzy mogli w pewnym momencie życia porzucić uczelnię, ożenić się i prowadzić życie świeckie.

Jak zaznacza prof. Stopka, także w wiekach średnich zdarzały się stale skandale obyczajowe, wywołane łamaniem surowych zasad. Wiemy o tym m.in. z zachowanych mów rektorskich. – Rektorzy ganili postępowanie swoich kolegów, którzy sprowadzali do siebie „nierządne kobiety”, upijali się w karczmach krakowskich, czy przychodzili do kolegiów nocą po ich zamknięciu – mówi historyk z UJ.

W dawnych annałach UJ odnotowano drastyczne zdarzenie z udziałem renomowanego profesora uczelni. – W XVI wieku jeden z profesorów prawa Marcin Krokier zgwałcił swoją klientkę, po czym ta po 9 miesiącach przyniosła swoje dziecko i pozostawiła je na progu Collegium Iuridicum. Ale ten skandal nie przeszkodził Krokierowi w karierze naukowej – potem został wielokrotnie rektorem naszego uniwersytetu – dodaje prof. Stopka.

Może trudno w to uwierzyć, ale era bezżenności profesorów UJ zakończyła się na dobre dopiero pod koniec XVIII wieku wraz z reformą szkolnictwa, którą przeprowadziła Komisja Edukacji Narodowej. Doszło wtedy do wielu zmian na uniwersytecie krakowskim. Nastąpiła sekularyzacja zawodu wykładowcy uczelni i zniesiono kolegialny model uniwersytecki. Od tej pory profesorowie przestali mieszkać razem pod jednym dachem.

I wtedy właśnie pojawili się profesorowie świeccy, którzy mieszkali poza uczelnią i pobierali pensje. To zakończyło etap dawnego uniwersytetu krakowskiego. I zarazem rozpoczęło nowy model życia wykładowców akademickich, który z pewnymi zmianami trwa do dzisiaj.

PAP – Nauka w Polsce

Udostępnij: