Skandalistka II Rzeczpospolitej. Z brawurą o seksie, menstruacji, antykoncepcji…

Seksualność to obecnie temat poruszany tak często, że mówią o nim i politycy, i nastolatki. Mimo to, pewne szczegóły dotyczące fizjologii wciąż są w stanie budzić zniesmaczenie.

Weźmy chociażby taki opis kobiety podczas menstruacji: „Dokuczliwa planeta, rozbiwszy nad nią banię klęsk psychicznych, poróżniwszy ją z najbliższymi, obrzydziwszy jej życie, odprowadza jej wreszcie krew z mózgu, osłabia mięśnie, rozłupuje krzyże, wyżyma macicę i powoduje krwotok czasem bardzo poważny”.

Jednakże bardziej zaskakującym faktem niż dosadność opisu jest fakt, że powstał on w Polsce przed II wojną światową. Przed wami Irena Krzywicka, skandalistka II Rzeczypospolitej. Skalę emocji, jakie wzbudzała, dobrze oddają wspominane przez nią po latach telefony. Dzwoniący nie przebierali w obelgach oraz groźbach, m. in. oblania witriolem i morderstwa.

Irena Krzywicka

Niewinne początki

Irena Krzywicka, z domu Goldberg, początkowo prowadziła dość prozaiczne życie. Urodziła się na Syberii w 1899 roku w całkowicie zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Po przyjeździe do Polski była przykładną studentką Uniwersytetu Warszawskiego.

Pierwsza okazja do ukazania nowoczesnych poglądów nadarzyła się, gdy u jej narzeczonego stwierdzono chorobę weneryczną. Dla jego rodziny była to prawdziwa zmaza na honorze. Irena natomiast stwierdziła, że to choroba jak każda inna i zgodziła się dwa lata poczekać na ślub. Była to decyzja dość niespotykana w tamtych czasach. Na pewno nie bez znaczenia było to, że Jerzy Krzywicki był świetną partią. Syn sławnego socjologa, sam prawnik, wypróbowany przyjaciel. W dodatku twierdzący, że „małżeństwo musi być wzbogaceniem życia” i tolerujący istnienie prywatnego życia partnerki. Także erotycznego, co jego żona wykorzystała bardzo szybko.

Pierwszy wstrząs

W 1927 roku miała okazję do przeprowadzenia wywiadu z pisarzem Tadeuszem Boyem-Żeleńskim. Po kilku miesiącach zadzwonił, aby uprzejmie podziękować za artykuł Ireny o sobie. Ta nie zwlekała z zaproszeniem na kawę. Już po kilku dniach wybrali się na pierwszy ze swych długich spacerów po Warszawie. Na zakończenie, ku zachwytowi Krzywickiej, wpadli na „półpiętro”. Ich znajomość szybko przerodziła się w namiętny romans. Tak się szczęśliwie złożyło, że Żeleńscy mieli podobne podejście do małżeństwa, co Krzywiccy.

Irena jednak nigdy nie miała sobie niczego do zarzucenia jako małżonka – „Byłam dobrą żoną, dbałam o Jerzego, troszczyłam się o niego, bo miał miły dom, mój nieodmiennie dobry humor (byłam z natury pogodna) i przyjaźń”, wspominała. Co więcej, uważała, że uczucia względem męża i kochanka nie wykluczają się wzajemnie. Pierwszego traktowała jako ojca swojego dziecka, przyjaciela, drugi był „mistrzem, olśnieniem, wielkim napięciem zmysłowym”.

Trudno nie zauważyć, że to związek z Krzywicką wpłynął na teksty Boya . Jako lekarz z  wykształcenia na łamach „Wiadomości Literackich” i „Kuriera Porannego” poruszał kwestię małżeństw i rozwodów cywilnych, aborcji, roli Kościoła w państwie. Irena podsuwała mu niektóre tematy.

Gdy pierwszy raz zaszła w ciążę, dokonała aborcji ze względu na niekorzystne warunki materialne i brak pomocy ze strony teściów. Przypłaciła to, jak wiele innych kobiet, depresją.

W 1930 roku opublikowała powieść Pierwsza krew, poruszająca tematykę odkrywania własnej seksualności przez młodzież. Jak każde nowatorstwo w  dziedzinie obyczajów, wywołała falę ostrej krytyki. W związku z tytułem nawiązującym od cyklu menstruacyjnego twierdzono pogardliwie, że „ma krew na rękach” oraz „wymachuje majtkami jako sztandarem”. A to był dopiero początek.

Prosto z mostu

Echem odbiło się także opowiadanie Romans Wobicy, opisujący zagmatwane życie erotyczne pary kotów. Skandal wywołał felieton Sekrety kobiety z 1932 roku, w którym dobitnie i ze szczegółami przełamała zmowę milczenia dotyczącą miesiączki. Zgorszeni zostali nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Uważały, że Krzywicka wypowiedziała się zbyt brutalnie. Nie bała się także głośno mówić o potrzebach seksualnych więźniów czy uznawać homoseksualizm za naturalną skłonność, a nie chorobę.

Tadeusz Boy-Żeleński

Jej artykuły stały się tak popularne, że młode dziewczęta często podbierały je z publicznych czytelni, gdy nie miały pieniędzy na kupno. Równie sławną osobistością stała się autorka, która bez śladu zakłamania pokazywała się z Żeleńskim przy każdej nadarzającej się okazji.

Razem otworzyli pierwszą w stolicy Poradnię Świadomego Macierzyństwa. Pracowali tam honorowo lekarze, gotowi służyć radą każdej pacjentce. Niestety, wiele z nich po prostu wstydziło się z niej korzystać. Ogromny wpływ miała na to nagonka ze strony prasy i  Kościoła, widzących w tej inicjatywie prostą drogę do całkowitej demoralizacji oraz upadku społeczeństwa.

Dyskusja jednak nie ucichła za sprawą redaktora „Wiadomości Literackich”. Publikował dodatek „Życie świadome”, mówiący o antykoncepcji, aborcji, a także planowaniu rodziny. Nie robił sobie zbyt wiele ze złośliwych opinii, doradzających zmianę tytułu gazety na „Wiadomości Ginekologiczne”. To właśnie na łamach jego pisma Krzywicka i Boy mieli najszersze pole do popisu.

Irke Nachalnik

W walce o prawa kobiet swym uporem potrafiła zyskać szacunek ludzi mających odmienne poglądy, ale też i zrazić. Zarzucano jej monotematyczność oraz dopatrywanie się krzywdy kobiet niemal wszędzie. Momentami można porównać ją do marksistów – tam, gdzie oni widzieli walkę klas i wyzysk proletariatu, tam Krzywicka widziała ciężkie życie kobiety. Ze względu na agresywne pióro zwano ją za plecami „Irke Nachalnik”, czyniąc aluzję do słynnego przestępcy i autora kryminałów.

Czego by jednak o niej nie powiedzieć, znacznie wyprzedzała swoją epokę. Nie bała się łamania tabu, szokowania, obnażania hipokryzji. Niewiele robiła sobie z szyderczych pochwał, że zdobywa sławę „pod-boyem”, czy sloganów w stylu „Chrońcie dzieci przed Krzywic(k)ą!”. Po 1945 roku włączyła się w życie kulturalne PRL-u, prowadząc audycje radiowe i jeżdżąc po kraju z objazdowymi prelekcjami. Jej pisarstwo nie było jednak już tak przełomowe – zalegalizowano aborcję, a antykoncepcja przestała być tematem zakazanym.

Widząc, że nie będzie odgrywała już tak znaczącej roli jak przed wojną, wyemigrowała wraz z synem do Francji. W swoim domu gościła m.in. Daniela Olbrychskiego i Jacka Kaczmarskiego. Zmarła w wieku 95 lat. Była jedną z najdłużej żyjących osób, mogących z  autopsji opisać barwne życie kulturalne II Rzeczypospolitej.

Bibliografia:

  • Koper Sławomir, Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa, Wydawnictwo Bellona 2014.
  • Krzywicka Irena, Wyznania gorszycielki, wydanie 2 poprawione, Warszawa, Wydawnictwo Czytelnik 1995.
  • Tuszyńska Agata, Długie życie gorszycielki. Losy i świat Ireny Krzywickiej, Warszawa, Wydawnictwo Iskry 1999.
Udostępnij: