Dlaczego obręcze w koszykówce wiszą 3 metry nad ziemią?

Wsad piłki do kosza to największe wyzwanie w koszykówce dla zwykłych śmiertelników. Marzenia o wsadach często brutalnie weryfikuje wysokość zawieszonej obręczy. Dlaczego wisi ponad 3 metry nad parkietem?

Dokładnie 305 cm to odpowiednik 10 stóp wysokości. Taki standard spokojnie przewyższa więc każdego człowieka w historii ludzkości (nawet 272 cm giganta Roberta Wadlowa, o którym można poczytać tutaj). Wydaje się, że sprawa była w pełni przemyślana, aby odpowiednio wyważyć wzrost człowieka i możliwość swobodnego oddania rzutu. Błąd. 10 stóp to efekt kompletnego przypadku!

Taka wysokość obręczy jest z nami od zarania koszykówki. W 1891 roku sport ten wymyślił Kanadyjczyk (!) James Naismith, gdy zawiesił kosze do zbierania pomarańczy wokół bieżni na sali gimnastycznej. W rzeczonej sali w mieście Springfield (stan Massachusetts, USA – nikt nie wymawia tego lepiej jak Mariusz Max Kolonko…) poręcze, do których dało się zamontować kosze znajdowały się na wysokości właśnie 10 stóp. Oto cała filozofia! Potrzeba matką wynalazków.

Ten stan utrzymał się do dziś – najlepsi zawodnicy na świecie w lidze NBA wciąż fruwają nad obręczami zamocowanymi 305 cm od ziemi. Ale ponad 125-letnie podtrzymanie tradycji nie było tak oczywiste. Pierwotna koszykówka znacząco różniła się od tego, co oglądamy dziś. We wczesnej wersji po boisku biegało 9 osób w każdej drużynie (dziś 5). Zawodnicy ci nie mogli nawet kozłować i biegać z piłką. Będąc w jej posiadaniu nie mieli prawa się ruszać. Zawodne okazywały się nawet same kosze do pomarańczy. Po celnym trafieniu należało bowiem przerwać grę, przynieść drabinę i wyciągać piłkę z dna takiego kosza!

Z biegiem czasu powstało mnóstwo przeróżnych zmian w zasadach gry i wyglądzie boiska. Ale kosz na wysokości 10 stóp – przypadkowa świętość – pozostał w tym samym miejscu.

Dlatego możemy spokojnie powiedzieć, że dziś gra w koszykówkę jest dużo łatwiejsza niż w jej początkach. Dlaczego? Zawodnicy rośli, lepiej trenowali, rozwijali swój repertuar. Średni wzrost gracza NBA w 1947 roku wynosił około 187 cm. W 2015 było to już ponad 2 metry! Dla takich dryblasów 305 cm kosz nie stanowi większego wyzwania. Oto najlepszy dowód.

Pokaźny wzrost i związane z tym ułatwienie w „dostępie” do kosza to wciąż nieocenione oręże w grze. Kluby w NBA nieustannie poszukują możliwie najwyższych zawodników. Pablo S. Torre z magazynu „Sports Illustrated” wyliczył, że mężczyzna o wzroście przekraczającym 213 cm ma aż 17% szansy na występy w NBA – i to tylko ze względu na ten jeden, jedyny atrybut, bez patrzenia na takie „drobnostki” jak umiejętności koszykarskie!

Dlatego nie dziwi nic, że Polacy wyciągnięci do gry na amerykańskich zawodowych parkietach to wyłącznie giganci: Marcin Gortat – 211-214 cm (choć jemu trudno odmówić ponadprzeciętnych zdolności nawet na poziomie NBA), Cezary Trybański – 218 cm, Maciej Lampe – 211 cm.

Niektóre ciekawe artykuły i filmy zarezerwowane są wyłącznie dla członków Klubu Polimatów, do którego w łatwy sposób możesz dołączyć. Poczytaj, jakie przywileje daje członkostwo, albo od razu zapisz się korzystając z formularza poniżej. Do zobaczenia! :)

Szanujemy Twoją prywatność i nie udostępniamy osobom trzecim danych członków Klubu Polimatów. Sami nie znosimy spamu, więc Twoje dane są u nas bezpieczne, a wiadomość będziesz otrzymywać niezbyt często. Jeśli formularz nie wyświetla Ci się prawidłowo to wyślij pustego maila (bez tematu i treści) na adres: klubpolimatow@getresponse.net i również będzie dobrze.

Źródło:

Udostępnij: