• 0

Posiłek w ślimaczym tempie

czytaj dalej

  • 3 listopada 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

Czy wiesz, że ślimaki, które znajdziemy w swoich ogrodach mają tysiące ząbków, które wraz z językiem pozwalają im rozdrabniać jedzenie. A wygląda to naprawdę spektakularnie.

I jak tu się złościć na tak uroczą kreaturę, nawet, gdy zjadła balkonowy zapas ziół…

Okazuje się też, że przysłowie o ślimaku pragnącym sera na pierogi może być nieco przesadzone!

(czytaj dalej)

  • 0

Ze śmiercią na ty

czytaj dalej

  • 1 listopada 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • TV i Zdrowie

Dziś miliony Polaków ruszają na cmentarze. Początek listopada to dni szczególnej pamięci o naszych zmarłych.

Śmierć towarzyszy nam od pierwszych chwil na tym świecie. Jak wszyscy wiemy – jest nieuchronna dla każdego. Warto się z nią oswoić, stąd przypomnienie jednego z pierwszych odcinków Polimatów (nr 10) dotyczącego właśnie śmierci.

  • 0

Na tropie polskiego piwa. Które piwo jest najmocniej osadzone w naszej tradycji i historii?

czytaj dalej

  • 31 października 2016
  • Radosław Kotarski
  • Historia

W jednym z odcinków „Podróży z historią” wyznaczyłem sobie trudne zadanie. W otoczeniu dawnego gospodarstwa rolnego musiałem ustalić, która potrawa jest prawdziwie polska. Takie danie musiało być więc pierwotnie u nas wytwarzane, jedzone przez większość ludzi (niezależnie od stanu i zasobności sakiewki), na znacznej części ziem polskich i to przez wiele wieków. Efekty tych badań były zaskakujące!

Okazało się bowiem, że często wskazywane potrawy takie jak kotlet schabowy z ziemniakami czy pierogi ruskie to niewłaściwe tropy. Ten pierwszy zaczął być robiony u nas dopiero ok. 200 lat temu, nie mówiąc o ziemniakach, które upowszechniły się jeszcze później. Pierogi natomiast nie były dawniej spożywane za często, ponieważ przez długi czas zarezerwowane były wyłącznie na święta, co zdaje się tłumaczyć ich nazwa, którą językoznawca Aleksander Brückner wywodzi od słowa pir-, czyli „uroczystość”. Poza tym pierogi ruskie, chociaż z Rosją nie mają wcale tak wiele wspólnego (określenie „ruskie” odnosi się do Rusi Czerwonej, a więc ziem dzisiejszej Ukrainy, a nie do Rosji), nadal pozostają „importem” z dalekiej Azji.

Wielkim zwycięzcą okazała się więc niepozorna kasza jaglana z warzywami, prawdziwy przebój dawnych czasów, zresztą coraz popularniejszy także dzisiaj. Jak podobne poszukiwania zakończyłyby się w świecie polskiej historii piwa?

Zacznijmy od tego, że moment pojawiania się szczegółowego podziału na piwne gatunki jest tak świeży, jak obecność człowieka na Ziemi w porównaniu do miliardów lat jej uformowania.

Dlatego musimy sięgnąć do odróżnienia szerszego, które odnosić się będzie do użytego ziarna. Dlaczego miało to tak duże znaczenie? Ponieważ większość dawnych piwowarów nie mogła ani przebierać w wodzie, na której powstanie piwo, ani w dziesiątkach odmianach chmielu czy drożdży. Jednak taki rzemieślnik mógł zdecydować czy chce zbudować swój produkt z jęczmienia, pszenicy, owsa, czy innego zboża? Z czego było więc warzone prawdziwe, historyczne, polskie piwo?

Sięgnijmy do źródeł najstarszych. Jan Długosz zapisał, że protoplasta Polski – Lech wyruszył na ziemie, gdzie „wino rzadko używane, a uprawa winnic nieznana, jest za to polski napój warzony z pszenicy, chmielu i wody po polski piwem zwany”. To ważny ślad wyróżniający pszenicę, ale w innym miejscu nasz kronikarz doprecyzowuje, że „zamiast wina (kraj – dop. RK) używa piwa, które robią z żyta, pszenicy i jęczmienia albo orkiszu”. Dzięki temu wiemy, że nie możemy od razu rozstrzygnąć sporu na korzyść pszenicy, ale również dowiadujemy się, iż dawny piwowar mógł wybierać w ziarnie, którego użyje.

Dawniej taką decyzję często podejmowano tylko raz, ponieważ istniał zwyczaj zaopatrywania się w zboża świeżo po żniwach. Taka jednorazowa transakcja była tańsza niż seria zakupów, więc przed piwowarem (lub częściej – karczmarzem) stała poważna decyzja – które wybrać?

(czytaj dalej)

  • 0

Pilota grawitacja nie tyka!

czytaj dalej

Siła grawitacji sprawia, że twardo stąpamy po ziemi. Ale potrafi być też okrutna, gdy po ciężkiej nocy usilnie namawia nas na szybkie spotkanie z podłogą…

Istnieją warunki, gdy jej siły nie działają w znany nam zwykle i przewidywalny sposób. Weźmy pilotów myśliwców, którzy igrają z grawitacją. Jak zachowuje się kubek z płynem w czasie obrotu? Przekonajcie się sami!

View post on imgur.com

Tutaj podobna sztuczka, ale z wykorzystaniem kubka herbaty. Wszystko w pełnym porządku, poza widokami za oknem!

Źródło: http://www.wimp.com/legendary-pilot-pours-himself-a-cup-of-tea-while-flying-and-doing-a-barrel-roll/

  • 0

Jedz mniej, żyj dłużej

czytaj dalej

  • 26 października 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Zdrowie

Jedną z najskuteczniejszych strategii na przedłużenie sobie życia może być zmniejszenie liczby spożywanych kalorii. Stulatkowie z tzw. niebieskich stref, w których żyje ich najwięcej, jedzą około 1800 kcal dziennie, czyli 20-30 proc. poniżej zapotrzebowania kalorycznego.

W ostatnich stu latach średnia długość życia człowieka wzrosła o średnio 30 lat. Choć częściowo – jak podkreślała dr Barbara Pietrzak – to efekt zmniejszenia śmiertelności noworodków, to rzeczywiście takiego wydłużenia życia nie było dotąd w całym świecie zwierząt. – Śmiertelność ludzi w czasach przedprzemysłowych była bardziej zbliżona do śmiertelności w populacji innych człowiekowatych, np. szympansa. Poprzez zmiany kulturowe, postęp medycyny interwencyjnej, poprawienie jakości życia, w ciągu kilku – kilkunastu pokoleń pokonaliśmy dłuższą drogę niż wcześniej przez setki czy tysiące lat ewolucji – mówiła biolog dr Pietrzak.

Nasza pokusa nieustannego wydłużania życia wciąż jednak rośnie, czego efektem są m.in. kolejne pomysły na zachowanie zdrowia, nowe rodzaje diet i wytyczne żywieniowe. – Tymczasem odpowiedź na pytanie: co jest dla nas dobre, jest zapisana w naszej historii ewolucyjnej. Odkąd udomowiliśmy zwierzęta i zaczęliśmy spożywać mleko, mutacje w naszych genach, pozwalające na trawienie go, pojawiły się przynajmniej dwukrotnie. To, co jest zapisane w genach, wciąż się zmienia, jednak większość naszej historii ewolucyjnej to czasy sprzed rolnictwa. To do tych czasów – w dużej mierze – nasz organizm jest przystosowany – wyjaśniał dr Pietrzak.

Cukier niczym narkotyk

Jednym z przykładów trudności, z którymi obecnie musi zmierzyć się nasz organizm, jest zbyt duża ilość cukru, którego dostarczamy sobie każdego dnia. – Badania antropologiczne pokazały, że nasi przodkowie 10 tys. lat temu spożywali 200 gramów cukru na rok. Dzisiaj przeciętny Amerykanin zjada 200 gramów cukru dziennie. Nie ma takiej możliwości, abyśmy zdołali się ewolucyjnie przystosować do takiej zmiany – podkreślał dr n. med. Daniel Śliż.

Obecnie cukier jest niemal w każdym produkcie na sklepowych półkach, a ma działanie silnie uzależniające. Od cukru uzależniliśmy się tak bardzo, że bez niego wiele produktów zupełnie nam nie smakuje. – Tymczasem kiedyś słodycze robiono kilka razy do roku na specjalne okazje. Nikt sobie nie zjadał batonika, kiedy miał zły humor – przypomniała dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #59

czytaj dalej

  • 24 października 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Dziś m.in. zimowe ubrania dla dzieci w Rosji i nietypowe wspomnienia z Wietnamu.

Poprzednią część serii znajdziesz tutaj.

Jackie Kennedy przygląda się debacie prezydenckiej z udziałem jej męża Johna i Richarda Nixona, 1960 rok.

Bruce Lee ze swoim mistrzem Ip Manem, lata 60. XX wieku.

Tancerka erotyczna pokazuje bieliznę będącą „dowodem w sprawie” w trakcie przesłuchania, Floryda, 1983 rok.

12-letni Lo Manh Hung będący fotografem wojny w Wietnamie, 1968 rok.

Zimowe ubrania dla dzieci, ZSRR, 1968 rok.

(czytaj dalej)

  • 0

Jak smakuje ludzkie mięso? | Polimaty #83

czytaj dalej

Dlaczego ludzie jedzą innych ludzi? Jak smakuje ludzkie mięso? Dlaczego amatorów „ludziny” nazywamy kanibalami?

Na te pytania odpowiedź znajdziesz w najnowszych Polimatach! Zapraszam! :)

W czasie realizacji nagrania nikt nie został skrzywdzony i w jego trakcie nie spożywano ludzkiego mięsa. Materiał jest popularnonaukowym przedstawieniem tematu kanibalizmu i nie stanowi zachęcania lub zniechęcania do konsumpcji ludzkiego mięsa. Rzecz jasna! :)

(czytaj dalej)

  • 0

Inteligencja jak mięśnie – wymaga stałego użycia

czytaj dalej

  • 17 października 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

– Inteligencja, czyli zdolność pojmowania, rozum, jest w pewnym zakresie wrodzona, tak jak budowa ciała. Ma ją każdy. Ale inteligencja – tak jak mięśnie – wymaga stałego użycia, inaczej nie rozwija się – mówi psycholog prof. Czesław S. Nosal.

– Inteligencja nie jest tajemniczą siłą, trzeba ją po prostu rozwijać. To tak jak z mięśniami – ma je każdy, ale jeśli będziemy siedzieć ciągle w fotelu, to one nie rozwiną się – zaznacza.

By rozwijać inteligencję – mówi profesor – należy nieustannie rozwiązywać jakieś zadania. Ważną rolę odgrywa otoczenie: ono powinno umożliwiać rozwój inteligencji, stymulować do działania i premiować. Przykładem organizacji pomagającej inteligentnym osobom jest Mensa, która w Polsce mogła otworzyć oddział dopiero po upadku komunizmu.

Czy poziom inteligencji jest cechą wrodzoną czy nabytą? Pytany o to profesor przywołuje biblijną przypowieść o talentach, którymi właściciel obdarzył swoje sługi: „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności. Po dłuższym czasie przekonał się, że dwaj pierwsi pomnożyli swoje talenty w dwójnasób, a trzeci nie, bo zakopał go w ziemi” – mówi profesor i wyjaśnia, że podobnie jest z inteligencją.

Jedni ją rozwijają, stawiając sobie coraz wyższe wymagania intelektualne, inni zaś marnotrawią możliwości, poprzestając na miernych celach i braku ambicji. Biblijna przypowieść kończy się wszak paradoksalnym wnioskiem: „Każdemu, kto ma, będzie dodane, tak, że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”. W odniesieniu do inteligencji paradoks ten znika, bo rozumiemy, że rozwój stymuluje rozwój następny, a stagnacja umysłowa niszczy nawet ten potencjał, który był na początku – opisuje psycholog.

Przywołuje też wnioski amerykańskiego psychologa Raymonda Cattella, który twierdził, że od 21. roku życia możliwości ludzkiego umysłu spadają wskutek starzenia się mózgu. Z wiekiem na mózg niekorzystnie wpływają także zamiany zachodzące w układzie krwionośnym. – Mózg jest wielkim energożercą, a nie ma innej drogi otrzymywania energii, niż poprzez układ krwionośny – wyjaśnia uczony.

(czytaj dalej)

  • 0

Zmrożona ryba też lubi pływać!

czytaj dalej

  • 17 października 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Przyroda i TV

Ryby świetnie radzą sobie z niskimi temperaturami powietrza. Wystarczy tylko spojrzeć na okazy, które przeżywają srogie zimy pod zamarzniętymi taflami wody.

W sieci jest dostępne nagranie, które pokazuje te możliwości w bardziej ekstremalnej wersji. Oto zmrożona ryba, która wraca do życia po kilku chwilach w cieplejszej wodzie.

Jak to możliwe? Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie każe sądzić, że ryba była jedynie zmrożona przez kilka minut, a nie całkowicie zamrożona. Gdyby kompletnemu zamrożeniu uległy kluczowe organy zwierzęcia, nie dałoby się go odratować w ten sposób.

Nie ma co męczyć zwierząt i powtarzać eksperymentu. Uznajmy, że ciekawość została zaspokojona. Nie warto też próbować takich sztuczek na ludziach… Obawiamy się, że efekty nie byłyby tak spektakularne.

  • 0

Samobójcze myśli Europy

czytaj dalej

Samobójstwo to tragiczna i ostateczna decyzja. Często w powszechnej świadomoś i wydaje nam się, że samobójczym myślom sprzyja depresyjny klimat. Znacznie łatwiej wyobrazić nam sobie samobójcę z ponurej Szwecji niż kochającego życie Francuza.

Czy ma to przełożenie na rzeczywistość? Oto wskaźnik samobójstw w krajach Europy. Podane liczby to liczba samobójców na 100 tysięcy mieszkańców w ciągu roku (dane Światowej Organizacji Zdrowia na 2012 rok).

W słonecznej Grecji, Włoszech lub Hiszpanii faktycznie współczynnik samobójstw należy do najniższych. Ale już francuskie umiłowanie do wina i dobrego jedzenia nie przekłada się na wyjątkowo rzadkie występowanie samobójczych myśli. We Francji jest dwukrotnie więcej samobójców niż w Wielkiej Brytanii.

Niestety, Polska należy do grona krajów ze znaczącym współczynnikiem samobójstw. Niechlubnie brylują Litwini, Rosjanie i Węgrzy.

(czytaj dalej)

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #58

czytaj dalej

  • 13 października 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

W cyklu historycznych zdjęć dziś m.in. dziecięca „fascynacja” sztuką i spacer po piramidach.

Poprzedni odcinek serii znajdziesz tutaj.

Koniec prohibicji w Stanach Zjednoczonych, 1933 rok.

Dziewczynki na wystawie sztuki bardziej niż eksponatami zainteresowane kratką wentylacyjną, San Francisco 1963 rok.

Młodzi sprzedawcy gazet przed rozpoczęciem pracy, 1908 rok.

Donald Trump i Michael Jackson w samolocie, przełom lat 80. i 90. XX wieku.

Na szczycie piramidy Cheopsa, lata 20. XX wieku.

(czytaj dalej)

  • 0

Polimaty Plus #82 – dodatkowe pytania o język migowy

czytaj dalej

  • 10 października 2016
  • Radosław Kotarski
  • Język

Nie wszystkie Wasze pytania zmieszczą się w kilkuminutowym Plusie. Tutaj rozwinięcie ostatniego odcinka z odpowiedziami.

Zapraszam do wyjaśnienia dwóch kwestii, o które pytaliście w związku z językiem migowym.

„Czy język migowy jest uniwersalny dla całego świata? ‚Pogadamy’ sobie z ludźmi z Chin, Rosji, USA znając język migowy?”
Eryk Szwarc

W odcinku głównym pokazałem, że nie istnieje jednolity język migowy na przykładzie różnic w miganiu kota w polskim i tureckim języku migowym. Można rzec, że każdy naród ma swoją odmianę języka migowego. Migowe języki są takie same jak mówione – nawet mniejsze kraje mają swoje.

Ba, da się migać z akcentem! Jeśli odcinek główny oglądali ludzie biegli w migowym, to na pewno widzieli, że migowy nie jest dla mnie naturalny. Była to dość koślawa wersja. Trochę jak zdanie „chrząszcz brzmi w trzcinie” wypowiadane przez Chińczyka czy Kenijczyka. Od razu słychać różnicę, czy ktoś tego języka się uczył, czy przyszedł mu naturalnie.

Musimy odciąć język migowy z danego kraju od języka mówionego tego samego kraju. Anglicy i Amerykanie mówią i piszą prawie tym samym językiem angielskim. Ale głusi z tych krajów nie mają już takiego samego języka. Jest osobno: Brytyjski Migowy i Amerykański Migowy. Temu amerykańskiemu bliżej do… chińskiego migowego niż do brytyjskiej wersji!

Były próby wprowadzenia uniwersalnego języka migowego. Czyli takiego migowego esperanto. Ale skończyło się tak samo jak z mówionym i pisanym esperanto. Na większą skalę – bezskutecznie. Oczywiście, byłoby nam wszystkim łatwiej porozumiewać się w jednym języku. Niezależnie od tego czy słyszymy, czy nie. Ale to po prostu mało realne. Zbyt wiele niuansów kulturowych niosą nasze języki, aby dało się je łatwo zastąpić tym uniwersalnym. Pozostaje nam więc nauka języków obcych i tyle!

„Drogi Radku, czy mógłbyś w Polimatach Plus opowiedzieć o różnicy między językiem migowym a miganym? Dziękuję i pozdrawiam :)”
Joanna Menet

(czytaj dalej)