To 26 sierpnia miał być początkiem II wojny światowej…

1 września już na zawsze będzie nam się kojarzył z dwoma początkami – roku szkolnego (nie tak straszny) i pierwszymi strzałami II wojny światowej (przerażający). Jednak czy wiesz, że Adolf Hitler planował najechać na Polskę już kilka dni wcześniej?

Według tych założeń inwazja, którą później nazwiemy kampanią wrześniową i pierwszym aktem II WŚ, miała rozpocząć się między 4 i 5 rano 26 sierpnia 1939 roku. Co na to wskazuje?

Symbolem rozpoczęcia wojny jest ostrzał pancernika „Schleswig-Holstein” w kierunku Westerplatte. Strzały padły rankiem 1 września, ale grad pocisku miał zalać polską przystań właśnie 26 sierpnia. Dzień wcześniej, 25 sierpnia, niemiecki okręt zawitał do portu w Gdańsku z „kurtuazyjną wizytą”. Pretekstem miało być uczczenie pamięci marynarzy z krążownika „Magdeburg”, którzy zostali pochowali w tym mieście w 1914 roku.

Oficjalnie miał zupełnie pokojowe zamiary. Dowódca pancernika Gustav Kleikamp podczas wizyty spotykał się z ważnymi ówczesnego Gdańska. Także z przedstawicielami Polski. Wymieniał uprzejme uśmiechy, wznosił toasty, odbywał kurtuazyjne rozmowy. Przy tym miał w głowie, że w sejfie na okręcie leży tajny rozkaz, który nakazuje oddanie pierwszych strzałów wojny. O pokojowej misji nie mogły także świadczyć poukrywane pociski artyleryjskie i jednostki szturmowe gotowe do ataku na Westerplatte.

Jednak do planowanego natarcia nie doszło. Dlaczego? Hitler chciał ruszyć na Polskę tuż po powrocie ministra Joachima von Ribbentropa z dyplomatycznej misji w Moskwie zwieńczonej niesławnym paktem o nieagresji między III Rzeszą i Związkiem Radzieckim. Wtedy zapadła decyzja o nieformalnym IV rozbiorze Polski. Niemcy byli gotowi 26 sierpnia, ale Hitler zmienił zdanie. Zawahał się na wieść traktacie Polski z Wielką Brytanią oraz informacji o niedostatecznym przygotowaniu do walki sojuszniczych Włoch Benito Mussoliniego.

Mimo wszystko doszło do walk polsko-niemieckich już 26 sierpnia. Stało się do na Przełęczy Jabłonkowskiej (terytorium dzisiejszych Czech), gdzie biegła ważna linia kolejowa i droga. Dowódca niemieckich oddziałów nie dowiedział się w porę, że Hitler przełożył termin ataku Wermachtu na Polskę i ruszył do planowanych działań. Inne akcje udało się wyhamować. Niemcom przyszło tłumaczyć się z incydentu i przepraszać za agresywne zachowanie „niepoczytanego” dowódcy. To były jednak tylko pozory.

Współczesny widok na Przełęcz Jabłonkowską

Trudno dziś gdybać, ale wydaje się, że kilka dni zwłoki dały Polsce bezcennych kilka dni na mobilizację. 26 sierpnia nie wszystkie polskie oddziały znajdowały się na wyznaczonych pozycjach. Część dopiero dojeżdżała na miejsce, część organizowała się na miejscu. Aż strach pomyśleć jak wyglądałaby „kampania sierpniowo-wrześniowa” z 1939 roku, gdyby wszystko potoczyło się po pierwotnej myśli Fuhrera…

Przeprosiny ze strony Niemiec napłynęły 26 sierpnia 1939 roku. Podobnych sentymentów nie było niecały tydzień później. Wczesnym rankiem 1 września „Schleswig-Holstein” wypłynął w kierunku tzw. Zakrętu Pięciu Gwizdków. Ustawił się w stronę Westerplatte, a z jego dział rozpoczął się ostrzał. II wojna światowa – choć chwilowo opóźniona – stała się faktem…

Zobacz także: Polimaty podróżują z historią | Latarnie polskiego wybrzeża

Źródła:

Udostępnij:
Anonim napisał(a):

Nalot na Wieluń to początek II wojny