Carski szarlatan

Wieś Pokrowskoje pod Uralem była w drugiej połowie XIX wieku miejscem, w którym można było zapomnieć o istnieniu dalekiego świata, wielkich miast i polityki. Prosty lud cenił sobie życie w zgodzie z naturą i Bogiem. Kiedy pewnego dnia chłopcu walczącemu z zapaleniem płuc ukazała się Matka Boska uznał, że Bóg powołał go do rzeczy wielkich.

Faktycznie, dorosły już Grigorij Jefimowicz Rasputin zaliczał się do najbardziej wpływowych postaci Rosji u schyłku samowładztwa Romanowów. Przez jednych kochany, przez innych nienawidzony, przesądzał o polityce imperium zza pleców pary carskiej. Pławił się nie tylko w sławie, ale i rozpuście. Opowieści o jego wyczynach politycznych oraz seksualnych budzą emocje do dziś.

Szczęśliwej drogi już czas

Egzemplarz pokazywany jako przyrodzenie Rasputina. Czy prawdziwy?

W młodości zajmował się głównie piciem alkoholu i uganianiem się za dziewczętami. W końcu wpadł na pomysł, by zostać jednym z włóczęgów głoszących Słowo Boże. Podczas przystanków w Pokrowskoje urządził własną kapliczkę. Zaczęto przypisywać mu moc uzdrawiania. Z niechęcią patrzył na to miejscowy pop, który bał się o własną kiesę. Rasputin musiał opuścić rodzinną wieś. Wybierając kolejny cel wędrówki, mierzył już znacznie wyżej.

W 1905 roku przybył do Petersburga. Podczas nabożeństwa w jednej z katedr podszedł do niego Jan z Kronsztadu, uważany powszechnie za świętego. Po zakończeniu modlitw zabrał go na zebranie wysokich rangą duchownych. Rasputin wprawił ich w osłupienie swoją znajomością Biblii i oficjalnie stał się starcem (w Rosji określano tak natchnionego męża bożego, bez względu na prawdziwy wiek). Z pomocą owych hierarchów zaczął bywać wśród śmietanki towarzyskiej stolicy. Uwodził panie z kręgów rodziny Romanowów. Dzięki nim 14 listopada 1905 roku został przedstawiony carowi Mikołajowi II, który zanotował w swym dzienniku: „Poznaliśmy człowieka bożego − Grigorija z tobolskiej gubernii […]”.

Naturalnie rodzi się pytanie, jak zwykły chłop trafił aż na carski dwór. Dla Romanowów, podobnie jak i prostego ludu, istnienie zjawisk paranormalnych było pewnikiem. W takim klimacie zjawienie się Rasputina na dworze nie było niczym niezwykłym. Ba, dla hierarchów kościelnych miał być prawosławną odtrutką na podejrzanych osobników wszelakiej maści, którzy dobijali się do carskich wrót. Rasputin wyglądał na ich tle naprawdę przyzwoicie. Przynajmniej na początku.

Pierwsza wizyta u panujących nie sprawiała wrażenia przełomowej, jednakże dzielny starzec nie dawał za wygraną. Jego moment nadszedł, gdy chory na hemofilię carewicz dostał silnego krwotoku wewnętrznego. Lekarze tylko bezradnie rozkładali ręce. Wezwany Rasputin położył swoje dłonie na dziecku, które w cudowny sposób ozdrowiało. Droga do serca carycy stała otworem.

Hulaj dusza, piekła nie ma

Jednak nie wszystkim podobała się obecność syberyjskiego medium na salonach. Tym bardziej, że jego nauka była kontrowersyjna. Rasputin utrzymywał, że aby osiągnąć zbawienie, trzeba najpierw zgrzeszyć – najlepiej rozpustą. Kobietom dodawał, że będą na najpewniejszej drodze do Pana, jeśli zgrzeszą właśnie z nim. Arystokratkom odwiedzającym jego mieszkanie było w to graj. Większość jego prelekcji religijnych kończyła się orgiami, o których krążyło i krąży wiele opowieści. Jeszcze pod koniec XX wieku pojawiały się w gazetach opisy nadludzkiej sprawności seksualnej Gigorija: „Rasputin potrafił to robić godzinami i nigdy nie miał dość. Stąd jego przedpokoje zawsze były pełne dam dworu i wielkich księżnych”; „Zza parawanu musiałam się przyglądać, jak […] tuzin razy osiągał orgazm. Kiedy już rozdziewiczył dziewczynę, która wnet zaczęła krzyczeć z rozkoszy […] wyciągnął mnie z ukrycia i wielokrotnie zaspokoił”.

Caryca, choć słyszała pogłoski o rozwiązłości swojego ulubieńca, niezachwianie wierzyła, iż jest on mężem bożym. W dodatku był jedyną osobą, która umiała pomóc carewiczowi w razie ataku choroby. Następca tronu darzył Rasputina nieskrywaną sympatią. W swoich listach do starca dzieci pary carskiej nazywały go „kochanym przyjacielem”. Prawdziwy skandal wybuchł jednak z powodu wycieku listu samej carycy, która pisała: „Moja dusza nie znajduje ukojenia, potrafię odrzucić troski tylko wtedy, gdy Ty, mój mistrzu, siedzisz u mego boku, kiedy całuję Twoje ręce i mogę oprzeć głowę na Twoim świętym ramieniu. Och, czuję wówczas taką ulgę, że mam już tylko jedno pragnienie: usnąć na wieczność na Twoim ramieniu i w Twoich objęciach!”. Pismo to posłużyło wrogom Rasputina jako dowód na jego rzekomy romans z żoną cara.

Rasputin doszedł do głosu także w sprawach polityki wewnętrznej. Nie było tajemnicą, że ma wpływ na odbywającą się w szybkim tempie wymianę tek ministerialnych. Caryca pytała go o zdanie przy każdej zmianie personalnej, a potem przekazywała je telegraficznie carowi przebywającemu na froncie. Opinie Rasputina nie zawsze były dowodami politycznej przenikliwości. W konsekwencji zaczęto przypisywać mu winę za wszelkie niepowodzenia armii rosyjskiej oraz oskarżać szpiegostwo na rzecz Niemiec. Jego wrogowie zaczęli zwierać szyki.

Tragiczny finał

Rozpasany Rasputin już od dawna był ością w gardle wielu duchownych. Jeden z jego dawnych sprzymierzeńców uznał, iż nadszedł czas na rozwiązania ostateczne. W 1914 roku znalazł kobietę niepoczytalną i wysłał ją do Pokrowskoje w czasie, gdy Rasputin akurat przebywał z rodziną. Udawała żebraczkę, więc Rasputin nachylił się, by poratować ją drobnym pieniądzem. W tym momencie wbiła mu z całej siły nóż w brzuch.

Wieść o wybuchu I wojny światowej dotarła do Rasputina podczas pobytu w szpitalu (swoją drogą właśnie wtedy badający go doktor von Brenden zdementował pogłoski o niezwykle hojnym wyposażeniu mużyka przez naturę). Nie omieszkał telegrafować do cara z błaganiem, by się do niej nie włączał, pod groźbą zguby dynastii i całego imperium.

„W końcu padł”…

Choć po pijaku Rasputin miał w zwyczaju przechwalać się swymi wpływami, a nawet chełpić ilością wrogów, zaczęły go nękać wizje śmierci. Jak się okazało, nie bez podstaw. 30 grudnia 1916 roku Grigorij Jefimowicz został zamordowany w wyniku spisku władz.

Według oficjalnej wersji ujawnionej przez morderców, Rasputin spotkał się z księciem Feliksem Jusupowem w suterenie jego pałacu. Tam poczęstowano go zatrutym winem oraz ciastkami, jednak ich spożycie nie wywołało żadnych efektów. Przerażony Jusupow strzelił do starca, mierząc w serce. Był pewien, że zabił, ale wolał sprawdzić tętno. W tym momencie twarz Rasputina drgnęła i rzucił się on na swego kata. Książę wyrwał mu się z trudem, a Rasputin rozpoczął ucieczkę. W drodze do bramy posesji powaliły go dwa strzały innego spiskowca. Jusupow, który zdążył wybiec z sutereny, rzucił się na Rasputina i zaczął okładać go gumową pałką z ołowianym rdzeniem. Zwłoki starca zrzucono do Newy. Odnaleziono je trzy dni później. Rasputina pochowano w Carskim Siole, ale podczas rewolucji zbezczeszczono jego mogiłę i spalono ciało.

Z jednej strony lubieżnik, z drugiej natchniony człowiek przekonany o swojej misji, jaką była opieka nad rodziną carską. Bezwzględnie manipulował carycą przy podejmowaniu przez nią decyzji politycznych, a jednocześnie, jak wspomina jego córka, w stosunku do rodziny zawsze kochający i troskliwy. Grigorij Rasputin, pomimo upływu prawie stu lat od swojej śmierci, pozostaje jedną z najbardziej dwuznacznych postaci XX wieku.

Bibliografia:

  • Henri Troyat, Rasputin, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 1998
  • Norbert von Frankenstein, Rasputin. Demon w szatach mnicha, Świat Książki., Warszawa 2001
  • http://www.polskieradio.pl/39/247/Artykul/752315,Szarlatan-czy-Bozy-pomazaniec-kim-byl-Rasputin-
Udostępnij: