Dawne łaźnie – SPA i miejsce… na śmiertelne pułapki

Wystawne łaźnie rzymskie, których budowę obiecywali cesarze chcący przypodobać się swoim poddanym, przypominały współczesne SPA. Bywały jednak miejscem niebezpiecznym. Książę Henryk V Gruby w łaźni stracił zdrowie, Leszek Biały życie, a Henryk Brodaty został kaleką.

Izabela Kastylijska

Królewskie kąpiele

W XV wieku Izabela Kastylijska podczas oblężenia Grenady przez jej męża Ferdynanda, ślubowała, że nie będzie się myć i zmieniać koszuli, dopóki jej mąż nie pokona władających tym miastem Maurów. – Oblężenie Grenady trwało 11 lat. Izabela słowa dotrzymała, a koszula, która początkowo była biała zmieniła kolor na brudno-żółty. Odtąd taki kolor określmy mianem izabelowatego – mówiła dr Agnieszka Sobczak z Instytutu Ekologii i Ochrony Środowiska UMK.

Wśród królów Izabela stanowiła jednak wyjątek, bo zazwyczaj łaźnie i zabiegi pielęgnacyjne cieszyły się wśród władców dużym powodzeniem. Już od starożytności bywały jednak miejscem niebezpiecznym. Przekonało się o tym kilku polskich książąt. Henryk V Gruby w łaźni stracił zdrowie, Leszek Biały życie, a Henryk Brodaty został kaleką.

W 1227 roku podczas międzydzielnicowego wiecu książę krakowski Leszek Biały i książę wrocławski Henryk Brodaty w łaźni leczyli skutki suto zakrapianej uczty. Właśnie wtedy zostali napadnięci przez wojska księcia pomorskiego – Świętopełka. – Niektórzy naukowcy sugerują, że gdyby zamiast w łaźni, siedzieli stosownie przyodziani w obozie, uniknęliby tak tragicznych konsekwencji. Mieli być tylko porwani dla wymuszenia ustępstw, a nie okaleczeni czy zabici – mówiła dr Sobczak. Tymczasem pozbawieni przyodziewku byli dla napastników nie do odróżnienia od reszty gości łaźni.

Ofiarą przyjemności zażywanych w łaźni stał się również Henryk V Gruby, którego w 1293 roku właśnie z łaźni porwał książę Henryk Głogowski, który chciał przejąć władzę w Księstwie Wrocławskim.

– Bez kąpieli nie mógł obyć się również Kazimierz Wielki i to nawet podczas choroby. Podobno łaźnia w Sandomierzu miała się przyczynić do jego śmierci. Osłabiony złamaniem nogi, którego doznał na polowaniu, prawdopodobnie właśnie po zażyciu kąpieli w łaźni nabawił się zapalenia płuc i zmarł w listopadzie 1370 roku – przypomniała dr Sobczak.

Wstręt Sokratesa

Udogodnienia, takie jak wanny czy natryski, nie są jednak wcale wynalazkiem średniowiecznym. W Atenach istniały one już w V w. p.n.e. W Egipcie odkryto toaletę, datowaną na 350 rok p.n.e. Z kolei w III wieku p.n.e. jeden z władców z Dynastii Han został pochowany z własnym sedesem.

– Grecy mieli zwyczaj mycia się przed modlitwą, przed złożeniem ofiar bogom, przed wyruszeniem w daleką podróż. Do oczyszczającej kąpieli zobowiązani byli również żałobnicy po zakończonej ceremonii pogrzebowej – opisywała dr Sobczak.

Bardzo przestrzeganym zwyczajem była wieczorna kąpiel tuż przed wieczerzą. Był to tak poważany zwyczaj, że stosował się do niego nawet znany ze swojego niechlujstwa Sokrates. – Pod presją tego obyczaju przed proszoną wieczerzą przełamywał swój wstręt do wody – przypomniała prelegentka.

Rzymskie SPA

Łaźnie greckie dały impuls do powstania okazałych łaźni rzymskich. – Z właściwym sobie zamiłowaniem do luksusu i wygody Rzymianie szybko przekształcili je w ośrodki rozrywki, życia kulturalnego i towarzyskiego – przypomniała dr Sobczak. Ożywione dysputy prowadzono nawet w grupowych wówczas latrynach.

Płatne łaźnie publiczne w Rzymie zaczęły powstawać w połowie II wieku p.n.e. 200 lat później Marek Agrypa dokonał ich spisu i doliczył się ich w mieście 170. Później wzniósł swoje własne termy, a za jego przykładem poszli władcy rzymscy.

Luksusowe łaźnie wznoszone przez cesarzy: Nerona, Konstantyna czy Karakalli były tak ogromne, że mogły pomieścić jednocześnie nawet 3 tysiące osób. – Były wyposażone w sale do gimnastyki, boiska sportowe, biblioteki, nawet gabinety kosmetyczne. Były to takie starożytne SPA – opisywała dr Sobczak. W pobliżu term mieściły się zazwyczaj domy publiczne, ale zdarzało się, że panie lekkich obyczajów świadczyły swoje usługi na drugim piętrze domu kąpielowego.

Upadek łaźni rzymskich spowodowała przede wszystkim fatalna kondycja samego Imperium Rzymskiego, które było nękane problemami wewnętrznymi i najazdami barbarzyńców. Jednak nieprzeciętna rolę odegrał nowy czynnik – chrześcijaństwo.

Ascetyczny brud

– Pierwsi chrześcijanie byli Żydami, wywodzili się więc z kultury, która miała w swoich prawach religijnych nakaz czystości zarówno ze względów zdrowotnych i społecznych – wyjaśniała dr Sobczak. Łaźnia rytualna wymagana była jako czynnik potrzebny do zmycia z siebie grzechów.

Z końcem pierwszego wieku naszej ery chrześcijanie zaczęli odchodzić od specyficznych dla kultury żydowskiej nakazów i zakazów, które dotyczyły sposobu odżywiania, obrzezania, szabatu, a stopniowo odrzucili także żydowski kodeks oczyszczania. Z dobrodziejstw łaźni korzystali jeszcze św. Augustyn, czy nawet znany z surowych zasad św. Jan Chryzostom.

Jednak upowszechnianie się ideałów ascezy spowodowało, że dla niektórych mottem stały się słowa św. Hieronima: „Ten, kogo chrzest oczyści, nie musi się kąpać po raz drugi”. Przykładem może być św. Agnieszka, która podobno nigdy nie miała splamić wodą żadnej części swojego ciała, aż do swojej męczeńskiej śmierci w 13. roku życia.

W średniowiecznej Europie najczystszym miejscem była Hiszpania, która wówczas znajdowała się pod panowaniem Arabów. – W islamie dbałość o higienę osobistą stanowiła bardzo ważny nakaz religijny, dlatego arabska Hiszpania obfitowała w baseny i fontanny. Kiedy chrześcijanie zdobyli Kordobę w 1236 roku w mieście funkcjonowało 300 łaźni tureckich, a także zasilane zimną i ciepłą wodą prywatne łazienki – opowiadała prelegentka.

Łaźnie cieszyły się popularnością jednak w całej średniowiecznej Europie. W XIV-wiecznym Londynie było ich co najmniej 18. W 1292 roku, w liczącym sobie wówczas 70 tysięcy mieszkańców Paryżu działało 26 łaźni, których właściciele założyli nawet swój własny cech.

Wbrew temu, co nam się może wydawać w średniowieczu nagość nie była niczym gorszącym, dlatego do łaźni zazwyczaj udawano się zakrywając intymne części ciała jedynie ręcznikiem, a nawet samymi dłońmi. – Obyczaj ten był praktyczny, bo zabezpieczał przed utratą przyodziewku, pozostawianego w łaźni – wyjaśniła dr Sobczak.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Niektóre ciekawe artykuły i filmy zarezerwowane są wyłącznie dla członków Klubu Polimatów, do którego w łatwy sposób możesz dołączyć. Poczytaj, jakie przywileje daje członkostwo, albo od razu zapisz się korzystając z formularza poniżej. Do zobaczenia! :)

Szanujemy Twoją prywatność i nie udostępniamy osobom trzecim danych członków Klubu Polimatów. Sami nie znosimy spamu, więc Twoje dane są u nas bezpieczne, a wiadomość będziesz otrzymywać niezbyt często. Jeśli formularz nie wyświetla Ci się prawidłowo to wyślij pustego maila (bez tematu i treści) na adres: klubpolimatow@getresponse.net i również będzie dobrze.

Udostępnij: