Miasto wymarłe, które jest… stolicą

Monserrat. Terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii w Ameryce Północnej, o którym większość z nas wie tak mało, że nie zwróci uwagi na zamierzony błąd w pisowni nazwy Montserrat. To wyspiarskie miejsce poznać warto szczególnie przez pryzmat jego stolicy Plymouth, czyli miasta wymarłego!

Montserrat z zaznaczoną strefą wykluczoną

Warszawa, stolica Polski, to metropolia tętniąca życiem. Lubiane lub nie centrum polskiej polityki, gospodarki i (raczej) kultury. Stolice państw zwykle się tak kojarzą. Są z jakiegoś powodu ważne nawet, gdy nie są kluczowym ośrodkiem kraju (jak amerykański Waszyngton, który blednie przy blasku Nowego Jorku lub Los Angeles).

W Montserracie jest inaczej. W stołecznym Plymouth nikt nie mieszka, a dostęp do tego miejsca jest ściśle limitowany.

Nie było tak od zawsze. Jeszcze ponad 20 lat temu wokół tego miejsca kręciło się większość życia na wyspiarskiego terytorium. Co się zmieniło? Montserrat żyje w cieniu aktywnych wulkanów oraz w towarzystwie licznych huraganów i trzęsień ziemi. Naturalne katastrofy dały nieźle popalić mieszkańcom wyspy szczególnie w latach 90. XX wieku.

W 1995 roku zezłościł się wulkan Soufrière Hills – wcześniej uśpiony przez ponad 300 lat. Seria jego erupcji w ciągu kilkunastu miesięcy kompletnie zniszczyła południe Montserratu, w tym nieszczęsne Plymouth.

Wiele mówi się o starożytnych Pompejach, podczas gdy większość z nas pomija fakt, że niemal przedwczoraj podobny los dotknął karaibską stolicę. Ludzie po prostu byli zmuszeni do ucieczki, porzucenia swojego dobytku. Zostały po nich tylko szczyty budynków widoczne ponad wulkanicznym pyłem.

12 lipca 1997 roku w Plymouth

Dziś Plymouth znajduje się w „Zone V” nazywaną „strefą wykluczoną”. Jakakolwiek wizyta wymaga zgody policji i towarzystwa wyznaczonego przewodnika. W praktyce stołeczne aktywności tymczasowo przejęły okolice mieściny Brades w północnej części wyspy. Jednak formalnie to wciąż Plymouth – miasto wymarłe – jest nadal stolicą Montserratu. Jedyną taką w politycznym krajobrazie świata.

„Rząd” w Brades

Przed kataklizmem mieszkańcom Montserratu żyło się całkiem nieźle. Na cudowne wakacje przyjeżdżali tu Amerykanie, Kanadyjczycy i Brytyjczycy. Mieszkańcy żyli dostatnio (jak na basen Morza Karaibskiego) z turystyki i rolnictwa. Do wyspy docierały m.in. importowane nowinki technologiczne. Żyć, nie umierać! Ale od czasu tragedii Montserrat uzależnił się od brytyjskiej pomocy przy odbudowie. Z terytorium uciekło około 7.000 osób, 2/3 (!) wszystkich mieszkańców, emigrując na sąsiednie wyspy lub bezpośrednio do Wielkiej Brytanii.

To nie pierwsze traumatyczne doświadczenie w niedawnej historii Montserratu. W 1989 roku wyspę zniszczył huragan Hugo. Jego ofiarą stało się m.in. studio nagrań utworzone kilkanaście lat wcześniej przez George Martina, producenta The Beatles. W studiu swoje utwory nagrywali m.in. Elton John, Paul McCartney i Rolling Stonesi.

W planach jest odbudowa zmęczonego terytorium zamorskiego. Czy w przyszłości natura będzie łaskawsza dla ludności Montserratu?

Niektóre ciekawe artykuły i filmy zarezerwowane są wyłącznie dla członków Klubu Polimatów, do którego w łatwy sposób możesz dołączyć. Poczytaj, jakie przywileje daje członkostwo, albo od razu zapisz się korzystając z formularza poniżej. Do zobaczenia! :)

Szanujemy Twoją prywatność i nie udostępniamy osobom trzecim danych członków Klubu Polimatów. Sami nie znosimy spamu, więc Twoje dane są u nas bezpieczne, a wiadomość będziesz otrzymywać niezbyt często. Jeśli formularz nie wyświetla Ci się prawidłowo to wyślij pustego maila (bez tematu i treści) na adres: klubpolimatow@getresponse.net i również będzie dobrze.

Źródło:

 

Udostępnij: