Nieświęta wojna

Bagna Hoveyzy, Irak, marzec 1985 roku.

Siedmiu irańskich żołnierzy zawzięcie machało wiosłami, a ósmy bezskutecznie próbował uruchomić silnik pontonu posuwającego się powoli po powierzchni śmierdzących mokradeł. Sierżant Shakouri odłożył na chwilę wiosło i znieruchomiał.
– Cisza! – rozkazał swoim ludziom.

Plastikowe wiosła zawisły w powietrzu, słychać było tylko cichy plusk, z jakim skapywały z nich krople wody. Tak, tak, tak, tak, tak, tak…. Miarowy stukot silnika helikoptera stawał się coraz głośniejszy. – To nasz? – spytał sierżanta jeden z młodych żołnierzy. Ten potrząsnął głową.

Nie, on dobrze znał charakterystyczny stukot silników Isotowa. To straszliwy latający czołg, „piekielny rydwan” jak nazwali go afgańscy mudżahedini walczący z Rosjanami kilka tysięcy kilometrów dalej na wschód, czyli ciężki śmigłowiec bojowy Mi-24 we własnej osobie. W kodzie NATO znany jako Hind, czyli… łania. Ktoś, kto wymyślił tę ksywkę musiał być totalnym idiotą… Olbrzymi cień przetoczył się nad niewielkim pontonem. Żołnierze padli na dno i skulili się. To już koniec. Na tych mokradłach są jak ryba na patelni. Niemożliwe, by iraccy piloci ich nie dostrzegli.

Sierżant Shakouri w ciągu ułamka sekundy dojrzał jednak coś, co dało mu cień nadziei. W chwili, gdy śmigłowiec nabierał wysokości, by zawrócić i zaatakować ponton irański sierżant zauważył, że jego wyrzutnie są puste. Mi-24 nie miał także podwieszonych bomb.

– Tam! Szybko! – wrzasnął na swoich ludzi wskazując kępę gęstego sitowia. Irańczycy błyskawicznie chwycili wiosła i po chwili kilkumetrowej wysokości łodygi bagiennego zielska zaszurały o brzegi pontonu.
– Do wody! – rozkazał sierżant.

Żołnierze wyskoczyli z pontonu i zanurzyli się po uszy w rzadkim błocie. Odpłynęli jak najdalej od siebie, by zwiększyć szanse przeżycia.
Śmigłowiec tymczasem nawrócił. Operator uzbrojenia siedzący w przedniej kabinie uruchomił karabin maszynowy JakB kalibru 12,7 mm. Seria pocisków przecięła kępę sitowia, w której ukrywali się Irańczycy.

Seria trwała kilka sekund, po czym terkot karabinu umilkł. Amunicja się skończyła. Obaj Irakijczycy zaklęli i śmigłowiec skierował się na wschód.
Sierżant Shakouri i jego żołnierze jeszcze przez dłuższą chwilę trwali nieruchomo zanurzeni w błocie. Seria ze śmigłowca nie zraniła żadnego z nich, ale podziurawiła ponton jak sito. Teraz czeka ich co najmniej dziesięciokilometrowa podróż wpław do irańskiego brzegu przez te cholerne bagna.

Bitka o złote kalesony

Ajatollah Chomeini

Niewiele konfliktów zbrojnych toczących się w XX wieku było równie krwawych i bezsensownych jak ośmioletnie zmagania Iraku z Iranem. Wojna trwająca w latach 1980 – 88 nie przyniosła żadnemu z tych krajów najmniejszych korzyści terytorialnych, czy politycznych. Przyniosła za to śmierć ponad miliona ludzi, ogromne straty materialne, potężne koszty społeczne i wielką nienawiść pomiędzy dwoma sąsiednimi narodami. Zapoczątkowała także ciąg wydarzeń, który ciągnie się do dzisiaj i sprawia, że ten region nadal tonie we krwi.

W pierwszej połowie 1979 roku przez Iran przetoczyła się rewolucja islamska, która wyniosła do władzy ajatollaha Chomeiniego. Podobnie jak Lenin miał on ambicję przeniesienia rewolucji – „świętej wojny” poza granice swojego kraju. Najpierw do Iraku, potem do innych krajów arabskich.

Prezydentem Iraku został w lipcu 1979 roku Saddam Hussein. W odpowiedzi na żądanie Chomeiniego, by utworzył w kraju islamską republikę na wzór Iranu zaczął prześladować szyicką opozycję sprzyjającą perskim ajatollahom i wspierać ruchy separatystyczne w irańskim Chuzestanie. Sytuacja zaczęła się zaogniać. Chomeini otwarcie zaapelował do Irakijczyków o obalenie Husseina. Apel pozostał bez echa.

W dodatku pozycja Iranu na arenie międzynarodowej zaczęła się bardzo pogarszać. Opanowanie amerykańskiej ambasady i wzięcie jej pracowników za zakładników, akty terroru wobec cudzoziemców i buńczuczne wypowiedzi Chomeiniego pod adresem światowych przywódców szybko spowodowały zerwanie stosunków dyplomatycznych z Iranem przez większość krajów i powszechny ostracyzm wobec państwa sfanatyzowanych Persów.

Szacowanie sił

Chuzestan to najbogatsza prowincja Iranu, z żyzną ziemią, polami naftowymi i rozbudowaną infrastrukturą portową. Pierwotnie zamieszkany przez ludność arabską został podbity przez Persów w pierwszej połowie XIX wieku i włączony do ich państwa. Mimo licznych przesiedleń i szykan ciągnących się przez ponad 150 lat na początku konfliktu prowincję nadal zamieszkiwało wielu Arabów oraz istniały silne ruchy separatystyczne mające na celu oderwanie prowincji od perskiego Iranu i przyłączenie jej do arabskiego Iraku.

Był to bardzo łakomy kąsek dla Saddama. Zajmując Chuzestan zdobyłby nie tylko jego bogactwo, ale zyskał o wiele większy dostęp do Zatoki Perskiej, której północno-wschodnie brzegi należały do Iranu, podczas gdy Irak musiał się zadowolić wąskim skrawkiem wybrzeża. Mógłby także zyskać o wiele większą kontrolę nad ruchem tankowców w tym ropnym zagłębiu świata.

W chwili rozpoczęcia wojny siły zbrojne Iraku liczyły około 250 tysięcy żołnierzy dysponujących głównie sprzętem produkcji radzieckiej (czołgi T-72, T-55, oraz… T-34, samoloty MIG-21, MIG-23, SU-20, TU-22, śmigłowce MI-4, MI-6, MI-8). Saddam Hussein mógł jednak liczyć na wsparcie państw zachodnich oraz ZSRR jako ten, który stawia czoła krwiożerczym islamskim fanatykom. Wkrótce do Bagdadu szerokim strumieniem zaczęła płynąć pomoc w postaci najnowszego sprzętu wojskowego.

Iran mógł rzucić do walki około 240 tysięcy żołnierzy wyposażonych głównie w zachodni sprzęt zakupiony w latach 70-tych przez szacha wygnanego podczas rewolucji. Siły lądowe dysponowały amerykańskimi czołgami Patton, brytyjskimi Chieftainami i transporterami opancerzonymi Scorpion, a siły powietrzne użytkowały myśliwce F-4 Phantom, F-5 Tiger oraz najnowsze F-14 Tomcat (te jednak wskutek embarga nałożonego przez USA po wybuchu rewolucji islamskiej pozbawione były systemów naprowadzania pocisków).

Wojnę rozpoczął Irak uderzając o świcie 22 września 1980 roku. Saddam chciał powtórzyć manewr Izraelczyków z wojny sześciodniowej, kiedy to lotnictwo państwa żydowskiego zmiażdżyło jednym potężnym, niespodziewanym uderzeniem siły zbrojne Egiptu, Syrii i Jordanii. Nie udało mu się. Irańskie lotniska zostały uszkodzone w niewielkim stopniu , a zniszczeniu uległo zaledwie kilka samolotów. Dzień później Irańczycy odpowiedzieli podobnie – zmasowanym uderzeniem lotniczym. Które miało równie mierne skutki.

Wraz z uderzeniem z powietrza Irakijczycy podjęli działania zbrojne na całej długości frontu. Inwazja zatrzymała się jednak na linii gór Zagros, które powstrzymały Irakijczyków przed wdarciem się wgłąb terytorium Iranu.

Żołnierze irańscy w Chorramszahr

Główne natarcie wojsk Saddama Husseina miało miejsce na południowym odcinku frontu, we wspomnianej prowincji Chuzestan. W północnej części prowincji inwazja została powstrzymana przez dobrze zorganizowaną obronę irańską. Ciężkie walki toczyły się o miasto Chorramszahr, które zostało w końcu zdobyte przez Irakijczyków pod koniec października 1980 roku. Ofensywa iracka wytraciła impet dwa miesiące później. Rozpoczęła się wojna pozycyjna.

Raz w jedną, raz w drugą

W pierwszej połowie 1981 roku Irańczycy podjęli szereg działań mających na celu wyparcie Irakijczyków z terytorium Iranu. Odnieśli ograniczone sukcesy.
Saddam zdał sobie w końcu sprawę z faktu, że jego naczelni dowódcy oszukiwali go uwypuklając zdolności bojowe armii irackiej i lekceważąc przeciwnika. Tuż przed wojną Irak dokonał sporych zakupów uzbrojenia oraz zdążył wyszkolić za granicą część kadry dowódczej, jednak oficerowie nie zdążyli przekazać swoich umiejętności żołnierzom. W szeregi armii bezlitośnie wdarła się polityka – wyższych dowódców dobierano nie pod względem ich umiejętności, ale lojalności wobec Saddama i partii Baas.

Iran miał o wiele lepiej wykształconych dowódców, ale i tu dała o sobie znać polityka. Ajatollahowie nieufnym okiem patrzyli na oficerów, którzy zrobili kariery podczas rządów szacha. Powołali do życia korpus Strażników Rewolucji – tłum kiepsko wyszkolonych, ale za to sfanatyzowanych i ślepo oddanych nowej władzy bojowników, którzy w perspektywie mieli zastąpić regularne wojsko.

Na froncie nastąpił impas. Irakijczycy nie byli w stanie przełamać krzepnącej irańskiej obrony, a Persowie z kolei nie mogli zmobilizować wystarczających sił, by przejść do kontrnatarcia.

Na początku 1981 roku Irańczycy przeprowadzili dwa natarcia w rejonie doliny rzeki Kharkheh. Irakijczycy jednak dobrze przygotowali się na taki manewr i wciągnęli irańskie jednostki w zasadzkę zadając im ciężkie straty. We wrześniu tego roku Irańczykom udało się jednak odblokować Abadan – położone na wyspie miasto odcięte od reszty Iranu podczas irackiej ofensywy w październiku 1980 roku.

W drugiej połowie 1981 roku Saddam Hussein kilkakrotnie występował z inicjatywami pokojowymi wobec Iranu, lecz wszystkie zostały odrzucone prze Chomeiniego. Ajatollah zażądał dymisji władz Iraku oraz wypłacenia ogromnego odszkodowania jako wstępnych warunków rozmów pokojowych, na co Irakijczycy nie mogli się zgodzić.nW 1982 roku inicjatywę przejęli Irańczycy wykonując serię operacji ofensywnych wskutek których wyzwolono część Chuzestanu i odbito Chorramszahr, w którym do niewoli trafiło kilkanaście tysięcy żołnierzy irackich.

Kibice zza granicy

W kolejnych latach Irańczycy skupili swoją uwagę na południowym odcinku frontu dążąc do opanowania Basry – głównego portu i najbogatszego miasta Iraku. W marcu 1985 roku uderzyli na słabo bronione bagna Hoveyzy, by odciąć Basrę od reszty kraju i rozbić główne siły irackie. Wskutek słabego wsparcia lotniczego operacja zakończyła się klęską. Irańczycy zostali zmuszeni do wycofania się przez bagna do Iranu tracąc około 25 tysięcy żołnierzy.
Sympatia społeczności międzynarodowej niemal przez cały czas była po stronie Iraku. Saddam Hussein był przedstawiany jako ten, który własną piersią powstrzymuje hordy sfanatyzowanych Persów i chroni świat arabski przed rewolucyjną zarazą.

Do Saddama szerokim strumieniem płynęła pomoc międzynarodowa. Amerykanie skreślili Irak z listy państw wspierających terroryzm i nawiązali stosunki dyplomatyczne. Francuzi przekazali znaczną ilość najnowszego sprzętu wojskowego. Pomoc wojskowa nadchodziła także ze wschodu – ZSRR wysłał do Iraku kilkaset myśliwców (w tym najnowsze MIGi-29) i czołgów, Polska przekazała czołgi T-55 i transportery opancerzone.

Pomoc dla Iranu była znacznie mniejsza. Mimo embarga kilka krajów wsparło Persów sprzętem wojskowym – Iran słynął bowiem jako solidny płatnik. Chiny wysłały do Iranu myśliwce, działa i zestawy przeciwlotnicze.

Broń do Iranu sprzedały także… Stany Zjednoczone. Było to jednak podyktowane ówczesną sytuacją w Libanie. W zamian za sprzedaż rakiet przeciwczołgowych i przeciwlotniczych Iran miał wpłynąć na bojowników Hezbollahu, by uwolnili przetrzymywanych Amerykanów. Ta operacja była nielegalna (Iran był uznany za kraj wspierający terroryzm) i kiedy informacja o niej wyciekła do prasy wielu urzędników administracji Ronalda Reagana zapłaciło za nią stanowiskami. Bardzo ucierpiał również autorytet prezydenta.

Saddam tracący inicjatywę w wojnie zdecydował się na użycie broni chemicznej. Stosował już ją wcześniej przeciwko zbuntowanym Kurdom na północy kraju, ale nie na taką skalę. Iperyt, cyjanowodór, tabun i sarin spowodowały znaczne straty wśród Irańczyków. Reakcja świata ograniczyła się do grożenia palcem.

Iran również stosował broń chemiczną, ale nieporównanie rzadziej.

Saddam Husajn

W drugiej połowie lat 80-tych sytuacja na froncie ustabilizowała się. Irańczycy próbowali przeprowadzić operacje zaczepne, lecz wskutek dobrze zorganizowanej obrony irackiej ponieśli znaczne straty. W 1988 roku wojska Saddama przeprowadziły kilka udanych operacji opanowując m.in. półwysep Faw.

Oba społeczeństwa były zmęczone trwającą już od ośmiu lat wojną, gospodarki obu krajów leżały w ruinie, straty w ludziach były ogromne, a wszelkie zapasy wyczerpane. W lipcu 1988 roku Iran zgodził się wreszcie na negocjacje pokojowe. 24 sierpnia 1988 roku zaprzestano walk.

Był to najbardziej krwawy konflikt zbrojny od czasów II wojny światowej. Oba kraje, świetnie rozwijające się i nieźle prosperujące przed wojną z niewiarygodną łatwością stoczyły się w przepaść bezsensownej i tragicznej konfrontacji. Zginęło ponad milion żołnierzy, a straty materialne wyniosły setki miliardów dolarów. Nienawiść między obydwoma narodami sięgnęła zenitu. Zarówno Iran, jak i Irak poniosły również ogromne koszty społeczne. Setki tysięcy żołnierzy po kilku latach spędzonych na froncie miały wielkie trudności, by przystosować się z powrotem do życia w społeczeństwie. Wzrosło bezrobocie i przestępczość.

Saddam Hussein uznał się za zwycięzcę tej bezsensownej wojny. Ponieważ Irak zaciągnął na zakup broni ogromne kredyty, a gospodarka leżała w gruzach zaczął kombinować nad sposobem spłacenia zobowiązań. I wtedy zwrócił uwagę na pewien niezwykle bogaty emirat leżący na południu…

Źródło:

  • Jerzy Biziewski, Największe bitwy XX wieku: Irak – Iran 80-88, Wydawnictwo Altair, Warszawa 1993.
  • Iran-Iraq War, http://en.wikipedia.org, Dostęp 26.10.2013.
Udostępnij: