Źródła klaskania. Dlaczego wyrażamy uznanie uderzając się w dłonie?

Nagrodzenie pięknej akcji sportowca. Uwieńczenie wybitnego występu muzyka. Przypodobanie się dyktatorowi… Wszystkim tym okazjom towarzyszy owacja. Tylko dlaczego ludzie wyrażają uznanie za pomocą klaskania w dłonie?

Aleksander Sołżenicyn w „Archipelagu GUŁag” przytacza anegdotę. Podczas lokalnego zjazdu partii w ZSRR rozległ się donośny aplauz. Nikt nie chciał być tym pierwszym, który przestanie klaskać. Po 10 minutach jeden z oficjeli się poddał i usiadł. Jego śladem poszła cała reszta. Efekt? „Buntownik” miał zostać za to aresztowany.

Nawet jeśli opowiastka jest przekoloryzowana, wpisuje się w atmosferę zastraszonych aplauzów w dyktaturach. Spójrzmy tylko na tę „niewymuszoną” owację na cześć Józefa Stalina:

Od kiedy zaczęliśmy tak reagować? To pytanie nie znalazło jednoznacznej odpowiedzi. Bella Itkin, emerytowany profesor DePaul University’s Theatre School, twierdzi, że rytualne klaskanie w dłonie przy okazywaniu entuzjazmu mogło pojawić się już w palecie zachowań pierwszych ludzi. Ślady tego typu reakcji znajdziemy w Biblii. W 2 Księdze Królewskiej czytamy:

Wówczas wyprowadził syna królewskiego, włożył na niego diadem i [wręczył] świadectwo; ustanowiono go królem i namaszczono. Wtedy klaskano w dłonie i wołano: „Niech żyje król!”
2 Księga Królewska, 11, 12-13

Wiemy na pewno, że klaskanie jako oznaka entuzjazmu i akceptacji było szeroko rozpowszechnionym zwyczajem w antycznych cywilizacjach. W zapisach starożytnych sztuk teatralnych znajdziemy ślady tego, że główny aktor… sugerował publice, iż nastąpił najwyższy czas na zasłużone owacje. Występ kończyło bowiem stwierdzenie „Valete et plaudite!”, co można tłumaczyć jako „Żegnajcie i klaskajcie!”.

Dziś w telewizji publiczność często klaszcze na zawołanie. Ten zwyczaj także ma dłuuuuuuugą historię. W Rzymie istniał zawód profesjonalnego „klaszczersa”, który był zatrudniany do wywoływania owacji wśród publiczności. Takiej manipulacji mogli dopuścić się np. aktorzy występujący w sztuce. Wystarczyło wpuścić na widownię kilku swoich ludzi, którzy rozmieszczeni w różnych miejscach wzniecali falę braw. Dało się także zagrać w drugą stronę – wpuścić zatrudnionych ludzi, którzy będą buczeć na występ rywalizującego aktora.

Rzymski zwyczaj klaskania nie stanowił jedynej formy uznania. Gestem oznaczającym uznanie było także pstrykanie palcami, ruchy togą i machanie chusteczką (dziś widoczne na stadionach sportowych, gdy… kibice chcą dymisji trenera lub żegnają przegraną drużynę).

Starożytne klaskanie miało jeszcze jedną wyjątkowo ważną funkcję. Stanowiło odpowiednik dzisiejszych sondaży politycznych. Sposobem na wybadanie swojej popularności wśród ludu było wejście i przysłuchiwanie się brawom. Jeśli aplauz okazał znaczący, nie musieliśmy się zbytnio martwić. Tak dało się też porównać skalę popularności u politycznej konkurencji. Czy rywal był głośniej i dłużej oklaskiwany? Jeśli tak, trzeba coś temu zaradzić… Legenda głosi, że cesarz Neron oddelegował 5000 swoich żołnierzy, aby oklaskiwali jego występy…

Dlaczego jednak zdecydowano się na taki gest? Dlaczego uderzamy się w dłonie, a nie w nogi, udo, głowę lub pierś? Michael Halberstam z Teatru Glencoe w Stanach Zjednoczonych twierdzi, że „poza uderzaniem się w twarz, klaskanie w dłonie jest najgłośniejszą czynnością, jaką możemy wykonać swoim ciałem”.

Psycholodzy przyjmują, że klaskanie nie jest wrodzoną czynnością, a zachowaniem wyuczonym. Ssaki z rzędu naczelnych także klaszczą, ale nie robią tego dla uznania i wyrazu entuzjazmu. To raczej wołanie o jedzenie lub czynność oddalająca możliwe zagrożenie. Naukowcy uważają także, iż jest to zachowanie zaraźliwe dla ludzi. Widać to po klaskaniu w wielkich grupach (stadion, teatr), gdzie aż trudno pohamować się przed uderzaniem w dłonie.

Źródło:

Niektóre ciekawe artykuły i filmy zarezerwowane są wyłącznie dla członków Klubu Polimatów, do którego w łatwy sposób możesz dołączyć. Poczytaj, jakie przywileje daje członkostwo, albo od razu zapisz się korzystając z formularza poniżej. Do zobaczenia! :)

Szanujemy Twoją prywatność i nie udostępniamy osobom trzecim danych członków Klubu Polimatów. Sami nie znosimy spamu, więc Twoje dane są u nas bezpieczne, a wiadomość będziesz otrzymywać niezbyt często. Jeśli formularz nie wyświetla Ci się prawidłowo to wyślij pustego maila (bez tematu i treści) na adres: klubpolimatow@getresponse.net i również będzie dobrze.

Udostępnij: