• 0

Tradycje picia miodu, najprzedniejszego napoju dawnej Polski

czytaj dalej

Dodatkowe pytanie do Polimatów Plus o 5 alkoholowych mitach.

Wojciech Słotwiński
Radku bardzo ciekawy temat poruszyłeś w tym odcinku Polimatów. W odcinku nic nie wspominałeś o typowo polskim trunku jakim są miody pitne. Obecne są one w polskiej kulturze od zarania dziejów. A co z gorzałką która powstawała z palonego zboża? Może w polimatach plus pojawi się rozwinięcie w/w tematów. Pozdrawiam i powodzenia w realizacji kolejnych odcinków!

Wojtek słusznie zauważa, że pitne, alkoholowe miody są w naszej kulturze od zarania dziejów i wyprzedzają jeszcze początki polskiej państwowości. Nic dziwnego, że miód kojarzył się dobrze, bo już od antyku kraina mlekiem i miodem płynąca była równoznaczna bogactwu. W dawnej Polsce miód uchodził za najprzedniejszy napój, nawet jeśli to piwo dzierżyło miano najpopularniejszego napitku.

Ze wspomnień podróżnika i kronikarza Ibrahima Ibn Jakuba z X wieku dowiemy się, że „w kraju Mieszka I, obok żywności, mięsa, ziemi ornej obfituje miód, a słowińskie wina i upajające napoje zwą się miodami”. Biograf św. Ottona pisał w XII wieku, że Lechici pomorscy „nie dbali o wino, mając w piwie i miodzie tak wyborne napoje”. Później płynne miody pojawiały się na kartach wielu dzieł – w „Pamiętnikach” Jana Chryzostoma Paska, „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza i dziełach Henryka Sienkiewicza, gdzie olbrzymim fanem miodu był Onufry Zagłoba.

W średniowieczu miód stanowił polskie dobro eksportowe, które wywoziliśmy na zachód Europy. Wtedy też stanowił środek płatniczy. Tak np. ziemianie opłacali kary sądowe w pitnym miodzie.

(czytaj dalej)

  • 0

Od piwa do gwiazd. Jan Heweliusz – książę astronomii i najmądrzejszy z browarników

czytaj dalej

Piwo dawniej nawet gdy nie chciało to i tak zmieniało losy świata. Okazuje się, że bez niego mogłoby nie dojść do jednych z największych odkryć astronomicznych w historii. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Mijały godziny, a dwaj mężczyźni uwijali się jak w ukropie. Co chwilę spoglądali w notatki wypisane na stertach rozrzuconych kartek by na ich podstawie dopasowywać do siebie dziwnie wyglądające drewniane i metalowe elementy. Pracowali tak szybko i sumiennie, że zapominali o jedzeniu i piciu. Jednak liczyło się dla nich coś zupełnie innego – dokładne wyznaczenie pozycji gwiazd. Dlatego konstruowane przez nich przyrządy astronomiczne musiały być maksymalnie precyzyjne.

johannes_hevelius-1

Jan Heweliusz

Pracami kierował genialny matematyk i astronom Piotr Krüger, uczeń słynnego Tycho Brache. Jednak surowy nadzór z jego strony nie był konieczny, bo drugi mężczyzna wkładał całe serce i uwagę we wspólne działania. Krüger z zadowoleniem przyglądał się poczynaniom swojego podopiecznego. Wkrótce okaże się, że uczeń nie tylko przerośnie mistrza, ale jego opisy i pomiary będą dokładniejsze niż samego Tycho Brache! Kim zatem był utalentowany młodzieniec? Browarnikiem! I to pochodzącym z rodziny o bogatych piwowarskich tradycjach. A mawiali o nim – Jan Heweliusz.

Zapewne dzisiaj, w niektórych przypadkach, rodzice młodych piwowarów doznają rozstroju nerwowego, gdy ich dzieci oświadczają, że „od dzisiaj warzę piwo”. U młodego Johanna Hewelcke było odwrotnie. Browarnikiem był już jego pradziadek Mikołaj, tak samo, jak dziadek Michał oraz ojciec Abraham. Ten ostatni nie wyobrażał sobie innej przyszłości dla swojego syna niż kontynuowanie rodzinnej tradycji. Dlatego właśnie Abraham Hewelcke niemal doznawał palpitacji serca, gdy tylko młody Johann, który będzie używał w przyszłości swojego łacińskiego nazwiska – Hevelius, budował w domowych warunkach lunety i inne przyrządy do obserwacji gwiazd. Ojciec z całych sił pragnął, aby jego syn zajął się stabilnym zawodem z przyszłością i przejął aż dwanaście (!) gdańskich browarów należących do rodziny.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #64

czytaj dalej

  • 9 grudnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W dzisiejszej odsłonie archiwalnych zdjęć: świętowanie w kwaterze Hitlera, wojenna kawaleria i Elżbieta II w pracy.

Poprzedni odcinek cyklu znajdziesz tutaj.

Prostowanie włosów na żelazko, 1964 rok.

Członkowie Kompanii Braci świętują zakończenie II wojny światowej w Europie w kwaterze Adolfa Hitlera, maj 1945 roku.

Rozmowa Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego przez okno pociągu, 1940 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Wojna integracyjna

czytaj dalej

  • 8 grudnia 2016
  • Mateusz "Biszop" Biskup
  • Historia

Sajgon, maj 1968 roku.
Burdel „The Hall of Mirrors” był naprawdę imponujący. Zajmował obszerny budynek w centrum miasta, mieścił kilkaset osobnych pokoi na kilku piętrach i dawał zatrudnienie ponad 1200 prostytutkom. Bez wątpienia zasłużył na miano największego burdelu w Azji.

Na parterze tego przybytku rozkoszy znajdował się olbrzymi bar, gdzie panienki łowiły spragnionych miłości wojaków i po krótkiej pogawędce i ustaleniu ceny prowadziły ich na górę. Burdel przeżywał właśnie swoje złote lata. Przybycie kilkuset tysięcy młodych Amerykanów nabuzowanych hormonami, pragnących odreagować stres bojowy, a przede wszystkim – płacących w dolarach, a nie w dongach NIE BYŁO żyłą złota. To była żyła czystej platyny.

Przy barze siedziało dwóch amerykańskich żołnierzy popijających piwo. Od czasu do czasu spoglądali na panienki, ale narazie bez większego zainteresowania. Na to przyjdzie czas później. Najpierw muszą się urżnąć i odreagować stres walki w tunelach Cu Chi. No i nacieszyć się nowym nabytkiem. Podwinęli rękawy, przyłożyli ramiona do siebie i porównywali czyj tatuaż wyglądał lepiej. Wyglądały jednak identycznie – na obu rysunkach widniał wyszczerzony w uśmiechu szczur z opuszczonymi gaciami wypinający tyłek w kierunku patrzącego. Napis biegnący dookoła głosił „Non gratum anus rodentum”. Mimo tego LeRoy zazdrościł Jamesowi. Na białej skórze tatuaż wyglądał jego zdaniem o wiele lepiej.

Nagle podeszło do nich kilku żołnierzy. Widać byli to znajomi Jamesa, bo wszyscy przybili z nim piątkę. Do LeRoya nikt ręki nie wyciągnął. Jeden z nowoprzybyłych spojrzał na niego z niechęcią i wycedził:
– A ty co tu robisz czarnuchu?

Afroamerykanie brali udział w każdej konfrontacji zbrojnej, w jaką zaangażowane były Stany Zjednoczone od czasów wojny secesyjnej. Walczyli za kraj, który aż do lat 60-tych ubiegłego wieku odmawiał im podstawowych praw obywatelskich.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #63

czytaj dalej

  • 2 grudnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W dzisiejszej odsłonie archiwalnych zdjęć: radziecka flaga na Times Square, rzut przez Mur Berliński i powstańcze obrazki.

Poprzednią część cyklu znajdziesz tutaj.

Niemieckie dzieci bawią się latawcami zrobionymi z bezwartościowych pieniędzy w czasie hiperinflacji, 1923 rok.

Ostrzelana flaga Polski pod koniec powstania warszawskiego, 1944 rok.

15-letnia uczestniczka powstania węgierskiego, 1956 rok.

Raper Eminem z kolegami z grupy D12, lata 90. XX wieku.

Przywitanie Michaiła Gorbaczowa na Times Square, Nowy Jork, 1988 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Zbędne głowy, przebite kręgosłupy. Jak grzebano podejrzanych o wampiryzm?

czytaj dalej

  • 27 listopada 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Trzy średniowieczne groby osób podejrzewanych o wampiryzm odkryli niedawno archeolodzy w Górzycy (woj. lubuskie). O tym, że zmarli budzili wśród lokalnej społeczności strach, świadczą nietypowe zabiegi w postaci odrąbywania głowy i przebijania ciał po śmierci kołkami.

– Odkryte przez nas pochówki znajdowały się na skraju cmentarza i były wkopane bardzo głęboko pod powierzchnię ziemi. Jeden z nich miał aż ponad dwa metry głębokości – opowiada archeolog Krzysztof Socha z Muzeum Twierdzy Kostrzyn, kierownik właśnie zakończonych wykopalisk w Górzycy.

Socha uważa, że taka lokalizacja i potraktowanie zwłok świadczy o tym, że nie były to zwykłe pochówki. Spostrzeżenie potwierdza analiza odkrytych szkieletów – złożono je do grobów w nietypowy sposób. W dwóch przypadkach odkryte przez archeologów kości nie spoczywały w zwykłym porządku – były przemieszane, przykładowo prawa noga położona była w miejscu lewej i na odwrót

– Wskazuje to na specyficzne potraktowanie zmarłych po śmierci. Prawdopodobnie jakiś czas po ich pogrzebie szczątki przeniesiono w inne miejsce – na obrzeża cmentarza. Wtedy też zaburzono ich układ anatomiczny, ale również dokonano szeregu innych zabiegów – opowiada Socha.

W dwóch przypadkach zmarłym odcięto głowy. Archeolodzy znaleźli też ślady przebicia ciała w rejonie kręgosłupa, w jednym przypadku w kości krzyżowej, w drugim – na kręgu.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #62

czytaj dalej

  • 24 listopada 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W dzisiejszej odsłonie archiwalnych zdjęć galeria znanych postaci w młodości, rozbrajające reakcje dzieci oraz nietypowy automat z papierosami.

Poprzednią część cyklu znajdziesz tutaj.

Reakcja młodego chłopca na widok Andre Giganta, lata 70. XX wieku.

Kobiety z Armenii pozują z bronią przed ruszeniem do walki z oddziałami Imperium Osmańskiego, 1895 rok.

18-letni Mike Jordan, 1982 rok.

Za moment ten chłopczyk dostanie pieska na urodziny, 1955 rok.

Automat sprzedający odpalone (!) sztuki papierosów, 1931 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Symbole. Dlaczego pierwsi chrześcijanie uciekali przed krzyżem?

czytaj dalej

Mgiełka tajemniczości wokół symboli pobudza wyobraźnię. Nieprzypadkowo najpopularniejszy odcinek Polimatów w 2016 roku dotyczył właśnie symboliki (związanej z nazizmem). Ukryte znaczenia wplatane w fabuły sprzedają miliony książek i biletów do kin.

Ludzie pragną odkrywać rzeczy niepoznane. Jednak symbolem nie jest każdy znak lub przedmiot. Dwie przekreślone kreski, które tworzą krzyżyk (X) mogą zwyczajnie oznaczać zaznaczenie czegoś na mapie. Dawniej ten sam znak wykorzystywano jako sposób podpisywania się osoby niepiśmiennej. Korzystamy z tego do dziś, nawet jak umiemy pisać, – spójrzmy na sposób głosowania w wyborach. Taki znak użyty z myślą o ukrytych znaczeniach przywołuje krzyż św. Andrzeja spotykany przy przejazdach kolejowych. Oznacza m.in. doskonałość lub odmierzanie czasu. Symbol to zatem coś, co widać, ale równocześnie coś mającego ukryte znaczenie.

Podróż po symbolach warto zacząć właśnie od krzyża. Przekreślone kreski to podstawowy, łatwy do wykonania znak graficzny. Nam, żyjącym w Europie, w której od dawna dominuje chrześcijaństwo, najłatwiej krzyż skojarzyć właśnie z religią. W tym wydaniu krzyż (łaciński z przedłużonym jednym ramieniem) to symbol męki Jezusa Chrystusa i zbawienia ludzkości. Ale na tym, rzecz jasna, interpretacja się nie kończy!

Krzyże spotykamy jeszcze długo przed chrześcijaństwem. Skrzyżowane linie oznaczały oś świata, cztery strony świata, życie i nieśmiertelność, ducha i materię, niebo i ziemię, północ i południe, potęgę. Znajdziemy nawet symboliczną interpretację krzyżyka jako… miłości erotycznej i męskiego przyrodzenia!

Co ciekawe, pierwsi chrześcijanie wcale nie wykorzystywali krzyża jako upamiętnienie zbawczej męki Chrystusa. Ba, uciekali od tego skojarzenia jak najdalej. Dlaczego? Śmierć na krzyżu była wówczas wyrazem wielkiej pogardy i okrucieństwa. Rezerwowano ją zwykle dla niewolników lub przestępców. Stąd wspominanie śmierci na krzyżu uznawano za niegodne dla zbawcy ludzkości. Jak nie krzyż to co?

Podstawowym symbolem Chrystusa – podobnie zresztą jak i dziś – była ryba. Dlaczego? Ryba, po grecku, choć bez skojarzeń kulinarnych, to ichthys – ΙΧΘΥΣ. Takie litery tworzą skrót od „Jezus Chrystus, Syn Boży i Zbawiciel“. Chrystus miał być także rybakiem ludzi, których chrzcił wodą – naturalnym żywiołem ryby. Dopiero z czasem wyznawcy oswoili się ze krzyżem i na religijnych obrazach zaczęto pokazywać realistycznie oddaną scenę śmierci Jezusa.

Krzyż stosowano w kościołach nie tylko symbolicznie. Dawniej świetnie sprawdzał się w roli… piorunochronu! Przyciągał wyładowania atmosferyczne w czasie burzy dla bezpieczeństwa zebranych wokół świątyni.

Silne emocje wzbudza odwrócony krzyż łaciński. W powszechnym rozumieniu kojarzy się z mrocznymi siłami, satanizmem. Słusznie, bo sataniści wykorzystali odwrócenie krzyża jako sposób na wyśmianie chrześcijańskiej symboliki. Ich rytuał jest w wielu miejscach dosłownym odwróceniem chrześcijańskich tradycji – picia samej krwi zamiast symbolizującego jej wina. Odwrócenie krzyża to tym samym wywrócenie do góry nogami wiary w zmartwychwstanie Jezusa. Ale… nie można na tym poprzestać! Odwrócony krzyż to przecież krzyż św. Piotra. Apostoła, który uznał się za niegodnego umierania w taki sam sposób co Jezus, dlatego żądającego powieszenia do góry nogami. W takim znaczeniu odwrócony krzyż to symbol najwyższej pokory. Ten przykład dobitnie pokazuje jak niejednoznaczne są symbole, których znaczenie zależy od kontekstu. Tak samo jak w przypadku swastyki, zupełnie inaczej rozumianej w kulturze hinduskiej i Niemczech Adolfa Hitlera.

Skojarzenia z satanizmem wzbudza także inny bardzo stary symbol, czyli pentagram. Jest to znak geometryczny, który tworzy się nie odrywając długopisu od kartki. Powstaje coś na kształt pięcioramiennej gwiazdy. Jednoznaczne kojarzenie pentagramu z mrocznymi siłami jest wyjątkowo niesprawiedliwe. Tradycyjnie jest to bowiem znak o jak najlepszym znaczeniu. Symbolicznie pentagram oznacza życie, zdrowie, poznanie, harmonię, doskonałość, wiedzę, mistyczne moce. Jego działanie wykorzystywano przeciwko (!) zmorom i demonom. Pentagram miał odstraszać tych nieprzyjemnych gości. Stąd jego obecność na amuletach. Uważano go również za odzwierciedlenie ruchów na niebie wykonywanych przez planetę Wenus i jednocześnie symbol bogini miłości. Z tego powodu wiązanie sznura na kształt pentagramu jest znane w Wielkiej Brytanii jako węzeł miłości.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #61

czytaj dalej

  • 19 listopada 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W jaki sposób zasypia się na pokładzie wahadłowca kosmicznego? Jak wyglądało Sarajewo po oblężeniu w latach 90.? Zajrzyjcie poniżej, a wszystko stanie się jasne.

Poprzednią część cyklu znajdziesz tutaj.

Wizyta „Mikołaja” u dzieci w ogarniętej wojną Chorwacji, 1992 rok.

Zdesperowany mężczyzna w czasie wielkiego kryzysu z hasłem: „Pilnie poszukiwany mocny sznur, na którym się powieszę. Alternatywnie nieumeblowane miejsce dla mojej żony, nienarodzonego dziecka i mnie”, 1932 rok.

Przyłapany na heroinie, 1962 rok.

Sarajewo po oblężeniu, 1996 rok.

Drzemka na pokładzie wahadłowca Challenger, 1983 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Jak łatwo pomagać na stacji? #3

czytaj dalej

  • 15 listopada 2016
  • Radosław Kotarski
  • Historia i TV

W dawnym szpitalu bardziej niż na chorego mogliśmy natknąć się na biednego. Dopiero z czasem szpitale stały się ośrodkami zdrowia, a nie przytułkami.

Jak zmieniało się podejście ludzkości do dobroczynności? Dlaczego Prometeusza można uznać za pierwszego filantropa?

Oto trzeci odcinek naszej serii o paliwach realizowanej razem z BP. Tym razem pokażemy prosty sposób, jak pomagać na stacjach benzynowych. Zapraszam! :)

Poprzednie odcinki:

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #60

czytaj dalej

  • 11 listopada 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Kolejna odsłona cyklu archiwalnych zdjęć jest w całości poświęcona wydarzeniom z końca 1918 roku. Dziś przecież Święto Niepodległości!

Zobaczcie jak wyglądał tamten listopad, który wspominamy co roku.

Poprzednią część serii znajdziesz tutaj.

Delegacja po podpisaniu rozejmu w lesie Compiègne kończącego I wojnę światową, 11 listopada 1918 roku.

Rozbrajanie niemieckich żołnierzy, Warszawa, listopad 1918 roku.

Polski rząd zaprzysiężony 18 listopada 1918 roku. Premier Jędrzej Moraczewski siedzi drugi od lewej, obok Józef Piłsudski (jasny strój).

Rada Regencyjna przekazuje władzę w ręce Józefa Piłsudskiego, 14 listopada 1918 roku.

Pierwsza warta polska na odwachu przy wieży Ratusza w Krakowie, 31 października 1918 roku.

(czytaj dalej)

  • 0

Wojna w Święto Pojednania

czytaj dalej

  • 4 listopada 2016
  • Mateusz "Biszop" Biskup
  • Historia

Izrael, Wzgórza Golan, 17 października 1973 roku, godzina 23:30.
Sześciu izraelskich spadochroniarzy już od trzech dni siedziało w okopie obserwując pogrążone w mroku pozycje Syryjczyków odległe o zaledwie kilkaset metrów. Nie wyglądało na to, by szykowali się do szturmu. Krwawa bitwa sprzed kilku dni chyba dała im do myślenia.

Dwóch żołnierzy rozmawiało półgłosem o tym, co dzieje się kilkaset kilometrów na południe od nich, na Półwyspie Synaj, gdzie trwają zacięte walki. Trzech innych zajętych było czyszczeniem broni.

Szósty żołnierz trzymał przy uchu małe turystyczne radio. Nagle rzucił je na ziemię, wyskoczył z okopu i rozpoczął szalony taniec radości.
– Alex! Złaź natychmiast zanim zdejmie cię snajper! Zwariowałeś! Co ty wyprawiasz do cholery?!!! – jego towarzysze krzyczeli jeden przez drugiego.

Ten zaś nie przerywał dzikich pląsów i wrzasnął:
– Polska zremisowała z Anglią na Wembley! Rozumiecie??? Jedziemy na Mistrzostwa Świata!!!

Bliski Wschód to teren, który w XX wieku spłynął krwią bardziej, niż jakikolwiek inny. Od 1948 roku, czyli od momentu powstania państwa Izrael ciągły konflikt toczy ten skrawek Azji jak rak ciało człowieka. I podobnie jak choroba konflikt ten co pewien czas nasila się przechodząc w paroksyzm wojny. Zazwyczaj krótkiej, gwałtownej i bardzo krwawej.

Przez pierwszą połowę XX wieku Żydzi z całego świata sukcesywnie napływali do będącej pod brytyjskim protektoratem Palestyny. Tragedia II wojny światowej przyspieszyła ten proces – ocaleni z Holocaustu masowo wyjechali do swojej ziemi obiecanej. Konflikt z Arabami stał się nieunikniony. By jemu zapobiec Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła Rezolucję nr 181 w sprawie podziału Palestyny. Państwa arabskie oczywiście wyraziły sprzeciw.

14 maja 1948 roku w Tel Awiwie Dawid Ben Gurion, najważniejszy przywódca społeczności żydowskiej w Palestynie odczytał Deklarację Niepodległości. Narodziło się państwo Izrael.

Dzień później armie pięciu państw arabskich wkroczyły na teren niepodległego państwa żydowskiego. Rozpoczęła się trwająca ponad rok wojna, w której Izrael obronił swoją niepodległość i wyrósł na główną siłę militarną w regionie. Przy okazji rozszerzył swoje granice zajmując tereny, które na mocy ONZ-owskiej rezolucji przypadły Palestyńczykom. Dotychczasowi mieszkańcy zostali wypędzeni i zamieszkali w obozach dla uchodźców w Syrii i Jordanii.

Przez kolejne 20 lat na Bliskim Wschodzie trwał stan niewygodnej, wymuszonej koegzystencji. Na pograniczu Izraela ciągle dochodziło do mniejszych lub większych potyczek. W połowie lat 60-tych sytuacja uległa pogorszeniu. Syryjczycy coraz częściej ostrzeliwali izraelskie miasta na północy kraju, a granicę przekraczali dywersanci podkładający miny na drogach. Izraelczycy w odwecie zaatakowali syryjskie pozycje na Wzgórzach Golan. W walce powietrznej, która się wówczas wywiązała izraelskie Mirage zestrzeliły sześć syryjskich MIGów-21. Wkrótce potem myśliwce z sześcioramiennymi gwiazdami na skrzydłach przeleciały na niewielkiej wysokości nad syryjską stolicą.

(czytaj dalej)