• 1

Premortem, czyli pacjent żyje

czytaj dalej

Katastrofa w Czarnobylu, zatonięcie Titanica, wybuch wahadłowca Challenger. Po tragicznych wpadkach wyciągamy wnioski, aby nigdy więcej nie dopuścić do czegoś podobnego. Zwykle nieudolnie. Czy do rozwoju potrzeba nam bolesnych pomyłek?

An ounce of prevention is worth a pound of cure – mówił Benjamin Franklin, co można przetłumaczyć na nasze „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Podobną drogą poszedł twórca metody premortem, która służy lepszemu podejmowaniu trudnych decyzji i pomaga uniknąć Czarnobyli, Titaniców, Challegerów…

(czytaj dalej)

  • 2

Dwie twarze upiora

czytaj dalej

… Młodą wdowę budzi w nocy lodowaty pocałunek. Wokół rozchodzi się zapach cmentarnej ziemi. Niewidzialne ręce zaczynają zdzierać z niej nocną koszulę, niewidoczny ciężar męskiego ciała przygniata do łóżka…

… Matka niedawno zmarłego syna podczas porannych prac gospodarskich zauważa, że w ciągu nocy została wyręczona z wielu obowiązków. Ktoś, gdy spała narąbał drew na opał, urżnął sieczki i zajął się końmi…

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, w obu przypadkach mowa o tej samej istocie. To wywodzący się z kręgu demonologii słowiańskiej upiór. Jeśli do tej pory kojarzyliście go jak najgorzej, wkrótce przekonacie się, że nie zawsze taki upiór straszny jak go malują.

(czytaj dalej)

  • 1

Jesteś 6 kroków od Obamy!

czytaj dalej

Czy to prawda, że dzieli nas zaledwie 6 kroków od dowolnej osoby na świecie, np. do prezydenta Obamy? Czy w takim razie wystarczy, że zaprzęgniemy do pracy naszych znajomych?

O tym przekonamy w najnowszym odcinku, gdzie zbadamy teorie naukowców z całego świata. Zapraszam! :) (czytaj dalej)

  • 6

Zbiorowe samobójstwo w Jonestown

czytaj dalej

Zabierzcie nam życie. Oddajemy je. Jesteśmy zmęczeni. Nie popełniliśmy samobójstwa. Popełniliśmy akt rewolucyjnego samobójstwa, protestując przeciw warunkom życia w nieludzkim świecie. / Ostatnie słowa Jima Jonsa nagrane na taśmie

Jonestown, noc z 18 na 19 listopada 1978 r. Po charyzmatycznym przemówieniu lidera, Jima Jonsa, członkowie sekty Świątynia Ludu wypijają doprawiony cyjankiem orzeźwiający napój Kool-Aid. 909 osób popełnia samobójstwo, wśród nich małe dzieci, które nie są świadome wydarzeń rozgrywających się dookoła nich, mimo to siłą zmuszone przez swoich rodziców do wypicia śmiertelnej trucizny. (czytaj dalej)

  • 9

Sugestopedia

czytaj dalej

Obecnie na rynku pojawia się coraz więcej szkół, książek i podręczników, które oferują „Wakacyjne kursy angielskiego” lub „Naukę w 6 tygodni”. Są to z pewnością pomocne materiały, jednakże trudno – bazując na zdrowym rozsądku – oczekiwać po nich jakichś cudownych efektów. Większość ludzi przyjęła już za pewnik, że niemożliwym jest przyswojenie pewnego zasobu wiedzy bez ciężkiej pracy i wysiłku włożonego w proces nauki. Poniższy artykuł ma przedstawić właśnie jedną z tych rzekomo „cudownych” metod, najsłynniejszą i prawdopodobnie najbardziej interesującą w efektach.

W 1978 roku bułgarski psycholog i profesor neurologii, Gieorgij Łozanow, opublikował swoje badania na temat nowej metody nauczania zwanej sugestopedią. Metoda miała na celu wykorzystanie ukrytych rezerw ludzkiego mózgu, bez wprowadzania go w stan hipnozy lub transu, a także bez wykorzystania środków farmakologicznych. Jak wskazuje sama nazwa metody – sugestopedia miała bazować wyłącznie na sugestii, nastroju, kontakcie z uczniem. Prowadzący lekcje, przy pomocy manipulacji nastrojem panującym w pomieszczeniu, a także przyjaznym nastawieniu do badanych i niewywieraniu presji wyzwalał w nich chęć do nauki, która to chęć przekładała się także na osiągane później wyniki. (czytaj dalej)

  • 2

5 zasad dyktatorów

czytaj dalej

Józef Stalin, Adolf Hitler, Mao Zedong to tylko niektórzy dyktatorzy, o których na pewno każdy z nas słyszał. Ich reżim powodował kryzys krajowy, w celach zaspokajania swych własnych potrzeb. By doprowadzić swój kraj do takiego stanu dyktator musiał kierować się 5 zasadami.

Zapraszam :) (czytaj dalej)

  • 3

Zabójcza miłość matki

czytaj dalej

Większość z nas słyszała stwierdzenie: „Każda matka kocha swoje dzieci”, aby dowiedzieć się jak często jest ono nieprawdziwe wystarczy obejrzeć wiadomości. Co jakiś czas słyszymy o matkach, które krzywdzą lub zaniedbują swoje dzieci – z różnych powodów.

Dziś skupimy się na pewnym zaburzeniu psychicznym, które powoduje, że matki są w stanie krzywdzić, okaleczać, a nawet zabijać swoje dzieci. Przyjrzymy się „Zastępczemu zespołowi Münchhausena”. (czytaj dalej)

  • 8

Zdalni zabójcy

czytaj dalej

Głos w słuchawce jest spokojny, zaczyna recytować wiersz. „Ciągnie mnie w mroczną głąb tej kniei, Lecz woła trzeźwy świat nadziei I wiele mil od snu mnie dzieli”. Kobieta usłyszawszy te słowa wsiada do samochodu i jakby w transie, kieruje się do budynku elektrowni stanowej. Kilkadziesiąt minut później elektrownią wstrząsają potężne eksplozje, duża część stanu zostaje pozbawiona prądu, przez krótki czas wszędzie panuje chaos, a władze starają się opanować sytuację.

Nie jest to na szczęście scenariusz prawdziwy, pochodzi on z amerykańskiej produkcji filmowej „Telefon” z roku 1977. Niewątpliwie jest to jeden z bardziej znanych obrazów filmowych prezentujących motyw tzw. uśpionych agentów, hipnozy czy też mocnej sugestii. (czytaj dalej)

  • 2

Przyjaźń z porywaczem

czytaj dalej

„Zorganizowane działanie mające na celu uprowadzenie kogoś (…) wbrew czyjejś woli” – taka jest słownikowa definicja porwania. Jest to jeden z najbardziej przerażających aktów przemocy, potępiany przez (zdrową umysłowo) część cywilizowanych współczesnych społeczeństw. Jako ludzie wychowani w kulturze europejskiej, u której podstaw leży poszanowanie osobistej wolności każdego człowieka, nie możemy zrozumieć takiego działania. Czynu, którego istotą jest właśnie, brutalne tej wolności odebranie.

Tym bardziej, trudny w zrozumieniu jest tzw. syndrom sztokholmski. Jest to pojęcie przedstawione po raz pierwszy w latach siedemdziesiątych XX wieku przez szwedzkiego psychiatrę i kryminologa Nilsa Bejerota, wtedy znanego głównie ze swoich prac na temat uzależnienia od narkotyków. (czytaj dalej)

  • 1

Placebo – kto da się nabrać?

czytaj dalej

Zapewne większość z Was zna już pojęcie tzw. „efektu placebo”, ale i tak rozpocznijmy od jego wyjaśnienia. Placebo jest słowem pochodzącym z łaciny i oznacza dosłownie „będę się podobać”, a według Słownika języka polskiego PWN symbolizuje ono „środek niemający wartości farmakologicznej, podawany pacjentom w celach psychoterapeutycznych”.

Wyjaśnienie to należy jednak doprecyzować, bowiem, o ile rzeczywiście właśnie w taki sposób najczęściej definiujemy ten zwrot, o tyle tak naprawdę placebo nie musi wcale być „środkiem (…) podawanym pacjentom” – może być również działaniem, np. „fałszywą operacją”. Myśl o tym, że samo tylko przekonanie pacjenta, że jest odpowiednio leczony, może wspomóc proces hospitalizacji, była obecna w medycynie praktycznie od zawsze. Zresztą już w średniowieczu stosowano się do zasady „ante patientum latina lingua est” – oznaczającej – „w obecności pacjenta używaj tylko łaciny”. Reguła ta dosyć często używana jest nawet w obecnych czasach – zdecydowanie lepiej jest leżeć w szpitalnym łóżku i słuchać, jak lekarz umawia nas na badanie „per rectum”, niż dowiedzieć się od razu, co to tak naprawdę oznacza. (czytaj dalej)