Powiew świeżego powietrza – rozwiązanie konkursu

Odkopaliśmy się wreszcie z Waszych zgłoszeń konkursowych – dzięki serdeczne za liczny udział! Z bólem serca mogliśmy nagrodzić tylko trzy osoby. Prace laureatów znajdziecie poniżej.

Poza konkursem literackim dostaliśmy zgłoszenie artystyczne – widzicie je w postaci obrazka zdobiącego artykuł! :) Zwycięzcami są…

1 MIEJSCE – Piotr, (za błyskotliwe porównania, ożywienie pierwiastków, sprytne wkładanie treści naukowych, pozytywny finisz)

Azot, Tlen i kilkoro innych kolegów spotykają się od wielu lat. Kiedyś pod chmurką, ostatnio w klubie „Atmosfera”. Było tak i tym razem – Azot przyjechał rowerem, Tlen – wleciał biegiem, a reszta towarzystwa wpadła „po drodze” jak sami przyznali.

Przyjaciele, jak zwykle, chcieli odprężyć się w miłym towarzystwie, oderwać się od codziennych problemów, pooddychać „innym powietrzem”. Wiele się wydarzyło od ostatniego spotkania. Tlen niedawno rzucił palenie, Azot po licznych nieudanych związkach postanowił wszystko przemyśleć i pozostać w stanie wolnym przez jakiś czas.

Nagle huk otwieranego okna przerwał rozmowę. Rozległ się przeraźliwy świst zwiastujący przeciąg. Azot i Tlen już mieli poprosić o rachunek i dyskretnie się ulotnić, gdy niespodziewanie do klubu wpadł… PM10. Tego się nikt nie spodziewał. Przerażony Tlen zdołał wydobyć z siebie tylko: „O2 Nieeee!”. Azot nagle się zmroził. Pozostali uczestnicy spotkania błyskawicznie wyparowali.

PM10 potrafił rozbić wszystko w drobny pył. Nie był lubiany. Ba, był znany z nieczystych intencji. Tak było i tym razem, kiedy nieproszony gość krzyknął: „No i jak czyścioszki, policzymy się! Żądam wolnej emisji! Nie limitom! Koniec z ograniczeniami!”. Ciśnienie raptownie podskoczyło. Azot jako największy z paczki zdecydował się zareagować. Naprężył się dumnie, ale nagle… uleciał niczym zwykły gaz z aerozolu. Po prostu nie wytrzymał napięcia.

Tymczasem Tlen zdawał sobie sprawę z krytycznej wartości stężenia. Wziął tylko jeden głęboki oddech i zdecydował się zostać na miejscu. Miał świadomość ryzyka opuszczenia „Atmosfery” w takim trudnym momencie. Nie chciał ryzykować. Wiedział, co może się stać w razie przegranej walki, jaka pustka zapanuje nie tylko w klubie, ale na Ziemi (wszak jego daleki kuzyn Ozon doznał tego w stratosferze podczas dziury ozonowej).  Zapanowała cisza.

Tlen ukradkiem dał znak staremu znajomemu Wodorowi, który ukrył się za neonem nad drzwiami. Wiedział co robić. Miał liczne kontakty, był przecież najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem w skorupie ziemskiej. Był numerem jeden. Długo się nie zastanawiał i ściągnął pomoc. Do lokalu wbiegli ochroniarze. Błyskawicznie zareagowali i wyprowadzili dymiącego z wściekłości PM10. Na drzwiach klubu „Atmosfera” zawisło zdjęcie PM10 z napisem: „Tego klienta nie obsługujemy”.

2 MIEJSCE – Zdzisław, (za kreatywne wykorzystanie znanego utworu, poetyckie poprawki, wiersz z morałem dla każdego)

Paweł i Gaweł w jednym stali domu –
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł spokojny, nie smrodził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.

Ciągle zatruwał bez opamiętania:
spalał śmieci, butelki, ubrania,

tu i tam bezmyślnie papierek rzuci
i nikt nie chce mu uwagi zwrócić.

Znosił to Paweł, nareszcie nie może –
schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
„Zmiłuj się Waćpan, nie działaj na nerwy,
bo wciąż sprzątam i trudzę się bez przerwy”.

A na to Gaweł: „Wolnoć Włodku w swoim smrodku!”

Nic nie rzekł Paweł, nic nie zagaił –
wrócił do siebie i ogień rozpalił,
co miał pod ręką – wrzucił w ogienka,
dmuchnął dymem na Gawła okienka.

Rychło Gaweł, jeszcze o poranku,
wychyla głowę przez okno na ganku.
Patrzy zdziwiony i oczom nie wierzy,
nie wie co myśleć, co czynić należy.

Zerwał się raptem i pędzi na górę,
z trudem skrywając całą swą furię.
Szarpnął za klamkę – drzwi ustąpiły,
wszedł więc do Pawła, krzycząc z całej siły:

„Słuchaj sąsiedzie – to lekka przesada,
że śmierdzący dym w me okna wpada!”.

A Paweł na to: „Wolnoć Włodku w swoim smrodku!”

Pomnijże Waćpan, coś mi pierwej rozwodził,
gdym cię prosił, byś łaskawie nie smrodził?

Widać, że nie obchodzą cię, nowe metody –
więc wszystko jedno, gdzie znajdą się smrody:
czy oddaleniu, czy przy Waści ganku!
Z tego, coś robił, to pojąłem mopanku.

Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Nim coś zatrujesz – podrap się po głowie!
Bo wiesz, że nie jesteśmy na ziemi sami,
podziel się więc nią z innymi stworzeniami.

3 MIEJSCE – Mateusz, (za zbudowanie złowrogiego klimatu, wyważony humor, nadzieję na koniec oraz udowodnienie wartości czystego powietrza)

Mówią, że ruch to zdrowie. Idę więc do pracy. W sumie lepszej alternatywy nie mam. Tramwaje jak zawsze się spóźniają. Samochody jak zawsze stoją w korkach. Naprawdę nie jest lekko żyć w mieście w połowie dwudziestego pierwszego wieku.

Zwłaszcza człowiekowi w moim wieku, pamiętającym lepsze czasy. Zdrowsze. Cóż, ostatni ekolog zmarł z dziesięć lat temu, więc i coraz gorsze warunki do życia. Jedyne co się nie zmienia to chyba królowa brytyjska. W tym roku 130 urodziny miała. To ta królewska krew chyba ją tak trzyma. Zdrowa jest przede wszystkim, pewnie drugie tyle pociągnie. W lepszych czasach się wychowała.

Teraz chorują wszyscy, ja to jeszcze pół biedy: tylko cywilizacyjny standard – astma, przewlekłe zapalenie płuc i pylica, ale młodzi to już w ogóle mają kiepską sytuację, że tak powiem: nie zazdroszczę. Chociaż jak byłem młody to widziałem wszystko w lepszych barwach. Teraz jak każdy człowiek w moim wieku mówię, że nabrałem doświadczenia choć w rzeczywistości to zgryźliwy się zrobiłem.

Widzę jednak, że wszystko ma swoje dobre i złe strony. Weźmy na przykład takie ogólne zapylenie i zadymienie: niby nie widać nic dalej niż na odległość ręki, ale przynamniej człowiek nie nudzi się na przystankach, bo zawsze może wziąć garść powietrza i lepić jak z plasteliny. Poruszanie się w takiej atmosferze jest dosyć trudne i hmmm… czasochłonne, ale przecież pośpiech jest niezdrowy. Niby nigdy nie widać Słońca ale za to nigdy temperatura nie schodzi poniżej 30 stopni. Może nie jestem jeszcze tak zgryźliwy do szpiku kości.

Ooo… Chyba minąłem kolegę. Nie jestem pewny w tej atmosferze, ale chyba tak. Nieźle się urządził. Wykupił skądś masę paczek chipsów sprzed trzydziestu lat i teraz ma życie jak w Madrycie. No, może nie jak w Madrycie, ale co najmniej jak w Budapeszcie. Nie dość, że codziennie ma kilka haustów świeżego powietrza to jeszcze zdrowe jedzenie do tego, nie to co teraz produkują.

Jak byłem młody wiele rzeczy było lepszych. Czasem zastanawiam się czy nie sprzedać wszystkiego i wyjechać w Bieszczady. W końcu to ostatni bastion normalności i przestrzeń zajmowana przez las chyba w całej Europie. Zastanawiam się nad tym z reguły nie dłużej niż dziesięć sekund, bo później uświadamiam sobie, że i tak nie stać mnie na takie luksusy. Takie czasy, że za Słońce, wiatr i widok drzew trzeba słono zapłacić, ale puściłem zakład, dziś jest kumulacja i może mi się poszczęści…

10 dni później…

Po wygranej nie czekałem długo, wykupiłem mieszkanie nad Soliną. Podobno będę sąsiadował z jakąś hollywoodzką gwiazdą i wypoczynkową rezydencją papieża. Daleko przed celem podróży wyczułem, że powietrze zaczyna się rozrzedzać, lecz dopiero po minięciu muru oddzielającym region od betonowego świata zobaczyłem to… Słońce tak … słoneczne. Drzewa tak drzewiaste, kwiaty tak kwieciste. Inaczej tego może opisać człowiek, który tyle dziesięcioleci spędził w otoczeniu betonu i stali. I dymów oczywiście.

Najwspanialszy był jednak ten pierwszy haust świeżego powietrza. W pierwszej chwili szok – bunt organizmu. Bunt jak w chwili gdy od lat je się tylko pizzę i nagle do głowy wpada szalona myśl by zjeść coś zdrowego. Później było już tylko lepiej. Czułem, że każda komórka organizmu chce jak najwięcej tego powietrza, jakby chciała je zagarnąć tylko dla siebie, jakby każda wciągała je w swoje maleńkie komórkowe płucka. I tak zacząłem nowe życie. Ogólnie rzecz ujmując – świeże powietrze polecam każdemu.

Zgodnie z obietnicą Piotr za pierwsze miejsce dostanie tablet, Zdzisław za drugie czytnik ebooków, a do Mateusza powędruje bon na książki. Laureatów prosimy o kontakt w celu przekazania nagród.

Serdeczne dzięki za udział wszystkim, którzy nadesłali zgłoszenia! Pamiętajcie, że wszyscy razem tworzyMY atmosferę!

infografika_Coś wisi w powietrzu

Udostępnij: