Szybkie cięcie i po pacjencie

W czasach, gdy nie było jeszcze mowy o stosowaniu znieczulenia, pacjent przed operacją miał prosty wybór: spróbować ogłupić się alkoholem/opium lub zacisnąć zęby. W obu przypadkach jego nadzieją były sprawne ręce lekarza.

Robert Liston zdobył sławę dzięki talentowi do błyskawicznych operacji. Krótsze cięcie, krótszy ból. Liston potrafił amputować kończynę w dwie i pół minuty. Jednak ta legendarna szybkość czasami wiodła go na manowce. Cierpiał – oczywiście – pacjent.

Instrukcja amputacji. Ufff…

Najbardziej spektakularny przypadek to jego operacja, po której umarło… 3 razy więcej osób niż można było wcześniej zakładać! Jak to możliwe? Liston odciął pacjentowi nogę, ale ten umarł w szpitalu z powodu gangreny. Ale to ofiara, której można było się spodziewać przy trudnym zabiegu. Przy okazji jednak lekarz odciął palce swojego asystenta, który także padł na gangrenę. Zabiegowi przyglądał się także pewien nieszczęśnik, któremu Liston przeleciał nożem po płaszczu. Umarł z przerażenia, bo myślał, że został śmiertelnie raniony. Jeden zabieg, trzy ofiary…

Innego razu Liston przeprowadzał swoją ekspresową amputację. W niecałe trzy minuty udało mi się usunąć nogę, której nie dało się uratować. Niestety, w pośpiechu lekarz poza kończyną pozbawił swojego pacjenta… jąder.

Ponadto kiedyś zauważył czerwonego guza na szyi chłopca. Spierał się ze swoim kolegą po fachu, co to mogło być. Liston uznał, że na pewno nie jest to tętniak, bo nie mają go tak młodzi ludzie. Tętniaki rzeczywiście rzadko pojawiają się u dzieci, ale… tym razem lekarz się pomylił. Szybkim ruchem noża odciął guza. Obserwujący to stażysta miał zapisać: „Wyleciała krew z tętnicy i chłopak padł. Pacjent zmarł, ale tętnica żyje i znajduje się w muzeum Szpitala Uniwersyteckiego jako okaz nr 1256″.

Pechowiec czy raptus?

Źródło: Richard Gordon, Great Medical Disasters, House of Stratus, 2001.

Udostępnij:
Piotr Dobry pisze:

Obawiałem się, co dobrego wyjdzie z tekstu na podstawie jednej książki. I wyszło jak streszczenie streszczenia na dwa z minusem. Ja także polecam „Stulecie chirurgów”, a wówczas może się okazać, że opium to w czasach Listera jednak środek znieczulający, a on sam był jednym z największych geniuszy chirurgii. Szkoda, że wciąż serwuje się taką jakość tekstów. Na smartfonie witryna rozjeżdża się i działa źle.

Radosław Kotarski pisze:

Piotrze,

Ten tekst jest ciekawostką, a nie podstawą do oceny kariery Listona lub recenzji książki. Trzeba przyznać, że takie zjawiska miały miejsce i one mogą pobudzić chętnych do zagłębienia się w całą materię. Jego zasługi są z resztą podkreślone na początku, gdzie mowa o zbawiennym wpływie jego szybkości na znacznie mniejszą bolesność operacji.