Siła Maxima, czyli nie ilość a jakość

Równina Kerreri, Sudan, 2 września 1898 roku, godzina 5:00.
Mrok pustynnej nocy szarzał coraz bardziej, a niebo na wschodzie jaśniało z każdą minutą. W brytyjskim obozie zagrały pierwsze trąbki sygnałowe. Niepotrzebnie – i tak przez całą noc żaden z żołnierzy nie zmrużył oka.

Nakryci derkami leżeli wokół dogasających ognisk ściskając w dłoniach karabiny Enfielda. Sen uniemożliwiły im reflektory zainstalowane na kanonierkach krążących po Nilu i omiatające całą okolicę snopami światła. Na pierwszy dźwięk trąbki zerwali się na równe nogi.

Po wczorajszych atakach derwiszów żaden z nich nie miał wątpliwości, że dzisiaj dojdzie do decydującej rozprawy. Rozkazy oficerów były zbędne. Żołnierze natychmiast zabrali się do przeglądu broni i zaczęli zajmować stanowiska wzdłuż długiej zeriby wybudowanej poprzedniego dnia z gałęzi kolczastej mimozy.

Obsługa karabinów maszynowych zaczęła ściągać pokrowce chroniące je przed zapiaszczeniem.

Czterdzieści śmiertelnych machin wypluwających dziesięć pocisków na sekundę stało na niewielkich platformach, tak, że ich lufy znajdowały się nieco ponad zeribą i głowami przyczajonych za nią żołnierzy.

Na niewielkim pagórku stał mężczyzna w mundurze z dystynkcjami majora-generała. Z zadowoleniem obserwował przygotowania i jednocześnie przez lunetę lustrował przedpole.

Zdjął czapkę, otarł spocone czoło i spojrzał na południowy wschód, gdzie za Nilem widoczne były zabudowania Chartumu – miasta, w którym przeszło trzynaście lat temu poległ jego przyjaciel. Sięgnął po piersiówkę i pociągnął z niej spory łyk.
„To za Ciebie, Charles!” – pomyślał.

 

W połowie XIX stulecia Afryka była jedynym nieskolonizowanym kontynentem, białą plamą na mapach kolonialnych mocarstw.

Mapa Afryki z 1813 roku. Większość terenu opatrzone prostym komentarzem „nieznane części”

W ciągu następnych kilku dziesięcioleci sytuacja zmieniła się diametralnie – Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy i Belgia podzieliły kontynent jak tort. Najlepsze kawałki przypadły Brytyjczykom – zajęli oni tereny dzisiejszego RPA, Botswany, Zambii, Zimbabwe, Malawi, Kenii, Ugandy, Nigerii, Sudanu i Egiptu. Ten ostatni, najlepszy kąsek wpadł im w ręce bez jednego wystrzału. Egipt zaciągnął potężne pożyczki w bankach brytyjskich na budowę Kanału Sueskiego i nie był w stanie ich spłacać. Majątek narodowy kraju przeszedł stopniowo w ręce Brytyjczyków. Desant wojsk brytyjskich w 1882 roku, który zajął Aleksandrię, Kair i strefę kanału był tylko dopełnieniem panowania Londynu nad tą częścią Afryki.

Brytyjskie posiadłości w Afryce Wschodniej rozciągały się więc wzdłuż całego kontynentu, od Kairu aż po Kapsztad. No, z małym wyjątkiem…

Muhammad Ahmad

Na początku 1881 roku w Sudanie niejaki Muhammad Ahmad – wędrowny beduiński kaznodzieja oświadczył swoim uczniom, że otrzymał od Allaha nakaz pogonienia z Sudanu Brytyjczyków oraz faktycznie rządzących krajem Egipcjan i ustanowienia rządów prawdziwego, czystego islamu.

Tak, to ten sam łobuz z „W pustyni i w puszczy”, który chciał Stasia Tarkowskiego na wiarę bezecną nawrócić, ale Staś mu dał popalić…

Facet musiał mieć wielką charyzmę, ponieważ szeregi jego zwolenników zaczęły rosnąć w tempie geometrycznym. W czerwcu tego samego roku ogłosił się Mahdim (Mesjaszem) i wypowiedział wojnę znienawidzonym przez Sudańczyków Egipcjanom. Mimo kiepskiego uzbrojenia i wyszkolenia mahdyści zwani także derwiszami pokonali oddziały egipskie.

Londyn zaczął się niepokoić. Rozkaz stłumienia rewolty otrzymał generał Charles Gordon, który przybył do Chartumu w styczniu 1884 roku na czele 7500 żołnierzy. Udało mu się ewakuować z ogarniętego rewolucją kraju około 2500 brytyjskich i egipskich urzędników z rodzinami.

W marcu 1884 roku mahdyści rozpoczęli oblężenie Chartumu. Siły obrońców nie były w stanie powstrzymać nieprzeliczonych muzułmańskich hord i w styczniu 1885 roku miasto padło. Generał Gordon poległ z bronią w ręku i został posiekany na kawałki na schodach swojego pałacu. Jego głowę zatknięto na wysokim bambusie i umieszczono na głównym placu miasta.
Brytyjska ekspedycja ratunkowa pod dowództwem generała Wolseleya poruszająca się Nilem i wzdłuż niego spóźniła się o dwa dni…

Mahdi przeniósł swą siedzibę do podchartumskiej wioski Omdurman – nie chciał mieszkać w stolicy „skalanej” stopami niewiernych. Nie cieszył się zbyt długo zwycięstwem – w czerwcu 1885 roku zmarł na tyfus (a nie na serce, jak pisał Sienkiewicz), a ster rządów przejął po nim okrutny kalif Abdullahi.

Zaczął prowadzić niezwykle ekspansywną politykę – zaatakował Etiopię i Egipt licząc na poparcie tamtejszej ludności, ale srogo się zawiódł. O ile w Etiopii jeszcze jakoś mu szło to zadarcie z Egipcjanami okazało się dla niego fatalne. Na pomoc sojusznikom ruszyły oddziały brytyjskie i zadały wojownikom Abdullahiego dotkliwą klęskę. Na domiar złego Sudan nawiedziły klęski żywiołowe i w kraju zaczął panować głód. Mimo tego bezwzględny kalif zdołał utrzymać władzę.

Taka sytuacja nie mogła trwać wiecznie. Brytyjczycy nie chcieli i nie mogli tolerować państwa rządzonego przez islamskich fanatyków zagradzającego im drogę na południe. Poza tym chodziło im o bezpieczeństwo Kanału Sueskiego, który skracał drogę do Indii o ponad 7 tysięcy kilometrów.

W 1896 roku Brytyjczycy postanowili odbić Sudan z rąk mahdystów.

Zadanie powierzono generałowi-majorowi Horatio Kitchenerowi, który brał udział w ekspedycji generała Wolseleya. Pełnił on w niej rolę dowódcy zwiadu i zdołał nawiązać kontakt z oblężonym w Chartumie Gordonem. Niezłomna postawa generała uczyniła na nim wówczas wielkie wrażenie. Teraz dostał szansę, by go pomścić i zamierzał ją wykorzystać.

Generał Kitchener w czasie kampanii

Jako wybitny strateg przygotował się do tego zadania bardzo starannie. Rozpoczął budowę linii kolejowej z Egiptu do Sudanu w poprzek Sahary. Dwa tysiące mil torów układanych w palącym słońcu i morderczym tempie trzech mil dziennie nie miało większego znaczenia ekonomicznego. Była to linia strategiczna służąca do transportu żołnierzy, broni, amunicji i zaopatrzenia.

W czasie kiedy inżynierowie w pocie czoła kładli tory Kitchener szkolił swoją armię złożoną z ponad 8 tysięcy Brytyjczyków i 17 tysięcy Egipcjan.

Sudańscy derwisze mieli olbrzymią przewagę liczebną, ale o wyniku tej konfrontacji nie będą decydowały liczby. To będzie starcie dwóch cywilizacji. Z jednej strony nowoczesna, świetnie uzbrojona i wyszkolona armia zachodniego świata, a z drugiej hordy półdzikich islamskich fanatyków.

Uzbrojenie derwiszów stanowiły głównie dzidy i sudańskie miecze o szerokich ostrzach. Zaledwie około 3 tysięcy z nich posiadało broń palną. Przeważnie były to karabiny zdobyte na Brytyjczykach podczas oblężenia Chartumu. Były zardzewiałe i generalnie źle utrzymane. Derwiszom brakowało również amunicji.

Żołnierze Kitchenera dysponowali karabinami powtarzalnymi  Enfielda o zasięgu ponad dwóch kilometrów, z których sprawny strzelec mógł wystrzelić kilkanaście pocisków na minutę. Kitchener posiadał także osiemdziesiąt dział i czterdzieści karabinów maszynowych Maxima, które odegrają w starciu decydującą rolę.

Karabin Maxima z 1895 roku

Wynalazek Hirama Maxima sprzed 15 lat odmienił oblicze konfliktów zbrojnych. Machina plująca ołowiem z prędkością 10 pocisków na sekundę sprawiła, że przewaga liczebna wroga przestała mieć znaczenie. Kilku żołnierzy z karabinem maszynowym mogło teraz skutecznie powstrzymać wielokrotnie liczniejszego przeciwnika.

Brytyjczycy doskonale znali zalety nowej broni. Zaledwie kilka lat wcześniej, podczas wojen z plemieniem Matabelów na terenach dzisiejszego Zimbabwe kilkudziesięciu żołnierzy uzbrojonych w cztery Maximy powstrzymało atak trzech tysięcy murzyńskich wojowników.

1 września 1898 roku Kitchener dotarł ze swoją armią na równinę Kerreri na lewym brzegu Nilu jedenaście kilometrów na północ od Omdurmanu. Ustawił swoje oddziały wokół małej wioski Egeiga i kazał otoczyć obóz zeribą – płotem z kolczastych gałęzi mimozy. Zeriba miała kształt półkola, a jej końce dotykały Nilu.

Karabiny maszynowe kazał umieścić na niewielkich platformach, by ich lufy wystawały nieco ponad zeribę. Za plecami Brytyjczycy mieli Nil, po którym krążyły kanonierki i okręty z zaopatrzeniem. Pozostało tylko czekać na atak wroga.

Następnego dnia o godzinie 6:00 rano niewielkie wzgórza okalające równinę zaroiły się od tysięcy derwiszów. Kalif Abdullahi był kiepskim strategiem i postanowił zmiażdżyć Brytyjczyków jednym decydującym uderzeniem. Pchnął swoich wojowników na obóz wroga w nadziei, że dopadną go i zarżną niewiernych w walce wręcz zanim ci zdołają ich wystrzelać.

Najpierw odezwała się artyleria i działa umieszczone na pływających po Nilu kanonierkach. Rozrywające się szrapnele powodowały ogromne wyrwy w mrowiu derwiszów, ale nie osłabiły ich impetu. Chwilę potem rozległy się strzały z karabinów Enfielda – brytyjscy snajperzy wzięli na cel jeźdźców pędzących ku obozowi na koniach i wielbłądach. Dopiero po nich rozległ się złowrogi terkot Maximów.

Tłumy derwiszów zderzyły się jakby z niewidzialną tarczą. Grad pocisków zmasakrował ich pierwsze szeregi i utworzył zwały trupów, które wyhamowały impet nacierających. Czterdzieści karabinów maszynowych nieustannie pluło ogniem dziesiątkując derwiszów, aż woda zagotowała się w chłodnicach. To nie była bitwa – to była egzekucja. Żaden z Sudańczyków nie zdołał dotrzeć do zeriby. Najbliższe trupy leżały w odległości 50 metrów od pozycji brytyjskich. Szybkostrzelni siewcy śmierci nie dali im żadnych szans.

Kitchener postanowił pójść za ciosem i odciąć derwiszom drogę do Omdurmanu. W tym celu pchnął na rekonesans regiment kawalerii. Brytyjscy kawalerzyści napotkali jednak spory opór i musieli stoczyć krwawą bitwę. Jednym z nich był 24-letni korespondent gazety „Morning Post” niejaki Winston Churchill. Został ranny w rękę i nie mógł walczyć szablą. Dobył więc pistoletu i nim torował sobie drogę wśród wrogów.

Kitchener rozpoczął powolny marsz do Omdurmanu. Derwisze jeszcze kilkukrotnie przypuszczali ataki na brytyjską kolumnę, ale za każdym razem Maximy topiły szturm we krwi. Równinę Kerreri pokryły ciała 10 tysięcy zabitych i 16 tysięcy rannych derwiszów. Brytyjczyków poległo zaledwie czterdziestu siedmiu.

Kitchener i jego żołnierze patrzyli na swoje dzieło bez cienia litości. Doskonale pamiętali rzeź jaką derwisze urządzili w Chartumie trzynaście lat wcześniej i sposób, w jaki potraktowali ciało generała Gordona.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii Kitchenera krytykowano za sposób, w jaki postąpił z rannymi wrogami (zabronił swoim żołnierzom udzielania pomocy rannym derwiszom i zostawił ich na pewną śmierć w palącym słońcu). On sam nie ukrywał nigdy swojej pogardy i okrucieństwa dla nich.

Bitwa pod Omdurmanem

Po przybyciu do Omdurmanu Kitchener wyrżnął resztki derwiszów i kazał zrównać z ziemią grób Mahdiego. Żołnierze wyjęli jego kości i wrzucili do Nilu. Czaszkę samozwańczego proroka Kitchener zachował dla siebie. Kazał ją przerobić na puchar do wina.

Kalif Abdullahi przeżył masakrę pod Omdurmanem. Poległ nieco ponad rok później w starciu z korpusem generała Wingate’a pod Umm Diwaikarat.

Za stłumienie rewolucji w Sudanie generał Kitchener otrzymał tytuł barona oraz Order Łaźni.

Objąwszy rządy w Chartumie wziął się za odbudowę kraju zrujnowanego przez mahdystów. Przede wszystkim zlikwidował niewolnictwo, które kwitło pod rządami derwiszów. Łowcy niewolników, którzy wyludniali murzyńskie wsie na południu kraju skończyli na szubienicach. Odbudował meczety, ustanowił piątek – dzień święty dla muzułmanów dniem wolnym od pracy i zagwarantował wolność religijną dla wszystkich obywateli Sudanu. Uzyskał znaczne fundusze, które przeznaczył na poprawę bytu zwykłych Sudańczyków i ukrócił działalność lichwiarzy żerujących na prostych wieśniakach. Mało tego – zagwarantował każdemu rolnikowi przydział 5 akrów ziemi i podstawowe narzędzia rolnicze. Utworzył Gordon Memorial College – uczelnię, w której mogły kształcić się dzieci ze wszystkich warstw sudańskiego społeczeństwa.

Potem został oddelegowany do Południowej Afryki, gdzie wybuchła kolejna wojna burska, następnie służył w Indiach.

Zginął 5 czerwca 1916 roku na pokładzie krążownika HMS „Hampshire”, który wpłynął na niemiecką minę i zatonął koło Orkadów. Ciała generała nigdy nie odnaleziono.

Bitwa pod Omdurmanem była pierwszą w historii, w której decydującą rolę odegrały karabiny maszynowe. Był to śmiertelny cios zadany fanatycznym islamistom i potwierdzenie dominacji Imperium w Afryce. Sudan ponownie trafił pod rządy egipsko-brytyjskie.

Autor: Mateusz „Biszop” Biskup

Źródło:

  • Sparta, The Battle of Omdurman – Sudan 1898, http://www.freerepublic.com, Dostęp 27.05.2012.
  • Andrzej Solak, Maximy pod Omdurmanem, Wzrastanie, 09/2005.
  • David Schonfield, Battle of Omdurman, History Today, 9/1998.
  • Herbert Kitchener, 1st Earl Kitchener, http://en.wikipedia.org, Dostęp 27.05.2012.
Udostępnij: