Świat na skraju III wojny światowej, bo… Kubańczycy nie lubią futbolu

Historię piszą czasem subtelne szczegóły. Przypadkowe spostrzeżenie potrafi zmienić bieg wydarzeń. Dokładnie tak stało się w czasie kryzysu kubańskiego, gdy świat stanął na krawędzi wojny nuklearnej.

Przełomowa okazała się wiedza konsultanta CIA na temat… upodobań sportowych Kubańczyków.

Poważne zaniepokojenie wzbudziły u niego liczne boiska piłkarskie na kubańskim wybrzeżu. W polskich warunkach byłoby to zupełnie naturalne, w końcu hodujemy wielu naśladowców Roberta Lewandowskiego. Inaczej jest na Kubie. Tam ludzie nie są aż tak zakochani w futbolu. – Kubańczycy grają w baseball, Rosjanie grają w piłkę nożną.

Tak naciąganą wskazówkę łatwo zignorować, ale nie w 1962 roku. Według konsultanta CIA boiska mogły sugerować, że w pobliżu znajduje się jakaś bazwa wojskowa Rosjan. Żołnierze z dala od domu muszą mieć przecież jakieś „swoje” rozrywki.

Od słowa do słowa, Amerykanie zdecydowali się na loty zwiadowcze nad Kubą. Chcieli mieć solidne dowody na rosyjską obecność kilkaset kilometrów od terytorium USA. Zdjęcia lotnicze przekonały prezydenta Kennedy’ego, że faktycznie ZSRR dozbraja Kubę i rozkłada tam rakiety będące w stanie spokojnie zagrozić Amerykanom.

Zaczęła się przepychanka znana jako kryzys kubański (Biszop opisuje go tutaj). Nigdy świat nie stał tak blisko nuklearnej zagłady. A zaczęło się od prostego wniosku, że Kubańczyk woli odbicia piłki kijem baseballowym niż kopanie jej nogą…

Źródło: http://edition.cnn.com/2014/06/05/us/cold-war-5-things/

Udostępnij: