• 1

Karski kontra Roosevelt. Oto przebieg legendarnej rozmowy! (KONKURS)

  • 30 maja 2015
  • Andrzej Kotarski
  • Historia

28 lipca 1943, Waszyngton, Biały Dom, godz. 10:30
Jan Karski zobaczył oblicze witającego do Franklina Delano Roosevelta i dojrzał w nim majestat władcy całego świata. Palący papierosa Roosevelt z przejęciem słuchał sprawozdania młodego polskiego wysłannika.

Karski dotrzymał słowa i spełnił swoją misję – opowiedział o sytuacji w Polsce, niepokojach związanych z przyszłością swojego kraju i tragicznym losie Żydów. Nie mógł być jednak zadowolony z reakcji prezydenta USA na jego opowieści…

Franklin Delano Roosevelt: Chciałem pana zobaczyć, ponieważ sprawy Polski są bliskie mojemu sercu*.

Jan Karski: Obiecywałem osobom, które mnie wysłały, że postaram się do pana dotrzeć. Oto jestem. Polacy i setki milionów ludzi w okupowanej Europie uważają pana za jedyną ostoję wolności oraz osobę, która da światu pokój oparty na przestrzeganiu prawa i zasadach humanizmu.

FDR: Czy sytuacja w Polsce jest rzeczywiście taka zła?

JK: Nie ma w tym grama przesady, panie prezydencie. Brakuje żywności. Jedna osoba dostaje 250 gramów chleba na dwa dni, 150 gramów buraków i garstkę dżemu. Hans Frank szyderczo dziękował Polakom za ofiarę cukru na rzecz bohaterskiej armii niemieckiej, która chroni Polskę przed imperializmem, komunizmem i Żydami. Tylko Polacy tego cukru nie widzieli od miesięcy… Wszystko trzeba kupować na czarnym rynku po astronomicznych cenach. Gdy byłem w Paryżu, mocno się rozchorowałem, bo nie mogłem strawić całego tego tłuszczu, cukru i mięsa po dwóch i pół roku życia w Polsce.

FDR: Podłość Niemców wciąż mnie zdumiewa. Czy wojska niemieckie są przeżarte korupcją?

JK: Jak najbardziej, może poza najwyższymi elitami SS i oficerami armii. Chcą nakraść w Polsce tyle, ile się da. Staramy się wykorzystywać tę pazerność, więc kupujemy od nich broń, mundury, dokumenty. Ale nie przestali wierzyć w nazizm, tylko zwietrzyli szanse dla siebie.

FDR: Jak Niemcy terroryzują Polaków?

JK: To inny terror niż u bolszewików. Straszą nas głównie odpowiedzialnością zbiorową. Jeśli jakiś lekarz współpracuje z polskim podziemiem, prześladowanych jest wielu jego kolegów po fachu. Gdy na jednej ulicy znajdą naszą drukarnię, aresztują wszystkich na tej ulicy. W samej tylko Warszawie w ciągu kilku dni wyłapali 35 tysięcy osób. Ich los jest oczywisty – przymusowe prace w Niemczech lub obóz koncentracyjny. Każdego podejrzanego się przesłuchuje, torturuje i najczęściej zabija.

JK: Szokujące są liczby pomordowanych. Zamordowali 1,2 mln osób. Tylko w Auschwitz, najstraszniejszym z nich, zginęło 80-100 tysięcy osób, głównie inteligencji. A to tylko jeden z wielu obozów – jest jeszcze Majdanek, Treblinka, Bełżec, Dachau i wiele innych. Inaczej traktują Polaków, a inaczej Żydów. Chcą zniszczyć Polskę i rządzić Polakami. W przypadku Żydów chcą ich wytępić w całości, biologicznie. Jeśli nic z tym nie zrobimy, wyginą wszyscy polscy Żydzi niedziałający w strukturach podziemia…

(Zauważmy, że Roosevelt sam nie zapytał o obozy śmierci, ani nie dopytał Jana Karskiego w tej sprawie. Później rozmowa przeszła na temat organizacji ruchu oporu w Polsce, możliwym podziale granic, braku woli rywalizacji USA z Józefem Stalinem oraz działaniach ruchu komunistycznego w Polsce.)

FDR: Wysoce cenię to, że Polska nie uległa pokusie kolaboracji. Obiecuję, że po wygraniu wojny z Niemcami będzie żyła dumna ze swojego bohaterstwa. Dziękuję przyjacielu za twoją ważną relację.

JK: Co mam powiedzieć ludziom w swoim kraju?

FDR: Wygramy i ukarzemy winnych. Polska będzie silniejsza niż przed wojną. W Stanach Zjednoczonych macie wielkiego przyjaciela. A teraz wybacz, bo już spóźniłem się pół godziny na następne spotkanie. Do zobaczenia.

Czy prezydent Roosevelt szybko zbył temat zagłady Żydów dlatego, że kilka dni wcześniej słyszał o tym od rabina Stephena Wise’a? Jan Karski nie był pierwszym i ostatnim, który prosił przywódcę wolnego świata o ratowanie Żydów. Opowiedział mu też o zagrożeniu komunizmu. Jak nauczyła nas historia, relacja świadka nie wpłynęła znacząco na działania prezydenta Roosevelta na rzecz Polski. Z pozoru nieudana misja Karskiego pokazała jak dużą cenę płacimy za obojętność.

Waldemar Piasecki, Jan Karski. Jedno Życie, Wydawnictwo Insignis, 2015

Waldemar Piasecki, Jan Karski. Jedno Życie, Wydawnictwo Insignis, 2015

KONKURS

Jan Karski był świadkiem Holocaustu, który przestrzegał przed nim wolny świat. Niewiele osób znało go lepiej niż wieloletni przyjaciel Waldemar Piasecki, który niedawno wraz z Wydawnictwem Insignis wypuścił na rynek pierwszy tom o życiu Karskiego. Nie przedstawił go jako postaci z pomnika lub świętego. Na kartkach książki „Jan Karski. Jedno życie. Tom 1 (1919-1939) Madagaskar” główny bohater to człowiek z krwi i kości, z zaletami i wadami. Dzięki temu zrozumiemy m.in. jak wychowanie w atmosferze tolerancji religijnej wpłynęło na stosunek Jana Karskiego do Żydów i Holocaustu. Poza życie bohatera wpisane jest w kontekst Polski dwudziestolecia międzywojennego. To dobra perspektywa na pokazanie tego gorącego okresu w historii naszego kraju. Próbkę tekstu można przeczytać pod tym adresem.

Trzy egzemplarze tej książki mogą trafić do czytelników Polimatów. Wystarczy odpowiedzieć na dwa pytania:

  1. Kto oprócz Jana Karskiego i Franklina Delano Roosevelta był jeszcze obecny na spotkaniu z 28 lipca 1943 roku?
  2. Jak nazywał się sędzia Sądu Najwyższego USA, który nie mógł uwierzyć w dramatyczne doniesienia Jana Karskiego w czasie ich spotkania?

Odpowiedzi przesyłajcie na adres redakcja@polimaty.pl. Na zgłoszenia czekamy do 7 czerwca 2015 (niedziela) do 23:59. W temacie wiadomości wpiszcie „Jan Karski – konkurs“. Książka trafi do osoby, która jako pierwsza prześle prawidłowe odpowiedzi oraz do dwóch losowo wybranych szczęśliwców (tutaj już nie liczy się kolejność zgłoszeń). Laureatów o wygranej poinformujemy pocztą elektroniczną w przeciągu 7 dni od zakończenia konkursu.

Więcej na temat dzieła Waldemara Piaseckiego można przeczytać tutaj: http://www.insignis.pl/jankarski/.

* dialogi ściśle bazują na historycznych przekazach, ale nie są dokładnym zapisem rozmów Jana Karskiego z Franklinem D. Rooseveltem.

Andrzej Kotarski

Skończyłem amerykanistykę na UJ, byłem doktorantem politologii, ale stwierdziłem - to nie dla mnie. Pomagam bratu (możecie go kojarzyć) przy Polimatach. Główne role? Zwłoki Napoleona, Anglik sikający na mur, szef mafii i kretyn/idiota! :)