• 1

Patton. Kontrowersyjny geniusz wojny

  • 17 czerwca 2016
  • Mateusz "Biszop" Biskup
  • Historia

Nicosia, Sycylia, 15. Polowy Szpital Ewakuacyjny US Army, 3 sierpnia 1943 roku.
Przez prowizoryczną bramę wtoczyła się ciężarówka z symbolem czerwonego krzyża na białym tle wymalowanym na pace i wzbijając tumany kurzu zahamowała przed największym z kilkudziesięciu namiotów. Z jego wnętrza natychmiast wybiegło kilku ludzi w białych kitlach i otworzywszy tylne drzwi pojazdu zaczęło ostrożnie wynosić nosze z rannymi. Scenie przyglądało się dwóch korespondentów z armijnej gazety „Stars and Stripes”, którzy przyjechali niedawno celem przeprowadzenia kilku wywiadów z rannymi. 

Dziennikarze zanotowali coś w swoich notatnikach i poszli dalej, wzdłuż długiego rzędu jednakowych, szarych namiotów.
Przed jednym z nich stał dżip ozdobiony małą flagą amerykańską.

Nagle z namiotu dobiegły jakieś dziwne dźwięki. Ktoś na kogoś krzyczał, po czym słychać było kilka charakterystycznych plaśnięć, jakieś szuranie meblami… Dziennikarze przystanęli zdziwieni. Czyżby ranni pobili się między sobą?

Poły wejścia do namiotu rozsunęły się i dziennikarze zobaczyli doskonale znaną im postać dowódcy Siódmej Armii generała George’a Pattona. Czerwony z wściekłości generał trzymał za kołnierz śmiertelnie przerażonego szeregowca i trząsł nim niemiłosiernie. Puścił go i wymierzył mu solidnego kopniaka w tyłek.

– Wracasz na front i to natychmiast! Słyszałeś, ty cioto bez jaj?! – wrzasnął.

Był najbardziej kontrowersyjnym z amerykańskich dowódców czasu wojny, postacią niezwykle ekscentryczną i pełną sprzeczności. Jego żołnierze w równym stopniu uwielbiali go i przeklinali. Był geniuszem wojny.

Wojskowe przeznaczenie

Urodził się w listopadzie 1885 roku w San Gabriel w Kalifornii niedaleko Los Angeles w rodzinie o znacznych tradycjach wojskowych – jego przodkowie brali udział w każdym konflikcie, w jaki zaangażowane były Stany Zjednoczone poczynając od Rewolucji Amerykańskiej. Od dziecka wiedział, że pójdzie w ich ślady i też zostanie wojskowym. W 1909 roku ukończył elitarną akademię wojskową West Point. Kłopoty z nauką głównie spowodowane dysleksją sprawiły, że mury tej szacownej uczelni opuścił po pięciu latach (nauka w West Point trwa cztery lata). Rok później ożenił się z Beatrice Ayer – swoją przyjaciółką z dzieciństwa i córką bliskich znajomych jego rodziców.

Był świetnym sportowcem – specjalizował się w szermierce (zaprojektował nawet nowy model szabli dla amerykańskiej kawalerii) i reprezentował Stany Zjednoczone w pięcioboju nowoczesnym na Olimpiadzie w Sztokholmie w 1912 roku.

Młody Patton w boju na Igrzyskach Olimpijskich 1912

W tym samym roku został skierowany do 8. Pułku Kawalerii stacjonującego w Fort Bliss w Teksasie i wziął udział w ekspedycji karnej generała Pershinga mającej na celu schwytanie meksykańskiego rebelianta Pancho Villi. Ekspedycja zakończyła się niepowodzeniem, ale młody porucznik zwrócił na siebie uwagę przełożonych. Podczas jednego z patroli zastrzelił szefa ochrony Villi niejakiego Julio Cardenasa.

W 1917 roku Patton został awansowany do stopnia kapitana i wysłany do Francji. Domagał się przydzielenia go do służby liniowej, lecz generał Pershing powierzył mu zadanie zorganizowania ośrodka treningowego amerykańskich wojsk pancernych. Patton wywiązał się z niego znakomicie stosując rozwiązania, które podpatrzył u brytyjskich i francuskich sojuszników, zwłaszcza podczas bitwy pod Cambrai, gdzie po raz pierwszy w historii wojen użyto czołgów na wielką skalę.

Niedługo potem, podczas bitwy o Saint Mihiel Patton został ciężko ranny i wycofany z frontu. Obsypany medalami i awansowany do stopnia pułkownika wrócił do Stanów jako bohater.

Twardy człowiek od czołgów

Podczas służby w Waszyngtonie Patton spotkał Dwighta Eisenhowera – człowieka, który w przyszłości będzie miał ogromny wpływ na przebieg jego kariery wojskowej. Wspólnie z nim opracował taktykę zastosowania czołgów na polu walki i bezskutecznie domagał się od Kongresu zwiększenia budżetu na rozwój sił pancernych.

Dwight Eisenhower (pierwszy z prawej) w 1919 roku

Pracował także nad ulepszeniem istniejących czołgów – proponował wyposażenie je w lepsze radiostacje (łączność na polu bitwy, jak przekonywał, to rzecz podstawowa) i działa. Przez krótki okres czasu służył na Hawajach, gdzie wszedł w skład zespołu odpowiedzialnego za opracowanie strategii obrony wysp. W jednym z raportów opisał hipotetyczny atak z zaskoczenia na Pearl Harbor przy użyciu samolotów startujących z lotniskowców. Scenariusz nakreślony przez niego w tym raporcie został uznany za niedorzeczny, jednak sprawdził się co do joty niecałe 10 lat później…

Krótko po wybuchu II wojny światowej Kongres przychylił się wreszcie do prośby Pattona i zwiększył budżet wojsk pancernych. On sam został mianowany dowódcą 2. Amerykańskiej Dywizji Pancernej.

W listopadzie 1942 roku został dowódcą sił amerykańskich biorących udział w operacji „Pochodnia” mającej na celu zajęcie francuskiej Afryki Północnej. Operacja zakończyła się powodzeniem, w dużej mierze dzięki informacjom, które przekazywał aliantom polski superagent major Mieczysław Słowikowski. Po wojnie nazwano go „człowiekiem, który rozpalił ,Pochodnię’”.

George Patton przy francuskim czołgu Renault w 1918 roku

Twardy charakter

Patton dał się poznać jako dowódca nie znoszący sprzeciwu, niezwykle wybuchowy i ekscentryczny. Przemawiając do żołnierzy klął jak szewc, a niektóre fragmenty jego wypowiedzi weszły do kultury masowej i zaczęły żyć własnym życiem.

„Pamiętajcie, że waszym zadaniem NIE JEST umierać za Ojczyznę. Waszym zadaniem jest dopilnowanie, by tamci skurwiele poumierali za swoją.”

W przeciwieństwie do Eisenhowera nie lubił żartów z własnej osoby i utrwalał własny wizerunek jako twardziela i żołnierza z krwi i kości. Nie lubił eleganckich mundurów – najczęściej paradował w hełmie, skórzanej kurtce, kawaleryjskich butach i spodniach jeździeckich z dwoma nieodłącznymi rewolwerami z rękojeściami wykładanymi kością słoniową. U żołnierzy dorobił się przezwiska „Old blood and guts”, czyli „chłop z jajami”.

W podległych mu oddziałach zaprowadził żelazną dyscyplinę. Wprowadził bezwarunkowy nakaz noszenia hełmów przez wszystkich jego podwładnych – nawet przez personel administracyjny oraz zmusił żołnierzy do noszenia znienawidzonych przez nich płóciennych legginsów. Podczas kampanii afrykańskiej te zarządzenia okazały się zbawienne i uchroniły wielu żołnierzy przed ukąszeniami skorpionów i pająków.

Był człowiekiem pełnym niewiarygodnych sprzeczności. Uważał się za człowieka głęboko wierzącego w Boga, a jednocześnie opowiadał podwładnym o swoich poprzednich wcieleniach. Uważał się za reinkarnację Hannibala, Napoleona i wielu innych

„Jeśli nie jesteś pewien co robić – atakuj.”

Jako strateg był bardzo agresywny. Według opracowanej przez niego strategii oddziały pancerne powinny pozostawać w stałym kontakcie z wrogiem uniemożliwiając mu przyjęcie pozycji obronnych przez niekończące się serie działań zaczepnych.

„Opłakiwanie poległych jest głupotą i błędem.”

Często oskarżano go o nieliczenie się z życiem podległych mu żołnierzy i szafowanie ich krwią. W rzeczywistości, mimo swojego wizerunku twardziela i wbrew temu co sam mówił szczerze opłakiwał poległych podwładnych i mnóstwo czasu spędzał w szpitalach polowych. Jedna z takich wizyt w szpitalu o mały włos nie zakończyła jego kariery wojskowej…

Sycylijski wybuch

Po sukcesie w Afryce Północnej Patton objął dowództwo Siódmej Armii i razem z nią wyruszył na Sycylię. Przed inwazją wygłosił jedno ze swoich ognistych przemówień do żołnierzy, w którym nakazał im zabijać wrogów bez litości, nawet gdy się poddadzą. Jego podwładni wzięli sobie te słowa do serca i podczas walk na Sycylii doszło do kliku kontrowersyjnych wypadków, kiedy Amerykanie zmasakrowali jeńców wojennych.

Gen. Patton dowodzi w Sycylii

3 sierpnia 1943 roku odwiedził szpital polowy niedaleko miejscowości Nicosia na Sycylii. W asyście lekarzy wszedł do jednego z namiotów i zaczął rozmawiać z rannymi. Na końcu namiotu siedział na taborecie jakiś szeregowiec bez żadnych widocznych ran.

– A tobie co jest? – spytał się go Patton.
– Ja mam nerwicę. Nie mogę wytrzymać tego ciągłego strzelania. – odparł jąkając się żołnierz.

Pattona trafił szlag. W obecności osłupiałych lekarzy kilkakrotnie spoliczkował szeregowca obrzucając go wyzwiskami, po czym chwycił za szmaty i wyrzucił z namiotu wrzeszcząc, że ma natychmiast wracać na front. Tydzień później w innym z wizytowanych przez niego szpitali polowych sytuacja się powtórzyła – żołnierz twierdzący, że ma gorączkę został nazwany tchórzem i wyleciał na kopach ze szpitala.

Patton nieco wcześniej rozmawiał z dowódcą 1. Dywizji Piechoty generałem Huebnerem, który skarżył mu się na dużą liczbę symulantów, którzy przy wsparciu lekarzy przeczekują walki w szpitalach. Prawdopodobnie wskutek tej rozmowy Patton tak brutalnie potraktował obu żołnierzy.

Pierwszy z tych incydentów miał miejsce na oczach dziennikarzy wojennych, którzy zażądali od Eisenhowera zwolnienia Pattona w zamian za rezygnację z opublikowania zdarzenia w mediach. Eisenhower nie zgodził się na to, jednak udzielił generałowi srogiej reprymendy. Cała sprawa skończyła się tym, że Patton przeprosił obu żołnierzy, jednak przez pewien czas jego los jako dowódcy wisiał na włosku.

Gen. Patton rozmawia z rannymi żołnierzami

Trzeba go hamować

Podczas inwazji na Normandię objął dowództwo Trzeciej Armii, z którą w relatywnie krótkim czasie wyzwolił północną Francję i był gotów wkroczyć do Paryża, został jednak wstrzymany rozkazem Eisenhowera, który chciał, by stolicę wyzwoliły oddziały francuskie.

Patton parł więc do przodu. Trudności z zaopatrzeniem w paliwo zatrzymały jego czołgi tuż przed granicą niemiecką. Po zatrzymaniu niemieckiej ofensywy w Ardenach Patton przełamał Linię Zygfryda, opanował Zagłębie Saary i przez południowe Niemcy wkroczył do Czechosłowacji. Tam powtórzyła się sytuacja z Francji – rozkaz Eisenhowera powstrzymał go przez wkroczeniem do Pragi, którą w końcu opanowali Rosjanie.

Po kapitulacji Niemiec Patton poprosił o przeniesienie go w rejon Pacyfiku. Zamiast tego został mianowany zarządcą Bawarii.

„Nie wierzę Rosjanom”

W przeciwieństwie do innych amerykańskich generałów oraz prezydenta Roosevelta Patton nigdy nie pałał sympatią do Rosjan. Otwarcie nazywał Stalina morderczym zbirem, a sowieckich żołnierzy bandą Hunów. Podczas wojny starał się trzymać gębę na kłódkę – Eisenhower zakazał mu krytykowania sojusznika.

Po kapitulacji Niemiec dał jednak upust swojej nienawiści do Sowietów. Już 8 maja 1945 roku zwołał konferencję prasową, w której nazwał Stalina „gnojem gorszym od Hitlera” i potępił waszyngtońskich polityków, którzy pozwolili sowieckim barbarzyńcom wtargnąć do Europy, zająć Polskę, Czechosłowację i część Niemiec. Przewidział, że w najbliższej przyszłości przyjaźń między zachodnimi aliantami, a Stalinem zakończy się i zostanie zastąpiona otwartą wrogością.

„Polska jest pod kontrolą Rosji, tak samo jak Węgry, Czechosłowacja i Jugosławia, a my sobie spokojnie siedzimy i wydaje nam się, że wszyscy nas kochają.”

Posunął się nawet do otwartego nawoływania do konfrontacji zbrojnej ze Związkiem Radzieckim. Na szczęście do niej nie doszło. Na szczęście, bowiem w tamtym czasie dysproporcja sił w Europie była ogromna, na rzecz Rosjan oczywiście. Wojna ze Związkiem Radzieckim musiałaby się więc skończyć klęską USA. Oczywiście w przypadku, kiedy mówimy o wojnie konwencjonalnej.

Stalin szalał z wściekłości, kiedy mu donoszono o kolejnych wypowiedziach Pattona. Amerykanie również zaczęli krzywo patrzeć na swojego najwybitniejszego dowódcę.

Tragiczny finał

Został pozbawiony stanowisk dowódcy Trzeciej Armii i gubernatora Bawarii. Zesłano go na marionetkowe stanowisko dowódcy Piętnastej Armii, która w praktyce nie istniała. Pozbawiono go ochrony osobistej i de facto rzucono go na żer sowieckim szpiegom. Zaczęli mu się także przyglądać agenci Biura Służb Strategicznych – poprzednika CIA. Kontrolowano jego korespondencję, podsłuchiwano rozmowy telefoniczne, a w jego otoczeniu stale przebywało kilku agentów Biura informujących centralę o każdym kroku generała.

Patton zdawał sobie z tego sprawę i zdecydował się na rezygnację z wojska. Planował odejście w grudniu 1945 roku i zapowiadał, że kiedy już przejdzie do cywila ujawni sprawy, które decydenci w Waszyngtonie chcieliby zamieść pod dywan. Ta deklaracja przysporzyła mu wielu wpływowych wrogów.

Wywiadowcza pętla wokół Pattona zaczęła się zaciskać. Kilkakrotnie doszło do tajemniczych zdarzeń, które mogły go kosztować życie. Wiosną 1945 roku samolot, którym leciał na inspekcję oddziałów o mały włos nie został przypadkowo zestrzelony przez aliancki myśliwiec.

Miał wyjechać z Niemiec 10 grudnia 1945 roku. Dzień przedtem udał się na ostatnie polowanie w towarzystwie znajomego generała Gaya. W okolicy Heidelbergu wjechali na szeroką dwupasmową jezdnię, zupełnie pustą tego dnia. Z naprzeciwka jechała potężna ciężarówka, która nagle bez żadnych powodów zjechała na przeciwległy pas i uderzyła w cadillaca, którym podróżowali obaj generałowie. Patton odniósł ciężkie obrażenia i został przewieziony do szpitala w Heidelbergu. Miał złamany kręgosłup na wysokości kręgów szyjnych. Mimo tego urazu lekarze ocenili funkcjonowanie pozostałych organów jako bardzo dobre i podjęli decyzję o przewiezieniu go na dalsze leczenie do Stanów. Nigdy jednak do tego nie doszło. 21 grudnia stan generała nagle się pogorszył i około godziny 16:00 George Patton zmarł.

Jako oficjalną przyczynę zgonu podano niewydolność krążenia, jednak do dzisiaj ta śmierć budzi wiele kontrowersji.

Nie zachowały się żadne raporty z miejsca wypadku. Zniknął także samochód, którym jechał generał. Sprawca wypadku – niejaki kapral Robert Thompson tłumaczył się mętnie, że samowolnie wziął ciężarówkę „by się nią przejechać”. Mimo, że bezsprzecznie był winien katastrofy nie postawiono mu zarzutów i krótko po całym wydarzeniu odesłano do Stanów.

Leżącemu w szpitalu generałowi nie zapewniono żadnej ochrony. Przed salą, w której leżał kłębiło się wielu dziennikarzy próbujących dostać się do środka. Kontrwywiad amerykański był informowany o planach zabicia Pattona przez NKWD, jednak wszystkie meldunki na ten temat trafiały do kosza.

W niedawno wydanej książce „Target Patton” historyk wojskowości Robert Wilcox stawia tezę, że generał zginął wskutek połączonych wysiłków wywiadu amerykańskiego i sowieckiego. Według niego generał Donovan, szef Biura Służb Strategicznych powierzył zadanie „uciszenia” generała zawodowemu zabójcy Douglasowi Bazacie. Ten starannie wyreżyserował wypadek samochodowy i w momencie kraksy strzelił do Pattona pociskiem o niskiej prędkości, który złamał generałowi kark. Patton był jedynym rannym w wypadku. Generał Gay i kierowca wyszli z niego bez szwanku. Kiedy Patton przeżył wypadek Amerykanie ułatwili agentom NKWD dostęp do sali, w której leżał. Przebrani za dziennikarzy sowieccy agenci mieli dokończyć robotę za pomocą trucizny. Douglas Bazata zawarł dokładny opis całej akcji w swoich pamiętnikach. Zmarł w 1999 roku.

Okoliczności śmierci jednego z najwybitniejszych amerykańskich dowódców są okryte tajemnicą do dzisiaj. Grób generała Pattona znajduje się na amerykańskim cmentarzu wojskowym w Luksemburgu.

„A kiedy pójdę Doliną Śmierci to zła się nie ulęknę… bo jestem najgorszym skurwysynem w Dolinie.”

Grób generała Pattona w Luksemburgu

Źródło:

  • Godziemba, Zagadkowa śmierć generała Pattona, http://www.phw.org.pl.
  • Carlo D’Este, Patton, geniusz wojny, Poznań, Zysk i s-ka, 2003
  • George S. Patton, http://en.wikipedia.org.
  • Tim Shipman, General George S. Patton was assassinated to silence his criticism of allied war leaders claims new book, The Telegraph, 20.12.2008.
  • George Patton, http://pl.wikiquote.org/wiki/George_Patton.

Mateusz "Biszop" Biskup

Pasjonat historii, który potrafi przenieść czytelnika w niesamowity klimat opisywanych wydarzeń. Jego blog był wielokrotnie nagradzany, między innymi główną nagrodą w konkursie Blog Roku.