Ćwiczenia na bieżni. Nieludzki sposób… karania więźniów

Wyciskasz siódme poty na bieżni w siłowni. Wydaje ci się, że to tortury? Słusznie! Bieżnia pierwotnie służyła jako skuteczny sposób karania więźniów!

Naturalnie dawni skazani nie mieli takiego luksusu jak my, że mogli przestać w dowolnym momencie, spakować swoje manatki i pójść na pizzę z poczuciem dobrze spełnionej misji. Osadzeni harowali na bieżniach przez 6, 8 lub nawet 10 godzin z krótkimi przerwami. W ciągu jednego dnia potrafili wychodzić w ten sposób równowartość wspinaczki na nasze Rysy. Codziennie, przez kilka miesięcy…

Bieżnie lub kieraty od dawien dawna służyły jako wdzięczne narzędzie usprawniające pracę. Siłą ludzkich mięśni dawało się np. szybko wyciągać urobek z głębi kopalni na powierzchnię. Podobna myśl w 1818 roku przyświecała wynalazcy bieżni dla skazanych, sir Williamowi Cubbitowi. Angielski inżynier widział w tym sposób na resocjalizację i jednocześnie użyteczne wykorzystanie sił więźniów.

Stworzył konstrukcję, w której „użytkownik” musiał ciągle stąpać po obracających się schodkach zamontowanych na drewnianym cylindrze. Brak ruchu mógłby zakończyć się wciągnięciem w tryby. Podparciu i zachowaniu równowagi służyły zamontowane uchwyty. Gdyby tak popatrzeć z boku na XIX-wiecznych skazanych, wygląda to jak najzwyklejszy obrazek ze współczesnej siłowni.

Czasami „spacerki” po stopniach były wyłącznie karą. Ale po co marnować takie pokłady energii! Dlatego cylindry wykorzystywano w roli pomp wodnych lub maszyny mielącej ziarno (stąd angielskie słowo treadmill dosłownie oznaczające „deptany młyn” wykorzystywane do dziś na określenie bieżni na siłowni).

Czy kara działała? Wydaje się, że tak. Strażnik więzienny James Hardie z Nowego Jorku wspominał, że spacery po bieżni temperowały charaktery nawet najbardziej zatwardziałych złoczyńców. W jego opinii to wcale nie wysiłek fizyczny, ale nieustająca monotonia całego procesu pozwalała okiełznać skazańców.

Bieżnie były bardzo popularne w Wielkiej Brytanii. Pojawiały się także w Stanach Zjednoczonych. W końcówce XIX stulecia wyszły z powszechnego użytku. Głównie dlatego, że uznano je za zbyt okrutną formę kary. Na miejsce bieżni pojawiły się prace takie jak stawianie ceglanych murów lub rozbijanie kamieni.

Ale w naturze i historii nic nie ginie. Zapomniane maszyny w pełni wróciły do łask w latach 60. XX wieku. Wtedy dr Kenneth Cooper uznał je za świetny sposób wykonywania ćwiczeń aerobowych, które korzystnie wpływają na zdrowie. Efekty tej rewolucji możemy oglądać do dziś, gdy zerkniemy tylko na rzędy ludzi w siłowniach pocących się w nadziei na wzmocnienie mięśni i poprawę sylwetki. Ciekawe ilu z nich ma świadomość, że kiedyś niemal taka sama czynność, którą robią z własnej woli w wolnym czasie była niemal torturą dla osadzonych w więzieniu…

Niektóre ciekawe artykuły i filmy zarezerwowane są wyłącznie dla członków Klubu Polimatów, do którego w łatwy sposób możesz dołączyć. Poczytaj, jakie przywileje daje członkostwo, albo od razu zapisz się korzystając z formularza poniżej. Do zobaczenia! :)

Szanujemy Twoją prywatność i nie udostępniamy osobom trzecim danych członków Klubu Polimatów. Sami nie znosimy spamu, więc Twoje dane są u nas bezpieczne, a wiadomość będziesz otrzymywać niezbyt często. Jeśli formularz nie wyświetla Ci się prawidłowo to wyślij pustego maila (bez tematu i treści) na adres: klubpolimatow@getresponse.net i również będzie dobrze.

Źródło:

Udostępnij: