• 0

Wielki ścisk. Niezwykły pokaz wzrostu światowej populacji

  • 3 stycznia 2017
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Świat i TV

Ciasno ci? Twoje miasto wydaje się wypchane do granic możliwości? A może zupełnie przeciwnie, dookoła masz wielkie połacie terenu i prawie żywej duszy na horyzoncie? Czas zmienić perspektywę i popatrzeć na to z dużego dystansu.

Dziś jest nas blisko 7,5 miliardów. Sposób w jaki ludzkość dotarła do tej liczby jest wstrząsający. Przekonaj się sam/a (poniżej polskojęzyczne objaśnienia):

Całość zaczyna się od wzmianki o korzeniach ludzkości. Współczesny człowiek wyewoluował w Afryce jakieś 200 000 lat temu. To przyjęty punkt początkowy całej podróży w czasie. Minęło 100 000 lat, aby ludzie zaczęli przesuwać się na różne zakątki świata, ale jeszcze do okolic 30 000 roku przed naszą erą na całym świecie miało żyć mniej niż milion ludzi. Dopiero wtedy wykres zaczyna się wspinać.

Z początku delikatnie aż do pierwszego przełomu – opanowania sztuki rolnictwa. W 1 roku naszej ery światowa populacja wynosiła już 170 mln osób.

Na następnej planszy zmienia się skala i pojawia ważny wyznacznik. Jedna żółta kropka to skupisko miliona osób w tych okolicach. Pojawiają się też pierwsze imperia – Dynastia Han i Imperium Rzymskie. Warto zauważyć, że przez kolejne sześć wieków zasadniczo nie zmienia się światowa populacja. Wciąż utrzymuje się na poziomie około 170-180 mln ludzi. Aż do początków Islamu, gdy miliony zaczynają stopniowo i coraz dynamiczniej wzrastać.

W okolicach roku 1000 i początku drugiego milenium ludzi jest około 255 mln.

Niezwykła rzecz dzieje się w okolicach połowy XIV wieku. Wtedy światowa populacja zaczyna wyraźnie spadać. To ewenement w historii ludzkości spowodowany plagą dżumy. Spójrzcie tylko na znikające żółte kropki, widoczne świetnie np. w Europie. Okiełznanie dżumy w okolicach 1400 roku zaczyna odwrotne procesy. Ludzi rodzi się coraz więcej i to w coraz krótszym czasie. W ten sposób pół miliarda ludzi żyje na ziemi już w połowie XVI wieku.

Jeśli jednak dotąd mowa była o widocznych wzrostach, to od XVIII stulecia zaczyna się już prawdziwy wyścig. Wykres puchnie w mgnieniu oka. Dodatkowo napędzają go postępy w medycynie i rozwijaniu technologii w trakcie rewolucji industrialnej. Po 1800 roku do Europy i południowo-wschodniej Azji, zawalonych kropkami, zaczyna dziarsko dołączać Ameryka Północna i środkowa Afryka.

Okres po dwóch wojnach światowych z pierwszej połowy XX wieku dodatkowo napędza krzywą wzrostu. Tak jak dojście do miliarda ludzi wypadło w okolicach 1800 roku, tak na podwojenie tej liczby potrzebowaliśmy ledwie nieco ponad jednego stulecia. Trzy miliardy poszły jeszcze szybciej, w ciągu około 30 lat! W trzecie tysiąclecie weszliśmy już z 6 miliardami osób i przyrostem na absolutnie bezprecedensową skalę.

Tu wykres się nie kończy. Widzimy jeszcze prognozy, że w trakcie obecnego stulecia dojdziemy do 11 mld ludzi w 2100 roku! Zakładając utrzymanie tendencji. Ale spodziewać możemy się także delikatnego przyhamowania wzrostu, bo tak jak w latach 50. XX wieku kobieta miała średnio piątkę dzieci, tak w 2100 będzie to para bobasów na jedną matkę. Wszystko to jednak założenia, więc wykres może pójść w jedną lub drugą stronę.

Kosmiczne wrażenie robi też jedna z ostatnich plansz.

Ludzkość potrzebowała 200 tysięcy lat, aby dojść do pierwszego miliarda. A wystarczyło ledwie kolejnych 200 lat, aby dobić do 7 miliardów! Krzywa wzrostu pokazuje dobitnie tę niesłychaną skalę…

Niektóre ciekawe artykuły i filmy zarezerwowane są wyłącznie dla członków Klubu Polimatów, do którego w łatwy sposób możesz dołączyć. Poczytaj, jakie przywileje daje członkostwo, albo od razu zapisz się korzystając z formularza poniżej. Do zobaczenia! :)

Szanujemy Twoją prywatność i nie udostępniamy osobom trzecim danych członków Klubu Polimatów. Sami nie znosimy spamu, więc Twoje dane są u nas bezpieczne, a wiadomość będziesz otrzymywać niezbyt często. Jeśli formularz nie wyświetla Ci się prawidłowo to wyślij pustego maila (bez tematu i treści) na adres: klubpolimatow@getresponse.net i również będzie dobrze.

Źródło: American Museum of Natural History.

Redakcja Polimaty.pl