Polimaty podróżują z historią | Tajniki metalu z niebios

W świąteczną niedzielę 27 grudnia 2015 odbędzie się premiera ostatniego już odcinka pierwszego sezonu „Podróży z historią”. Na sam koniec Radek narobił się… najbardziej. Bo choć wydobywał węgiel w Zabrzu lub ugniatał winogrona w Zielonej Górze, to w Świeciu czekała go największa harówka.

Wszystko dlatego, że odkrywamy przed Wami tajemnice pracy dawnej kuźni i roboty kowala. Dziś ten fach kojarzy się głównie z rzemiosłem artystycznym (jako ozdoby w domu lub estetyczne ogrodzenie). Kiedyś był jednak fundamentem funkcjonowania. Rycerz bez miecza i zbroi? Tak nie wypada. Dlatego Radek w odcinku postanowił wykuć swój miecz. Co z tego wyjdzie? Przekonacie się w odcinku. Dziś czas na smaczki w tym temacie, które nie zmieściły się do nagrania.

_MG_6853

Głównym materiałem do kucia jest… No właśnie, co? Niektórzy odpowiedzą, że żelazo, inni – stal. Jedno od drugiego różni się z pozoru nieznacznie, ale warto znać ten podział. Stal jest zwyczajnie stopem żelaza z… (głównie) węglem. Dzięki temu materiał staje się twardszy, a jednocześnie bardziej elastyczny do formowania. Stal nie może być ani za twarda, ani za miękka. Węgla w stali jest nie więcej niż 2 %.

Ludzkość z początku określała żelazo mianem „metalu z niebios”. Egipcjanie cenili je wyżej od złota i srebra. Dlaczego? Pierwsze kawałki żelaza trafiały się sporadycznie, bo nie uzyskiwano ich z rud. Pochodziły ze znalezionych meteorytów. Taka nazwa – metal z niebios – na określenie żelaza przetrwała w językach staroegipskim i sumeryjskim. Znajdowany materiał był bardziej wytrzymały niż miedź. Dopiero około 2000 lat przed naszą erą pojawiło się żelazo wydobywane z rud. Gdy następnym razem spojrzycie na swoją poręcz lub ozdobny świecznik, pamiętajcie, że jeszcze cztery-pięć tysiącleci wcześniej ludzie mogli spotkać się z podobnym produktem tylko dzięki interwencji „z góry”…

Nieprzypadkowo kowalom, którzy potrafili wykonać coś z niczego, zamienić bezkształtną bryłę w użytkowy przedmiot, przypisywano magiczne zdolności. Kowal, podobnie jak czarodziej, posługiwał się siłą ognia i wykorzystywał rytuały. Z miękkiego produktu w błyskawiczny sposób robił coś twardego jak… hartowana stal.

Dlatego nie dziwi również obecność kowali w mitologiach. Szczególnie znany jest Hefajstos, czyli grecki bóg ognia i kowalstwa, syn Zeusa i Hery. Gdy nauczył się pracy w kuźni, przekazał tę bezcenną umiejętność ludziom. To on sporządzał pioruny dla Zeusa. Jego rzymskim odpowiednikiem był Wulkan. Skojarzenie nieprzypadkowe, bo starożytni Rzymianie wierzyli, że to bóstwo pracuje wewnątrz wulkanu Etna, a dochodzące stamtąd odgłosy stanowią wynik pracy kowalskiej Wulkana.

Produkty ze stali i sama praca kowala to podstawa mnóstwa symboli oraz… drugiego najpopularniejszego nazwiska w Polsce. O nich opowie Wam już Radek w scenerii zamku w Świeciu. Do zobaczenia w ostatnim odcinku tego sezonu i – mam nadzieję, choć jeszcze nic nie wiadomo – w następnej serii! :)

_MG_6120

W poprzednich odsłonach „Polimaty podróżują z historią”:
Samochody PRL-u
Niebezpieczeństwa górniczej kopalni
Czystość w średniowieczu
Winna Zielona Góra
Co zostało po Słowianach?
Przy staropolskim stole
Czy Tatarzy jedzą tatara?
Twierdza Wisłoujście
Latarnie polskiego wybrzeża

Udostępnij: