Od herezji do truizmu

„[Prawdzie] przeznaczony jest tylko krótki triumf między dwoma długimi okresami, w których potępiona zostaje jako paradoks i zlekceważona jako prawda trywialna. Pierwszy los spotyka też zazwyczaj jej odkrywcę…” – napisał w sierpniu 1818 roku Arthur Schopenhauer.

Podobne zdanie wypowiedział też T.H. Huxley, „buldog Darwina”, w roku 1880: „Nowe prawdy zazwyczaj zaczynają jako herezje, a kończą jako przesądy”. Tak było m.in. w przypadku Mikołaja Kopernika. Jaka jest droga od poglądu sprzecznego z ogólnie powszechnymi zasadami do wiedzy oczywistej?

Schopenhauer w roku 1818 miał nadzieję, że publikacja książki zapoczątkuje nowy sposób myślenia w filozofii, spotkał go jednak zawód – prawie nikt nie zwrócił uwagi na jego poglądy. Także jego wykłady w Berlinie nie przyciągnęły studentów, modny był wtedy Hegel. Z czasem pogodził się z brakiem sukcesu i popadł w mizantropię, dzięki której sformułował zresztą wiele celnych i dowcipnych obserwacji dotyczących zachowań społecznych homo sapiens. Zrobił w ten sposób dla naszego gatunku niemal tyle, ile Jane Goodall dla szympansów. Z czasem stał się sławny, ale raczej dzięki artystom i pisarzom niż filozofom akademickim.

Bez wątpienia zarówno Schopenhauer, jak i Huxley, mieli w pamięci historyczne perypetie kopernikanizmu. W wieku XIX ruch Ziemi był już dawno truizmem, do którego wszyscy się przyzwyczaili. Pamiętano też o wrogiej reakcji Kościoła i o tym, że to Kopernik miał ostatecznie rację. Był to modelowy przykład naukowej prawdy pokonującej drogę od herezji do truizmu.

Para Tusiego w akcji

Teoria Kopernika zaczynała rzeczywiście jako paradoks z lekka trącący herezją. I dość długo pozostawała na tyle mało znana, że nie rodziło to konfliktów. Przez pół wieku po śmierci fromborskiego kanonika niemal nikt nie brał serio idei ruchu Ziemi. Szanowano jego techniki matematyczne: Kopernik starał się w istocie poprawić Ptolemeusza, sprowadzając wszystkie ruchy do jednostajnych kołowych. Modele geometryczne stały się przez to bardziej zawikłane, ale „czystsze” teoretycznie – ruchy jednostajne bardziej pasowały do machiny stworzonej przez boskiego Zegarmistrza. Nawet ruch drgający prostoliniowy sprowadził Kopernik do toczenia się koła wewnątrz drugiego koła. Jest to tzw. para Tusiego – znana astronomom arabskim, którzy przed nim próbowali tej drogi.

Całe to podejście prowadziło w ślepą uliczkę. Z dzieła Kopernika pozostać miała jedynie ogólna idea ruchu Ziemi, jego książka była zawikłana nie w tych miejscach, gdzie trzeba. Problem ruchu planet i ruchów na Ziemi musiał zostać przemyślany na nowo, co zrobili Johannes Kepler i Galileo Galilei. Obaj, broniąc kopernikanizmu, głosili sporo prawd wyglądających na paradoksalne. Dla Galileusza skończyło się to niewesoło, choć nie było w tym żadnego historycznego fatalizmu – gdyby ówczesny papież wykazał nieco więcej zdrowego rozsądku, nie doszłoby do tej gorszącej sytuacji. Władza absolutna rzadko wszakże sprzyja autorefleksji. Kościół katolicki zatracił poczucie stosowności i został ukarany w sposób niezmiernie dotkliwy. Utarło się bowiem przekonanie, że jest wrogiem prawdy naukowej i żadne wypowiedzi, apele ani deklaracje raczej tego łatwo nie zmienią.

Arthur Schopenhauer miał też rację, że chwila świetności nowej prawdy jest stosunkowo krótka. Dwadzieścia lat po skazaniu Galileusza, około połowy XVII wieku, tylko zapyziali konserwatyści oraz katolicy nie wierzyli jeszcze w ruch Ziemi. Gdy w 1687 roku Isaac Newton ogłosił swoje Matematyczne zasady filozofii przyrody, potraktowano to jako zamknięcie sprawy heliocentryzmu. Praca Newtona została przedstawiona w londyńskim Towarzystwie Królewskim jako „matematyczny dowód hipotezy Kopernika w postaci zaproponowanej przez Keplera”. Problem ruchu planet został rozwiązany. Kopernikanizm stał się truizmem, zainteresowanie uczonych przesunęło się w stronę całkiem innych zagadnień.

Bibliografia:

  • Jerzy Kierul, Newton, PIW, Warszawa 2010.
  • Świat jako wola i przedstawienie, Przedmowa do I wydania, przeł. J. Garewicz, PWN Warszawa 2009.
  • J.O. Shallitt, Science, Pseudoscience, and The Three Stages of Truth, https://cs.uwaterloo.ca/~shallit/Papers/stages.pdf
Udostępnij: