• 0

Ryba z przezroczystą głową

czytaj dalej

  • 25 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

„Cześć. Jestem rybą z rzędu srebrzykokształtnych z rodziny Opisthoproctidae. Spotkasz mnie w głębiach Oceanów Atlantyckiego, Pacyficznego i Indyjskiego.

Nie mam pojęcia dlaczego interesują się mną ludzie. Może Ty mnie oświecisz…?” :)

Niezwykła ryba z przezroczystą głową nie przestaje zaskakiwać. Wiecie, gdzie znajdują się jej oczy? To wcale nie wybrzuszenia z przodu przypominające powieki (to narządy węchu), a te wyraźnie odznaczające się zielone elementy w kształcie baryłek. Ryba potrafi popatrzeć nad siebie jak i przed siebie – wszystko dzięki niezwykłej budowie przedniej części ciała.

Tutaj zobaczcie jak prezentuje się w ruchu.

  • 0

Fizyka stojąca za mistrzowskim rzutem Anity Włodarczyk

czytaj dalej

  • 19 sierpnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Faworytka nie zawiodła. Anita Włodarczyk w genialnym stylu zgarnęła złoty medal olimpijski sprzed nosa wszystkich konkurentek. Przy okazji zwycięskiego rzutu młotem ustanowiła nowy rekord świata.

Polska olimpijka już chwilę po wypuszczeniu młota wiedziała, że ten poleci bardzo daleko. Emocje zdradził taniec radości. Mistrzyni miała ku temu powody.

Jej rzut był niemal perfekcyjny pod względem działającej fizyki – środka ciężkości ciała Anity Włodarczyk, środka ciężkości ciała z młotem i energii obrotu. Szczegółową analizę zobaczycie poniżej. Zauważcie, że młot opuścił ręce Polki w idealnym momencie…

Gratulacje dla polskiej królowej młota!

  • 0

Piwo z zemsty. Jak geniusz Ludwika Pasteura ułatwił życie browarników?

czytaj dalej

Szczelnie pokryte kawałkami papieru biurko otrzymało kolejny cios. Zdenerwowany właściciel drewnianego mebla okładał go raz po raz silniejszą prawą ręką. Lewa strona jego ciała nadal nie była w pełni sprawna po niedawnym wylewie krwi do mózgu. „Jak oni śmieli?!” – krzyczał w szale. Po latach nieustającej i tyranicznej pracy chciał dać ukochanej Francji jeszcze więcej.

Nie wahał się więc ani chwili i po wybuchu wojny francusko-pruskiej natychmiast zgłosił się do komisji poborowej. Jednak lekarze, ze względu na zły stan zdrowia poborowego, odmówili zaciągnięcia go do armii. Określili go nawet mianem inwalidy! Trudno było stwierdzić czy był piekielnie zły na francuskich lekarzy, czy na impertynenckich Niemców, których trzeba ukarać na froncie. Niedługo zwróci im dyplom honoris causa nadany przez Uniwersytet w Bonn. Ale na tym zemsta się nie skończy.

Zaraz po zakończeniu wojny francusko-pruskiej Ludwik Pasteur, genialny chemik, postanawia wspomóc francuskich piwowarów w walce z niemieckim monopolem browarniczym. Pragnie dać im wiedzę niezbędną do lepszego tworzenia, przechowywania i transportowania piwa, aby francuskie piwa zalały Europę i chociaż na tym froncie zwyciężyły z Niemcami.

Dlatego we wstępie do epokowego dzieła „Studia nad piwem” (“Etudes sur la biere”) pisze:

„Nasze niepowodzenia wojenne zainspirowały mnie do tych badań. Zabrałem się za nie zaraz po wojnie z 1870 roku i kontynuowałem nieprzerwanie z największym pragnieniem udoskonalenia ich aż do momentu wsparcia nas w dziedzinie piwa, do tej pory całkowicie zdominowanej przez Niemców”.

Jego pozycja wyjściowa była bardzo korzystna – miał już za sobą udane badania mikroorganizmów. Wierzył, że skoro powodują one choroby u ludzi to podobnie będzie z piwem, więc zainteresował się żywo tematem „chorób” wina i piwa. Jednak nadal nie był to łatwy temat.

Pasteur w czasie eksperymentu

W czasach Pasteura wielu kompletnie nie wierzyło w istnienie żywego organizmu tak małego, że nie da się go zobaczyć, nie mówiąc już o wywoływaniu schorzeń. Swoją walkę o zwycięstwo francuskich piwowarów wybitny badacz rozpoczął dwadzieścia dwa lata przed wydaniem „Studiów nad piwem”. Wtedy bowiem został dziekanem Wydziału Nauk Przyrodniczych w Lille, które było prawdziwym centrum przemysłu cukrowniczego Francji. Szybko okazało się, że nowe miejsce zamieszkania Pasteura na stałe zamieni jego zainteresowania fizyką i chemią na mikrobiologię, ze sporym naciskiem na fermentację.

Obserwacje młodego profesora pobudzały również wyobraźnię pozostałych. Na jego wykłady w Lille przychodziło tak wiele osób, że trzeba było wygospodarować nową, większą salę. Pojawiali się na nich inni wykładowcy oraz studenci przeróżnych uczelni.

Jednym z słuchaczy był student Bigo, który po jednej z prelekcji zdobył się na odwagę, podszedł do Pasteura i powiedział mu o kłopotach ojca, który, jak wielu innych w Lille, produkował przemysłowo alkohol. Pasteur, który od zawsze był przekonany, że naukowcy mają pomagać zwykłym ludziom nie wahał się ani chwili, pomimo tego, że sam nie raczył się zbyt często alkoholem. Problem jednak był bardzo poważny i interesujący. Otóż, pan Bigo od długiego czasu nie był w stanie wyprodukować dobrego produktu spirytusowego z melasy buraczanej. Zamiast alkoholu otrzymywał dziwną zawiesinę o smaku zsiadłego mleka. Zdesperowany gorzelnik nie wiedział co robić, więc Pasteur był ostatnią szansą na ratunek. Na szczęście trafił idealnie w nowe zainteresowania świeżo upieczonego dziekana.

(czytaj dalej)

  • 1

Heliocentryzm kontra geocentryzm

czytaj dalej

  • 9 czerwca 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Przed długie, naprawdę długie wieki wierzyliśmy, że wszystko kręci się dookoła nas. Teoria geocentryczna ustawiała nieruchomą Ziemię w centrum Wszechświata. Błędnie, rzecz jasna.

Do obowiązującej wersji – że to m.in. Ziemia kręci się wokół nieruchomego Słońca – dochodziliśmy stopniowo. Już w starożytności natkniemy się na ślady heliocentryzmu (z greckiego helios to Słońce). O takiej teorii mówił Arystrach z Samos. Ale dopiero przewrót Mikołaja Kopernika, wsparty działaniami Johannesa Keplera i Galileusza poprowadził nas w erę zdominowaną przez heliocentryzm.

Jak się okazuje, czasami w prostocie są najlepsze rozwiązania. Udowadnia to uproszczony schemat porównujący heliocentryzm (po lewej) i geocentryzm (po prawej). Która wersja bardziej Wam się podoba? :)

View post on imgur.com

  • 0

Śpiewak operowy na rezonansie magnetycznym

czytaj dalej

Widok śpiewaka operowego jest jedyny w swoim rodzaju. Szeroko otwarte usta, z których wydobywają się dźwięki niedostępne zwykłym śmiertelnikom.

Jak wygląda to od „kuchni”?  Ciekawiej niż się może wydawać! Zwróć szczególną uwagę na pracę języka i dróg oddechowych, bo tam dzieje się najwięcej.

(czytaj dalej)

  • 0

4 miliardy ewolucji w 40 sekund

czytaj dalej

  • 13 kwietnia 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Musiało minąć sporo lat zanim człowiek poszedł na dwóch nogach i się wyprostował. Dlatego przyspieszamy tempo, aby zaobserwować jak następowały te dłuuuuugotrwałe zmiany.

Jak wyglądali nasi praprzodkowie? Z jakich form wyrośliśmy? Oto teoria ewolucji Karola Darwina w pigułce.

  • 0

Piłkarze Rumunii promują… matematykę równaniami na koszulkach!

czytaj dalej

  • 27 marca 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Kibice piłkarscy doskonale wiedzą, że w ostatnie dni należały do meczów towarzyskich reprezentacji narodowych. Zawodnicy z Rumunii wyszli poza tradycyjną rolę. Równocześnie do kopania piłki ku radości widzów zajęli się… promocją matematyki.

Wcale nie chodziło o zliczanie podań lub szacowanie procentów przy udanych zagraniach. Reprezentanci Rumunii założyli bowiem treningowe stroje, na których zamiast tradycyjnych numerów pojawiły się matematyczne równania. Ich prostota (np: 7-3) doskonale wskazuje  adresatów tej wiadomości. Piłkarze chcą zachęcić dzieci w swoim kraju do zainteresowania matematyką oraz zatrzymać rosnącą falę osób, które porzucają szkołę.

(czytaj dalej)

  • 0

Mózg mistrzem natychmiastowej reakcji

czytaj dalej

  • 21 marca 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Dzień dobry w nowym tygodniu. Na lepszy początek poniedziałku mamy krótkie pocieszenie. Pamiętaj, że Twój mózg robi za Ciebie wspaniałą robotę!

Jego zdolności do adaptacji i właściwego reagowania sprawiają, że możemy czuć się znacznie bezpieczniej. Bo co by było, gdyby nie takie automatyczne odruchy…?

View post on imgur.com

Niby masz świadomość, że widelec trafia w sztuczną rękę, którą masz na oku. Jednak to nie ma znaczenia w sytuacji, gdy trzeba reagować natychmiast. Dlatego ukłony dla naszych układów nerwowych! Z nimi możemy przetrwać nawet trudy poniedziałku…

  • 1

Kot, który pisał… artykuły naukowe

czytaj dalej

Koty są leniwe i znacznie głupsze niż psy? W większości przypadków może to i racja, ale przecież mamy chlubne wyjątki. Jednym z nich jest genialny mruczek, który pisał artykuły naukowe. No prawie…

W 1975 roku profesor Jack Hetherington z Michigan State University stworzył artykuł w dziedzinie fizyki. Swoją pracę miał wysłać czasopisma „Physical Review Letters”, ale podczas recenzji jeden z kolegów zasugerował mu drobną korektę. Hetherington używał bowiem formy „nasze” oraz „my”, mimo że publikacja zawierała tylko jednego autora. Z takim niedociągnięciem tekst nie zostałby przyjęty. Jednak profesorowi nie uśmiechało się przeglądanie i przepisywanie całego tekstu od nowa. To były lata 70. bez komputerowych edytorów i wyszukiwania po słowach…

Wybrał dużo prostsze rozwiązanie. Dodał współautora pracy, którym był jego syjamski kot Chester. Aby uwiarygodnić cały przekaz podpisał go F.D.C. Willard. FD wzięło się od felix domesticus, czyli używanej czasami łacińskiej nazwy na kota domowego. Willard był hołdem w stronę kota, który spłodził jego pupila. Artykuł duetu Hetherington-Willard został opublikowany! (tutaj dowód)

Na tym nie skończyła się akademicka kariera kota Chestera!

(czytaj dalej)

  • 0

Pod mikroskopem wszystko wygląda lepiej…

czytaj dalej

Mikroskopy „patrzą” nie tylko na bakterie, wirusy, itp. Doskonale można je także wykorzystywać spoglądając na życie codzienne. 

Kiedyś już pokazywaliśmy Wam coś podobnego (Życie codzienne pod mikroskopem lub Śnieg pod mikroskopem). Czas na kolejną porcję.

Zdjęcia wykonano na powiększeniu od 400 do 500 razy.

Linie papilarne (dobrze widać mechanizm pocenia)

Reszta galerii w rozwinięciu.

(czytaj dalej)

  • 0

Chcesz być jednocześnie w dwóch różnych: dniach, miesiącach, latach, półkulach i porach roku? Da się!

czytaj dalej

  • 5 stycznia 2016
  • Andrzej Kotarski
  • Nauka

Świąteczno-noworoczny maraton sprawił, że masz wrażenie czasu przepływającego przez palce? Może to rozmach sylwestrowej zabawy sprawił, iż gdzieś uciekł dzień lub dwa. To tylko wrażenie, ale… w rzeczywistości da się zgubić jeden dzień. Co więcej – można jednocześnie mieć astronomiczną zimę i lato w czasie dwóch różnych miesięcy i lat kalendarzowych!

Oto niezwykła opowieść, w której paradoks goni paradoks. Niestety, nie istnieją wiarygodne źródła potwierdzające ten przekaz. Mówi się o niej jako marynarskiej historii. Wiemy na pewno, że istniał taki statek jak SS Warrimoo (na zdjęciu głównym). Czy jednak faktycznie zrobił historycznego psikusa, trudno powiedzieć. Szło to tak:

Przecięcie linii zmiany daty z równikiem

Miał być/Był 30 grudnia 1899 roku. Pasażerski parowiec SS Warrimoo płynął z kanadyjskiego Vancouver do Australii. Przecinając wody Pacyfiku znalazł się na pozycji zero stopni i 30 minut na północ oraz 179 stopni i 30 minut na zachód.

Jedynie kilka minut podróży dzieliło go od miejsca, w którym równik przecina się z międzynarodową linią zmiany daty. Dzięki temu statek mógł jednocześnie znaleźć się na dwóch półkulach ziemi (północnej i południowej) i zabawić się ze zmianą daty w kalendarzu. W jaki sposób?

(czytaj dalej)