Wyspa Węży. Brazylijski „raj”, gdzie na m² przypada od 1 do 5 gadów!

Około 150 kilometrów od centrum Sao Paulo w Brazylii znajduje się urokliwa wyspa. Tyle, że nikt nie chce jej zwiedzać. Nawet, gdyby znalazłby się szaleniec/odważny, jego wizyta będzie ściśle regulowana przez brazylijski rząd. Dlaczego?

Powodów jest mnóstwo, choć wszystkie wyglądają podobnie. To tysiące węży, które panują nad Ilha da Queimada Grande. Naukowcy szacują, że na każdy metr kwadratowy wyspy przypada od jednego do nawet pięciu węży! Na metr kwadratowy! Dodatkowo nie są to płochliwe zaskrońce, które znamy z polskich podwórek, a nawet półmetrowe gady ewolucyjnie przystosowane do zabijania.

Zapraszam na niebezpieczną podróż do Wyspy Węży. To prawdziwy koszmar dla cierpiących na ofidiofobię, czyli paniczny lęk przed wężami. (którego sam jestem ofiarą…)

Z daleka wygląda pięknie. Zajrzymy jednak bliżej gruntu

Występujące na Ilha de Queimada Grande węże to żararaki wyspowe. Brazylijska wyspa jest ich jedynym domem na świecie. Żyje tu od 2000 do 4000 osobników.

Jak tu trafiły? Jedna z teorii to celowe działanie piratów, którzy tak mieli chronić zdobyte skarby. To jednak mit. Prawda jest tylko nieco mniej spektakularna. Tysiące lat temu podniósł się poziom wód, który oddzielił wyspę od kontynentalnej Brazylii. Żyjące tu węże (ich kuzyni mają się świetnie w reszcie kraju – odpowiadają za 90% śmiertelnych przypadków po ukąszeniu węża) musiały się dostosować do wyspiarskiego życia.

Żararaka wyspowa we własnej osobie

Nie zagrażali im naturalni drapieżnicy, dlatego mogły się spokojnie rozmnażać. Problem z tym, że zostali pozbawieni swoich naturalnych ofiar. Zamiast zadowalać się gryzoniami, węże na wyspie zainteresowały się ptakami. Ewolucja wyposażyła je w kilkukrotnie silniejszy jad od kontynentalnych odpowiedników, który pozwalał na niemal natychmiastowe powalenie ofiary.

Porcja tego jadu jest bardzo groźna dla człowieka. Nawet jeśli zdążymy na czas z odpowiednim leczeniem, mamy około 3% prawdopodobieństwo zgonu niezależnie od okoliczności. Z tego powodu: a) na stałe już nikt tam nie mieszka, b) każdej nadzorowanej wizycie towarzyszy lekarz.

Legendy mówią o tragicznych przypadkach spotkań ludzi z wężami. Według jednej z nich ofiarą miała być rodzina latarnika (na początku XX wieku mieszkali tam latarnicy!). Szczęśliwie od lat 20. latarnia jest już zautomatyzowana i wymaga tylko dorocznej inspekcji.

Poza tym pojawiają się tu specjaliści badający właściwości jadu węży, którzy głowią się nad tym jak można go użyć z korzyścią dla ludzkości.

Jeden naukowców trzyma jednego węża, drugiego ogląda

Władcy Wyspy Węży są zagrożeni wyginięciem. Niszczenie środowiska naturalnego i choroby znacząco obniżyły liczebność węży w ostatnich latach. Żararaka wyspowa znajduje się na czerwonej liście gatunków, które mogą nie przetrwać. Przyczyniają się do tego także szaleni kolekcjonerzy zwierząt. Na brzegi wyspy trafiają czasem biopiraci, którzy wyłapują węże. Jeden okaz z Ilha de Queimada Grande może być warty nawet 10-30 tysięcy dolarów.

Zostawmy tę małą wyspę w spokoju. Ludzie mają wystarczająco dużo miejsca dla siebie, a coś niezwykłego jest w fakcie, że gdzieś na Ziemi istnieją miejsca, gdzie królują jadowite stwory. Kto wie, może to idealny zakład karny i miejsce odosobnienia dla groźnych przestępców? :)

Pan na włościach

 

Źródło:

Udostępnij: