Bajzel, który uratował miliony osób

Powstanie penicyliny to opowieść o wyczekiwanym urlopie, brudnych naczyniach i zaniedbaniach. W jaki sposób bałaganiarstwo jednego człowieka wpłynęło na życie milionów? 

Był sierpień 1928 roku. Alexander Fleming potrzebował wakacji. Badania naukowe i praca na uniwersytecie na Wydziale Bakteriologii sprawiały, że nie miał zbyt wiele czasu dla żony Sary i 4-letniego synka Roberta. Dodatkowo prowadził jeszcze niewielką praktykę lekarską. Ostatecznie uległ namowom żony i obiecał jej, że przez całe dwa tygodnie nie przekroczy progów londyńskiego St. Mary’s Hospital. Jak się potem okazało, długość urlopu Fleminga nie była bez znaczenia dla współczesnej medycyny.

Kiedy 3 września 1928 r. wrócił do swojej pracowni, zauważył tam to co zwykle. Bałagan. W rogu pomieszczenia, tak jak je zostawił, leżał stos naczyń, z których korzystał jeszcze przed urlopem. Niestety, nie należał do pedantów. Zawsze znajdował jakiś powód, żeby nie sprzątać, co, niestety, potem odbijało się na jakości pracy w laboratorium. Z miną człowieka, który wie co to poświęcenie, zakasał rękawy i zaczął przenosić do zlewu stare naczynia. W pewnym momencie zauważył jednak coś, czego do tej pory nigdy nie obserwował.

Alexander Fleming wśród brudnych garów

Na szalkach Petriego, gdzie dotąd hodował gronkowce, dostrzegł żółto-zieloną narośl pleśni. Kolonie gronkowców otaczające grzyba w małej odległości, były zniszczone, te dalsze pozostały nienaruszone. – To zabawne – stwierdził Fleming. Ale nie dawało mu to spokoju. Obserwacja, którą poczynił, wywarła na nim tak duże wrażenie, że przestał zajmować się dotychczasowymi badaniami. W kolejnych tygodniach spędzał coraz więcej czasu w laboratorium, identyfikując substancję, która potrafiła zatrzymać rozwój bakterii.

Bakteriobójczą substancję nazywał na początku sokiem pleśniowym. Kiedy stwierdził, że produkuje ją konkretny gatunek grzyba – pędzlaki Penicillium notatum, nazwał ją penicyliną. Jeszcze w 1929 r. opublikował krótki artykuł o swoim odkryciu w brytyjskim czasopiśmie naukowym Journal of Experimental Pathology, ale nie spotkał się on z odzewem ze strony społeczności naukowców.

Niezrażony początkowymi trudnościami kontynuował badania jeszcze przez 10 lat. Niestety, mimo wielu prób i metod, trudno było mu wówczas uzyskać dużą ilość penicyliny. Testy kliniczne nowego specyfiku nie dawały konkretnych wyników i sam odkrywca zaczął wątpić, czy substancja może działać bakteriobójczo w organizmie ludzkim. W szybko rozwijającej się chemii zaczął dopatrywać się kontynuacji swojego odkrycia. I nie mylił się. Produkcja penicyliny na masową skalę to zasługa dwóch badaczy z Uniwersytetu Oksfordzkiego – Howarda Floreya i Ernsta Chaina.

Chociaż wnikliwi badacze wiedzą już dziś, że Alexander Fleming wcale nie był tym pierwszym, który opisał antybakteryjne właściwości pędzlaków (już w 1875 r. zrobił to John Tyndall), to nadal szkocki uczony jest wymieniany wśród tych, którzy zmienili oblicze medycyny.

Fakt odkrycia penicyliny uzmysławia jeszcze jedną kwestię – nieważne czy masz porządek na biurku czy pod łóżkiem, ważne żebyś miał głowę na karku.

Bibliografia:

  • David Ho, Alexander Fleming. A spore that drifted into his lab and took root on a culturedish started a chain of events that altered forever the treatment of bacterial infections, 2004
  • http://www.chemheritage.org/discover/online-resources/chemistry-in-history/themes/pharmaceuticals/preventing-and-treating-infectious-diseases/fleming.aspx
  • http://www.acs.org/content/acs/en/education/whatischemistry/landmarks/flemingpenicillin.html
  • http://en.wikipedia.org/wiki/Alexander_Fleming
Udostępnij: