Polimaty podróżują z historią | Samochody PRL

Aż dwa odcinki „Podróży z historią” zajął subiektywny przegląd Radka po samochodach PRL i krajów demokracji ludowej. Pojawiły się tam egzemplarze bardzo popularne (jak Fiat 125p) oraz mocno niszowe (Mikrus).

Mieliśmy ochotę pokazać jeszcze więcej, ale nie wszystko dało się upchnąć. Tu zatem czas na uzupełnienie modeli, o których warto pamiętać, mimo że nie pojawiły się w „Podróżach”.

Pierwszy odcinek „Podróży z historią” o samochodach (Warszawa, Syrena, Wartburg, Mikrus) możesz zobaczyć tutaj!

Drugi odcinek „Podróży z historią” o samochodach (Cadillac E. Gierka, Wołga, Fiat 125p, Nysa, Jelcz) możesz zobaczyć tutaj!

auto

FIAT 126p

Zacznijmy od ikony, symbolu aut PRL tak silnego, że nawet nie wzięliśmy go pod uwagę przy przeglądzie samochodów w „Podróżach z historią”. To oczywiście Fiat 126p, czyli Maluch. Dlaczego go zabrakło? Dla większości widzów to sprawa zbyt oczywista. Pierwsze podróże autem osób urodzonych do wczesnych roczników 90. odbywały się właśnie w tym cudeńku. Stąd tylko garść ciekawostek z najstarszych lat małego Fiata.

Był on w Polsce tym, czym Fiat 500 dla Włochów – szansą na zmotoryzowanie szerokich mas. Choć dzisiaj wydaje się to nieprawdopodobne, Fiat 126p w momencie swoich narodzin opierał się na dość nowoczesnej konstrukcji z lat 70. W naszym kraju zaczął powstawać od 1973 roku. Jego domem stała się Bielsko-Biała i Fabryka Samochodów Małolitrażowych, a później także Tychy. W tych miastach produkowany był aż do 2000 roku – 27 lat! Łącznie powstało ponad 4,6 miliona Fiatów 126, z czego w Polsce ponad 3,3 miliona! Żaden inny samochód nie miał u nas tak bogatej tradycji. Na polski rynek trafiły niemal tyle samo Maluchów co Fiatów 125p, Polonezów, Syren, Warszaw i Mikrusów razem wziętych…

Takie zainteresowanie Fiat 126p wzbudzał w Ostrowie Wlkp. w 1973 roku

Zasadniczy problem z Fiatem 126p wziął się z jego… niewłaściwym użytkowaniem. Włoscy projektanci wymyślili go jako tani samochód do miasta lub krótką trasę. Ot, na wypad po wino w Turynie lub na ciasny parking przy stadionie w Mediolanie. Tymczasem u nas służył na każdą okazję. Wyjazd nad morze, praca w polu, trasa do Bułgarii. Użytkownicy wypychali go po granice pojemności. Tak Maluchy ciągały za sobą przyczepy i sunęły, gdzie wymarzył sobie właściciel.

To dlatego w Polsce Fiat 126p cieszy się wielkim sentymentem. Po prostu kojarzy się z wieloma ważnymi wydarzeniami – wakacjami, robieniem interesów lub… powiększeniem rodziny w środku auta. Zapominamy przy tym jak w czasach PRL było o niego trudno, bo na swojego Maluszka czekało się nawet kilka lat – taki efekt ceny przystępnej dla przeciętnego obywatela.

GAZ 13 CZAJKA

GAZ 13 Czajka

Auto na drugim biegunie wobec Fiata 126p. To limuzyna i wyjątkowy samochód tylko dla największych elit. Czajka miała prawie sześć metrów długości i była stylizowana na amerykańskie pojazdy (choć to wyrób radziecki). Amerykański rodowód w socjalistycznym pojeździe? To akurat nikomu nie przeszkadzało. Same początki produkcji GAZów wiążą się z licencjami na amerykańskie Fordy. Widocznie na drogach nikomu nie przeszkadzał zgniły imperializm… Podobnie było w Polsce tuż po zakończeniu II wojny światowej. Był czas, gdy blisko 60 % wszystkich aut na polskich ulicach to wyroby amerykańskie, najczęściej z demobilu lub jeszcze pamiętające czasy II RP.

W Czajce można było spotkać takie luksusy jak elektrycznie podnoszone szyby, automatyczną skrzynię biegów lub silnik V8.

Dopiero wtedy, gdy po wielu latach użytkowania znudziła się partyjnym elitom, trafiła do rąk prywatnych. Kawał pięknego samochodu, choć jego widok na ulicy był niecodzienny niczym w pełni sprawna Syrenka.

GAZ 69

GAZ 69, czyli Gazik

Kolejny przedstawiciel marki GAZ (czyli Gorkowski Awtomobilnij Zawod). To kultowe auto terenowe, zdecydowanie najpopularniejsze w segmencie. Jego możliwości wykorzystywało i wojsko, i milicja, i budowlańcy, i leśnicy. Kto musiał przejechać po drodze odmiennej od asfaltowej, chętnie patrzył w kierunku GAZ 69.

Jego popularność najlepiej oddaje powszechna nazwa. „Gazik” stanowił w naszym kręgu podobne określenie jak amerykański „jeep”. Nie chodziło wyłącznie o produkty marek GAZ lub Jeep, a ogólnie auta podobnego typu (lekkie terenówki). Z podobną sytuacją spotykamy się na rynku obuwniczym, gdy na buty sportowe często mówimy „adidasy”, choć mogą być firmy Nike lub Puma. 

TRABANT

Trabant 601

W pierwszym odcinku rolę główną odegrał Wartburg, ale innym klasykiem z NRD był Trabant. Osoby, które choć raz się z nim zetknęły z pewnością kojarzą plastikowe nadwozie tego auta. Głównie dzięki temu mówiło się o nim jako „mydelniczce”. Rzadziej Trabanty określano “zemstą Honeckera” lub „Fordem Kartonem”. Skąd pomysł na wykorzystanie plastiku? Sztuczne tworzywo miało lepiej opierać się korozji, chemikaliom i być bardziej odporne na zgnioty. Dodatkowo naprawy dało się rozwiązać klejem.

Kultowym modelem był Trabant 601, który zaczęto produkować w latach 60. Podobnie jak nasza Warszawa był przestarzały już w momencie początku produkcji. Mimo to – zaskakująco – Trabanty tego typu ostały się w produkcji jeszcze do 1990 roku!

Swoją popularność w krajach demoludu osiągnął dzięki niskiej cenie. No i temu, że był. Do Polski sprowadzono około 150 tysięcy sztuk tego cuda enerdowskiej techniki.

TARPAN

Tarpan

W latach 70. polscy kontruktorzy postanowili zaspokoić zapotrzebowanie na samochody typowo rolnicze. Tak narodził się Tarpan, który mógł przewieźć kilka osób i trochę towaru.

Auto stanowiło kwintesencję myślenia o samochodach w PRL. Nie liczyła się estetyka lub wrażenia z jazdy, a przede wszystkim użyteczność. Dlatego Tarpan wygląda jakby podczas projektowania ktoś stworzył jego kształty energicznymi ruchami siekiery…

SYRENA SPORT

Piękna Syrena Sport

… Ale Tarpan nie był dowodem na brak kreatywnej wizji naszych konstruktorów. Mieliśmy się czym pochwalić także pod względem wyglądu. Dowodzi tego Syrena Sport – nazywana najpiękniejszym samochodem demoludów. W niewielu aspektach przypominała klasyczną Syrenkę.

Powstał jeden jedyny egzemplarz prototypowy. Niestety, okazał się… zbyt ładny i niegodny myślenia o użyteczności. Pachniał zachodnią konstrukcją, dlatego spotkał go smutny los. Został komisyjnie zniszczony. Dziś możemy obejrzeć wyłącznie wierne repliki tego dzieła.

Podobnych opowieści można snuć jeszcze wiele. Jakie są wasze wspomnienia z autami dawnych lat z socjalistycznym rodowodem?

W poprzednich odsłonach „Polimaty podróżują z historią”:
Niebezpieczeństwa górniczej kopalni
Czystość w średniowieczu
Winna Zielona Góra
Co zostało po Słowianach?
Przy staropolskim stole
Czy Tatarzy jedzą tatara?
Twierdza Wisłoujście
Latarnie polskiego wybrzeża

Udostępnij: