• 1

Trzy tajemnice hitu „No Woman, No Cry” Boba Marleya

  • 12 listopada 2015
  • Andrzej Kotarski
  • Sztuka

Myślisz reggae, mówisz Bob Marley. Myślisz Bob Marley, mówisz „No Woman, No Cry”. Czy słusznie?

Okazuje się, że autorem słów do tego przeboju – przynajmniej w teorii – nie jest Marley, a niejaki Vincent Ford. Dlaczego? Autorstwo słów tego klasyka gatunku nie jest jedyną tajemniczą stroną piosenki, której refren potrafi zanucić większość z nas.

Vincent Ford i Bob Marley w 1981 rok.

Sprawa 1 – prezent od Marleya dla przyjaciela?

Zacznijmy od Vincenta Forda i słów piosenki. Znajdziemy dwa wytłumaczenia tej sytuacji. Jedno mówi, że Ford faktycznie napisał słowa, a Marley dołożył muzykę. Ale czy to prawdopodobne? Ford był przyjacielem Marleya z dzieciństwa, który prowadził jadłodajnię dla ubogich. Podobno on uczył muzyka grać na gitarze.

Bardziej wiarygodne wydaje się drugie tłumaczenie. Marley miał uznać Forda za autora słów w ramach pomocy. Dzięki temu niepełnosprawny Ford (zmarł w 2008 na cukrzycę, wcześniej amputowano mu obie nogi) mógł przez wiele lat otrzymywać tantiemy z utworu. Podobno ta pomoc pozwoliła utrzymać funkcjonowanie jadłodajni Forda. Kolega Marleya widnieje jako autor słów także w innych utworach w albumie „Rastaman Vibration”.

Sprawa 2 – błędne rozumienie tekstu

Tytuł i pierwsze słowa piosenki „No Woman, No Cry” można przetłumaczyć na „Nie ma kobiet, nie ma płaczu”. Dlatego powszechnie mylnie interpretuje się ją jako ostrzeżenie przed trudnymi relacjami z płcią piękną. W końcu, „gdyby nie kobiety, nie mielibyśmy powodu do łez”. Ale nic bardziej mylnego!

Utwór traktuje o wspomnieniach z Trenchtown, slumsów stolicy Jamajki – Kingston. Właśnie tam wychowywał się i Marley, i Ford. Skąd więc tekst o „braku kobiet i braku płaczu”? Oryginalny zapis tej piosenki to „No, Woman, Nuh cry”. „Nuh” w dialekcie jamajskim to raczej „nie rób”. Dlatego słowa należy rozumieć raczej jako „Nie, kobieto, nie płacz/nie roń łez”, bo wkrótce będzie lepiej. Tekst piosenki to pocieszenie kobiety, a nie narzekanie na nią!

Sprawa 3 – wykonanie utworu

Najbardziej znane wykonanie tej piosenki pochodzi z albumu „Live!” Boba Marleya i grupy The Wailers z 1975 roku, ale… nie była to pierwsza wersja utworu. Wcześniejsza ujrzała światło dzienne w 1974 roku na albumie studyjnym „Natty Dread”. Różnice obu wykonań są olbrzymie.

Tak wygląda wersja, która unieśmiertelniła ten utwór na zawsze:

A tak ta, od której wszystko się zaczęło:

Wersja nagrywana na żywo z publicznością została wydana jako singiel i podbiła świat. W dużej mierze to dzięki niej Marley dostał się do powszechnej świadomości, wyszedł poza scenę fanów reggae. Nie ma się co dziwić. Utworowi znakomicie robi atmosfera nagrania z podśpiewującą, rozentuzjazowaną publicznością, nostalgiczny wokal Marleya i wolniejsze tempo.

Magazyn „Rolling Stone” umieścił ten szalgier na 37. miejscu listy 500 najlepszych piosenek wszech czasów. Trzeba przyznać, że zupełnie zasłużenie…

Źródło:

Andrzej Kotarski

Skończyłem amerykanistykę na UJ, byłem doktorantem politologii, ale stwierdziłem - to nie dla mnie. Pomagam bratu (możecie go kojarzyć) przy Polimatach. Główne role? Zwłoki Napoleona, Anglik sikający na mur, szef mafii i kretyn/idiota! :)