Takie groby tylko w Ameryce

Jadąc sobie spokojnie drogą w okolicach miasta Franklin w stanie Indiana znajdziemy kuriozalne miejsce wiecznego spoczynku. W pewnym miejscu dwa pasy ruchu rozchodzą się, aby zrobić miejsce na wysepkę, którą zajmuje grób niejakiej Nancy Kerlin Barnett!

Pani Barnett została pochowana tu w 1831 roku, gdy na okolicznych ścieżkach nie było jeszcze kropelki asfaltu. Później powstał tu mały cmentarz, ale w związku z planami rozbudowy sieci dróg, miał zostać przesunięty. Z okolicy usunięto inne ciała, ale ostał się jeden, ostatni grobowiec. Dlaczego?

Nie zgodził się na to wnuk Nancy, Daniel Doty. Dzielnie pilnował miejsca pochówku babci z pistoletem w dłoni. Skutecznie! Władze nie wymusiły zmian i w 1912 roku postawiono betonową płytę, która chroni to miejsce.

Ameryka :) Jak to wygląda z bliska?

Nancy Kerlin Barnett ożeniła się z Williamem Barnettem. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że William był bezpośrednim potomkiem Indianki Pocahontas (tak, tej Pocahontas!) i angielskiego kolonisty Johna Rolfego.

Oto nagranie z przejazdu obok tego przedziwnego, jednoosobowego cmentarza:

Źródło:

  • Jerome Pohlen, Oddball Indiana: A Guide to Some Really Strange Places, Chicago Review Press, 2002.
  • http://imgur.com/a/mlvLO

 

 

Udostępnij: