„Kochanie, kupiłem… Stonehenge”

100 lat temu każdy chętny i obecny na aukcji w Salisbury mógł sobie kupić coś, co z pewnością zrobiłoby wrażenie na sąsiadach. Chodzi o legendarne Stonehenge, jeden z najważniejszych zabytków Wielkiej Brytanii.

Wystarczyło wydać ledwie 6600 funtów (no dobrze, po przeliczniku na dzisiejsze pieniądze to blisko 400 tysięcy funciaków). Co nowy właściciel zrobił z tym dość zużytym już nabytkiem?

Słynne kamienie prawdopodobnie będące miejscem kultu lub pochówku

Przejście Stonehenge w prywatne ręce nie było niczym niezwykłym. Działo się tak już od czasów średniowiecza. Na początku XIX wieku budowa megalityczna trafiła do rodziny Antrobusów. Dziedzic ich majątku umarł jednak w czasie I wojny światowej, dlatego zabytek trafił pod młotek.

21 września 1915 roku szczęśliwym nabywcą na aukcji okazał się sir Cecil Chubb. Mówiło się, że jego oferta miała być prezentem dla żony, która ponoć nie była zbyt zadowolona z takiego podarunku.

Chubb nie planował tam jednak budowy prywatnego zoo, ogródka działkowego lub sprzedaży terenu pod hipermarket. Uważał, że Stonehenge to własność wszystkich Brytyjczyków, a nie tylko jego. Po trzech latach przekazał zabytek pod zarząd państwa.

Miał jednak kilka warunków. Jednym z nich był bezpłatny dostęp do Stonehenge dla pobliskich mieszkańców. Choć od tego czasu na świecie zmieniło się naprawdę, naprawdę wiele, ludzie z Salisbury i okolic wciąż mogą oglądać dumę swojego sąsiedztwa bez płacenia za wstęp.

Ciekawe, czy Barack Obama musiał wyłożyć kilkadziesiąt funtów za wstęp?

Źródło: http://news.bbc.co.uk/local/wiltshire/hi/people_and_places/history/newsid_9020000/9020849.stm

Udostępnij: