Ojciec wielkich morskich wypraw. Tragiczny marzyciel z Portugalii

Krzysztof Kolumb, Vasco da Gama, Ferdynand Magellan, Bartolomeu Dias – to najsławniejsi z odkrywców przełomu XV i XVI wieku. Grupa wybitnych kapitanów, ale – czy na pewno wybitnych na tyle, by własnymi siłami odkryć na nowo Ziemię i nadać jej kulisty kształt?

Okazuje się, że ich prekursor i ojciec kolonizacyjnego sukcesu na pokład statku wszedł prawdopodobnie tylko raz, a całą morską ekspansję zaplanował w swojej samotni. Nasz bohater swoje cuda działał kilkaset lat później, ale jego motywacji nie zrozumiemy, jeśli nie wrócimy na chwilę do roku 1139.

Dookoła tylko woda i Hiszpanie

Nieszczęsna Portugalia

Ówczesny hrabia Portugalii, Alfons Henryk, po jednej z wygranych bitew z radości włożył sobie koronę na głowę. Z usankcjonowaniem królewskiego tytułu nie poszło mu jednak tak łatwo. Biedny Alfons musiał przez ponad 30 lat słać do papieża listy i podarki, by ten w końcu zgodził się zalegalizować jego koronę.

I… w praktyce nic się nie zmieniło. Portugalia wciąż była tylko jednym z kilku państewek okupujących Półwysep Iberyjski. Musiała toczyć liczne wojny w celu podtrzymania swojej niezależności terytorialnej.

Tłukli się tak do połowy XIII wieku, kiedy na terenie Półwyspu Iberyjskiego pozostały już tylko dwa narody – portugalski i hiszpański podzielony wtedy jeszcze na dwa główne królestwa. Wtedy też, mniej więcej, Portugalia uzyskała obecny układ terytorialny. Od strony północnej i wschodniej – granicząc z Hiszpanami; od strony południowej i zachodniej – Oceanem Atlantyckim.

Rzecz w tym, że według ówczesnej nauki Ocean Atlantycki był niekończącą się pustynią wodną, niczym nieograniczoną po zachodniej stronie. Jego wschodnie afrykańskie wybrzeża miały ciągnąć się aż po sam biegun, z którym Czarny Ląd miał być zrośnięty. „Ach, żyć nie umierać. Błogi spokój…” – ciśnie się na usta, zwłaszcza, gdy zna się historię Polski i wiecznych „nieporozumień” z sąsiadami. Któż by nie chciał Ojczyzny graniczącej tylko z Węgrami?

Sytuacja Portugalii jednak wcale nie była taka kolorowa. Oto po ponad stu latach ciągłej zawieruchy wojennej i porównywania rozmiarów swoich toporów, bitny i ambitny naród zdawał się dojść do kresu swoich cywilizacyjnych możliwości:

  • brak możliwości dalszej ekspansji terytorialnej na terenie Półwyspu Iberyjskiego,
  • przez zdobyte terytorium nie prowadzi żaden znaczący szlak handlowy,
  • brak żadnych znaczących złóż surowców mineralnych,
  • sektor przemysłowy wydaje się śmiesznie mały w porównaniu do hiszpańskiego, Wypowiedzenie wielkiej wojny Hiszpanom = samobójstwo.

Jednym słowem: katastrofa. Z jednej strony jesteś bezpieczny i wyizolowany. Z drugiej – nie masz żadnej szansy rozwoju. Twoja ojczyzna zdaje się dążyć w prostej linii dąży do tytułu spichlerza Europy i ojczyzny taniej siły roboczej.

Henryk Żeglarz. A mógł się zabawić…

Porzucając życie celebryty

Tu kończymy naszą krótką podróż w czasie. Wierzę, że już rozumiesz, czytelniku, w jak tragicznej sytuacji znajdowali się Portugalczycy w całym XIV i pierwszej połowie XV w. Tutaj dochodzimy do dnia 4 marca 1394 roku, kiedy to narodził się ten, który wyciągnął Portugalię z stagnacyjnego kryzysu i uczynił ją największą morską potęgą władającą połową globu.

Henryk, bo o nim mowa, był przystojnym i bogatym portugalskim księciem, a co najważniejsze – wielkim marzycielem. Infant (tj. portugalski książę) w wieku 21 lat objął dowództwo nad jedną z nielicznych wypraw wojennych królestwa. Powiedzieć, że wygrał, to zdecydowanie za mało.

Dowodząc 45-tysięczną armią rozgromił obronę Ceuty (warownego miasta arabskiego), tracąc przy tym (uwaga, to nie żart!) 8 ludzi. To zwycięstwo przyniosło mu ogromną sławę. Zaoferowano mu nawet główne dowództwo nad angielską flotą wojenną. Oprócz tego Henryk dostał multum zaproszeń na wszelkie dwory tego świata, gdzie miał ucztować z królami, otoczony pięknymi kurtyzanami.

Co ty byś wybrał, drogi czytelniku?

1. Główne dowództwo w Anglii. Pozycję, jeszcze większą sławę, prestiż. Duży wpływ na dzieje dalsze dzieje Anglii, Europy, całego świata…
2. Bycie dworskim celebrytą. Jakiś królewski mariaż, najlepsze jadło, piękne kurtyzany usypiające cię do snu. Polowania z królami, spędzanie wieczorów na wysłuchiwaniu epickich historii i podśpiewywanie błaznów.
3. Ukrycie się w jakimś skromnym pałacu, w małej wiosce i pracę nad niepewną ideą, bazującą na mrzonkach.

Wybieraj!

Jeżeli zaznaczyłeś opcję nr 3 (na Boga, poważnie?) – brawo. Ogół społeczeństwa zajadającego się właśnie świeżo upolowanym królikiem w otoczeniu kilku pięknych kurtyzan, z pewnością nazwałby cię idiotą. Tak, jak pewnie nazywali Henryka, który wybrał właśnie tę linię rozwoju.

I tak dałem ci fory, nie przedstawiając pełni tej dramatycznej decyzji. Henryk zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest to szybka robota i liczył się z tym, że nie dożyje jej realizacji. Sława z tych wszystkich odkryć spadnie na innych, całkiem go pomijając. Tak rzeczywiście się stało. Henryk umarł w 1460 roku, kiedy okręty portugalskie nie przekroczyły jeszcze nawet równika…

Książę, upatrzył nadzieję Portugalii w handlu z Indiami. Problem w tym, że według ówczesnej nauki nie dało się drogą morską dostać do Indii (gdyż wciąż uważano, że Afryka jest zrośnięta z biegunem). Nowy szlak handlowy – to był cel Henryka.
Zamknął się w samotni i przez kolejne kilkadziesiąt lat nad nim pracował. Przede wszystkim zabrał się za restrukturyzacje portugalskich okrętów. Zastał je jako małe, rybackie łodzie, pozostawił potężnymi galerami, których tonaż sięgał nawet 100 ton. Zaczął także zbierać wszystkie dokumenty dotyczące Oceanu Atlantyckiego. Podejrzewa się, że dotarł także do sprawozdań, które całkiem prawidłowo określały kształt Afryki.

Dodatkowo spisywał opowieści od wszystkich marynarzy, którzy zapuszczali się w głąb Oceanu Atlantyckiego, a nawet założył akademię morską w Sagres, którą uważa się za pierwszą taką na świecie.

Ludzie na jego okrętach i z jego dokumentami morskimi wyruszali wzdłuż brzegów Afryki, wierząc w jej opłynięcie. To on był tym, który dał impuls do działania i zapewnił potrzebne środki do jego spełnienia. Odrzucił sławę, pieniądze, piękne kobiety i zaszczyty, w celu spełnienia idei. Dokonał niemożliwego, zmienił geografię średniowiecza. Henryk nazwany przez potomnych Żeglarzem. Wszystko, co posiadał poświęcił swojej ojczyźnie. Sprawił, że ta z biednego kraju stała się największą morską potęgą. Tragiczny marzyciel, który nigdy nie doczekał owoców swojej pracy.

Bibliografia:

  • Zweig Stefan, Magellan, Wydawnictwo Książka i Wiedza, 1957
  • Marques A. H. de Oliveira, History of Portugal, Volume I: From Lusitania to Empire, Columbia University Press, 1972.
  • http://en.wikipedia.org/wiki/Conquest_of_Ceuta
Udostępnij: