Polimaty podróżują z historią | Czy Tatarzy jedzą tatara?

W ostatnich „Podróżach z historią” pokazaliśmy Wam mochlik – świąteczne danie tatarskie robione z osłonki żołądka, ziemniaków, cebuli i mięsa. Wyglądało dobrze, smakowało jeszcze lepiej! :)

Posmakowaliśmy także innych specjałów tatarskiej kuchnii, ale czy znalazło się tam najsłynniejsze danie kojarzące się z Tatarami, czyli… tatar właśnie?

(Odcinek „Podróży z historią” o Tatarach znajdziesz tutaj!)

Tyle zostało z mochlika...

Tyle zostało z mochlika…

Istnieją przekazy, że Mongołowie na stepach (czyli przodkowie naszych Tatarów) mieli wkładać surowe mięso końskie pod siodło. W ten sposób je rozbijali i „przygotowywali” do spożycia na surowo. Nawet jeśli legenda jest prawdziwa, to z pewnością efekt końcowy nie przypominał zupełnie pociętego, rozdrobnionego i doprawionego tatara, którego znamy z naszych stołów.

Tatarzy nie uznają tej potrawy za kanon swojej kuchni. Stąd zatem skojarzenie? Być może chodziło o samo spożywanie surowego mięsa, czyli jedzenie „po tatarsku” jak wskazuje legenda o surowej koninie pod siodłem.

Bardziej prawdopodobne, że surowe mięso – czasem uważanie za nieludzkie, niecywilizowane, dzikie – kojarzyło się z najazdami „dzikich” lub „nieokrzesanych” Tatarów (tak wtedy widzianych). Czy to sprawiedliwe połączenie? Nie do końca. Przecież surowe mięso musi być bardzo szlachetne i wyjątkowo świeże, aby można je bezpiecznie jeść. To chyba mało barbarzyńska charakterystyka… Stąd prawdy o pochodzeniu nazwy tatar raczej nigdy nie uda się jednoznacznie określić.

Jeśli chcemy skosztować prawdziwie tatarskiego klasyka, powinniśmy postawić na pierekaczewnik. Nazwę można spokojnie przełożyć na bardziej swojskiego „przekładańca”, choć tylko Tatarom wypada używać oryginalnej nomenklatury. Nazwa wiele mówi o wyglądzie tego dania. Tworzy się je w formie przypominającej pieroga z cienkiego, rozwałkowanego ciasta. Do niego dodaje się oliwy, mięsa baraniego lub wołowego (ew. drób). Istnieją też wersje serowe lub owocowe. Zawija się w spiralę podobną do skorupy ślimaka i zapieka. Uwierzcie na słowo – to danie jest genialne!

W poprzednich odsłonach „Polimaty podróżują z historią”:
Winna Zielona Góra
Co zostało po Słowianach?
Przy staropolskim stole
Twierdza Wisłoujście
Latarnie polskiego wybrzeża

Udostępnij: