• 0

PRL mięsem stała!

czytaj dalej

Lęk przed głodem, odziedziczony po wojnie, spowodował, że w PRL symbolem bezpieczeństwa i podstawą dobrej kuchni było mięso. W latach 80., kiedy Polacy stanęli w obliczu jego niedoboru, do jadłospisu włączyli drób. Popularność zyskała też baranina, a nawet mięso z nutrii.

W czasach II wojny światowej obywatel okupowanej Francji miał w przydziałach kartkowych około 1,2 tys. kcal dziennie, mieszkaniec Generalnego Gubernatorstwa miał ich około 600, natomiast obywatel żydowski w zasadzie był skazany na śmierć głodową – powiedział dr hab. Błażej Brzostek z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

– Wygłodzenie i lęk przed głodem odziedziczony z wojny jest doświadczeniem bardzo silnie obecnym w całym okresie PRL. W drugiej połowie lat 50. społeczeństwo PRL zjadało dwa razy więcej mięsa rocznie niż społeczeństwo II RP pod koniec lat 30. W latach 1945-50 udział wydatków na żywność w budżecie domowym sięgał 70 proc. – mówił Brzostek.  – W latach 60. przeciętny obywatel PRL zjada ponad 200 kg ziemniaków rocznie, około 50 kg mięsa i 5 kg ryb, wobec których cały czas utrzymuje się dystans” – dodał.

Narastanie paniki mięsnej socjologowie po raz pierwszy obserwowali w latach 1950-55 wraz ze stagnacją, a nawet spadkiem płac. W kolejnych latach Polacy mierzyli się z następnymi kryzysami mięsnymi, a jeden z najpoważniejszych nadszedł w latach 80. W roku 1980 spożycie mięsa w PRL wynosiło 74 kg na osobę, przy dominacji mięsa wieprzowego; w roku 1982 spadło do 65,7 kg; a w następnym wyniosło tylko 58,2 kg.

(czytaj dalej)

  • 0

Polskie napisy w Polimatach

czytaj dalej

  • 5 października 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Język i TV

W końcówce ostatniego odcinka Polimatów o języku migowym padła poważna deklaracja. Z czasem wszystkie archiwalne odcinki Polimatów otrzymają polskie napisy dla każdego, kto potrzebuje z nich korzystać.

Wczoraj zrobiliśmy pierwszy krok w tej sprawie. Odcinek nr 65 o klątwie piątku trzynastego doczekał się zsynchronizowanych polskich napisów. Efekty możecie zobaczyć tutaj:

Wielkie podziękowania i ukłony należą się Pawłowi Zychowi, którzy na ochotnika przygotował i dopasował te napisy. Następne w kolejce. Do zobaczenia (i przeczytania)!

  • 1

Zachowane przed zapomnieniem #57

czytaj dalej

Dziś m.in. kulisy Big Bena, siłownia na Titanicu i disneyowskie wątki.

Poprzednią część serii znajdziesz tutaj.

Za tarczą zegara znanego jako Big Ben, Londyn, 1925 rok.

Grupa „Latające Tygrysy” w czasie przelotu nad Chinami, 1942 rok.

Walt Disney pokazuje Myszkę Miki swojemu kotu, 1931 rok.

Najniższy, najwyższy i najgrubszy człowiek Europy podczas gry w karty, początek XX wieku.

Sieroty z Wietnamu w trakcie podróży do USA, 1975 rok.

Wystawa światowa w Paryżu, 1900 rok.

Siłownia na pokładzie Titanica, 1912 rok.

Robin Williams w roli cheerleaderki, 1979 rok.

Weteran wojny secesyjnej w USA z raną postrzałową pośrodku głowy, 1911 rok.

Pierwszy sprzedany bilet w historii Disneylandu.

Duet słynnych przestępców – Bonnie i Clyde, 1932 rok.

Pisarz Ernest Hemingway w czasie treningu bokserskiego, Kenia, 1952 rok.

  • 0

Kiedy głusi zaczęli migać?

czytaj dalej

Kiedy w pojawił się język migowy? Na jaki rok możemy datować powstanie jego polskiej wersji? Historia bezgłośnego języka jest mocno zagmatwana. Dlatego odpowiedź nie będzie prosta.

Jeśli wpiszemy sobie w Google pytanie: „ile lat ma polski migowy?”, najczęściej uzyskamy odpowiedź, że około 200. Wtedy w Warszawie pojawiła się szkoła dla głuchych (1817 r. to przyjmowana data graniczna). Później następne. W placówkach edukacyjnych i internatach powstały idealne warunki do rozkwitu naturalnego rozwoju języka. Dlaczego? To proste. W jednym miejscu skupiła się większa grupa ludzi z taką samą potrzebą – komunikowania się ze świtem zewnętrznym, w tym między sobą. Mogli w ten sposób poznawać gesty innych i tworzyć bardziej zwarte struktury języka.

Bo migowy jest w tym aspekcie identyczny jak pisany/mówiony język polski. Możemy tego nie zauważać, ale te języki są wciąż żywe i dostosowują się do zmieniających potrzeb. Jeszcze 10 lat temu nie mieliśmy określenia „media społecznościowe”, które dzisiaj doskonale rozumiemy dzięki inwazji Facebooka, Twittera, Instagrama, itp. (Edytor tekstu jeszcze długi czas podkreślał mi to słowo na czerwono „społecznościowe” jako niezrozumiałe. Teraz już wpisał je sobie do słownika). Na takich samych zasadach w języku migowym powstał wyraz dyrektor omawiany w odcinku Polimatów (5:18 minuta filmu) – początkowo odnoszący się do księdza Jakuba Falkowskiego, później do każdego dyrektora. Powstała potrzeba nazwania kogoś, więc znalazł się i odpowiedni gest.

To dowód na prostą zależność. Wystarczy zebrać w jednym miejscu odpowiednio dużą liczbę osób, a ci ludzie z pewnością znajdą sobie właściwy sposób komunikacji. Po kolejne dowody nie trzeba sięgać aż dwa stulecia wstecz jak w przypadku Polski. W Izraelu sformalizowane podstawy tamtejszego języka migowego sięgają lat 30. XX wieku i rozwoju szkoły w Jerozolimie.

Ale to jeszcze nie wyjaśnia jednej kluczowej kwestii. Czy przed powstawaniem szkół istniały języki migowe? Jak wcześniej porozumiewali się głusi, którzy rzecz jasna nie pojawili się na świecie nagle w XVIII lub XIX wieku?

(czytaj dalej)

  • 0

Wybuchowa maszyna. Jak skutecznie rozbrajać miny przeciwpiechotne?

czytaj dalej

32. odcinek Polimatów był poświęcony minom i Polakowi (Józefowi Kosackiemu), który znalazł sposób, aby zatrzymać śmierć.

Jego wynalazek był przełomowy na tamte czasy. Jednak, oczywiście, rozwój technologiczny sprawił, że plecaki Kosackiego odeszły do lamusa. Jak dzisiaj można pozbywać się min?

Operatora tej maszyny czeka niezmiennie wybuchowa atmosfera pracy…

  • 0

Zachowane przed zapomnieniem #56

czytaj dalej

  • 27 września 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Historia

Dziś w galerii archiwalnych zdjęć m.in. luźne podejście do kwestii bezpieczeństwa dzieci oraz Pablo Escobar z kuzynem Gustavo.

Poprzedni odcinek cyklu znajdziesz tutaj.

Fidel Castro gra w koszykówkę z zawodnikami Wisły Kraków, 1972 rok.

Plac zabaw, przełom XIX i XX wieku.

Narkotykowy boss Pablo Escobar z kuzynem Gustavo w gangsterskiej pozie, lata 80. XX wieku.

Niemiecka maszyna do niszczenia torów kolejowych wykorzystywana w ramach taktyki spalonej ziemi, 1944 rok.

Krzesełko samochodowe dla dzieci, lata 50. XX wieku.

(czytaj dalej)

  • 0

Co słyszą głusi? | Polimaty #82

czytaj dalej

  • 25 września 2016
  • Radosław Kotarski
  • Język

Warto nie być głuchym na problemy osób… głuchych właśnie. Czas rozprawić się z mitami wokół języka migowego. Języka, który ma zupełnie inne oblicze niż Ci się wydaje!

Bardzo dziękuję Tomkowi Grabowskiemu za niesamowitą pracę przy tłumaczeniu moich gawęd :) Ukłony także dla Olgierda Kosiby i Aleksandry Włodarczak z www.migaj.eu za nieocenioną konsulację merytoryczną.

#polskazamieniasiewsluch

polska-zamienia

(czytaj dalej)

  • 0

Dziś zaczyna się jesień!

czytaj dalej

  • 22 września 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Nauka

W czwartek 22 września 2016 o godzinie 16. 21 Słońce przejdzie przez tzw. punkt Wagi (punkt równonocy jesiennej) i tym samym rozpocznie się astronomiczna jesień. W jesienne noce można będzie podziwiać m.in. roje meteorów i gwiazdozbiory, np. Pegaza, Oriona czy Trójkąt Letni.

Okres od momentu równonocy jesiennej do przesilenia zimowego uznawany jest za astronomiczną jesień. W tym okresie dzień jest krótszy od nocy i z każdym dniem różnica ta zwiększa się na korzyść nocy (Słońce zachodzi coraz wcześniej i wschodzi coraz później). W tym roku Słońce wejdzie w punkt równonocy jesiennej 22 września o godz. 16.21. Formalnie jest to dzień równonocy jesiennej, ale rzeczywiste zrównanie długości dnia i nocy nastąpi dopiero 2,5 dnia później: noc z 24 na 25 września i następujący po niej dzień będą trwały jednakowo długo.

Jesienią na niebie widoczne są gwiazdozbiory wszystkich czterech pór roku. Nadal można wieczorem dostrzec charakterystyczny dla najcieplejszej pory roku Trójkąt Letni, na który składają się trzy bardzo jasne gwiazdy: Deneb z gwiazdozbioru Łabędzia, Wega z Lutni oraz Altair z Orła.

W tym samym czasie nad zachodnim horyzontem świeci Arktur z gwiazdozbioru Wolarza. Arktur zwany jest też czasem Gwiazdą Wiosenną. Z kolei po północy zaczynają wschodzić gwiazdozbiory typowe dla nieba zimowego, na przykład Byk ze świecącym na czerwono Aldebaranem, czy bardzo charakterystyczny Orion, którego gwiazdy układają się we wzór przypominający sylwetkę człowieka.

(czytaj dalej)

  • 2

Tak robi to Elita. Operacja Pewna Śmierć

czytaj dalej

  • 20 września 2016
  • Mateusz "Biszop" Biskup
  • Historia

Wojskowi eksperci są zadziwiająco zgodni w jednej kwestii – najlepszą jednostką specjalną na świecie jest brytyjski Special Air Service. Większość z tych, którzy w to wątpili albo, co gorsza, próbowali sprawdzić to na własnej skórze, przebywa już od dawna na tamtym świecie.

Tylko nieliczne akcje SAS przedostają się to publicznej wiadomości. Jedną z nich jest bezprecedensowa akcja uratowania zakładników wziętych do niewoli w sierpniu 2000 roku w Sierra Leone. Operacja nosiła kryptonim „Barras”. Jednak żołnierze w niej uczestniczący przechrzcili ją na operację „Pewna Śmierć”.

Na początku tego stulecia Sierra Leone było miejscem jakby żywcem wziętym z sennego koszmaru. Dziesięcioletnia wojna domowa zamieniła tę niegdyś bogatą brytyjską kolonię w krainę głodu, rozpaczy, bandytyzmu i odrąbanych kończyn. W rękach rządu znajdowała się tylko stolica Freetown. W dżungli poza miastem rządziły grupy rebeliantów. Jedna z nich nosiła nazwę West Side Boys.

West Side Boys

Właściwie nazywanie ich „rebeliantami” to grube nadużycie – to była zbieranina wiecznie pijanych i zaćpanych psychopatów i bandytów, których ulubioną rozrywką były napady na bezbronne wsie, gdzie gwałcili kobiety, mężczyznom odrąbywali ręce, a dzieci wcielali do swoich szeregów. Horror, jaki zafundowali wieśniakom przechodził wszelkie wyobrażenie.

W 1999 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ postanowiła wysłać do Sierra Leone kontyngent wojskowy, którego trzon stanowili Brytyjczycy. Początkowo było to 6 tysięcy żołnierzy, potem liczba wzrosła do 13 tysięcy.

Dnia 25 sierpnia 2000 roku 12-osobowy brytyjski patrol Royal Irish Regiment pod dowództwem majora Alana Marshalla wpadł w zasadzkę przygotowaną przez West Side Boys. Trzy Land Rovery z Brytyjczykami i towarzyszącym im sierraleońskim oficerem łącznikowym zostały otoczone przez kilkudziesięciu uzbrojonych po zęby bandytów. Major Marshall kazał swoim ludziom odłożyć broń. Bandyci poprowadzili ich przez dżunglę do swojej siedziby – wioski Geberi Bana.

Wiadomość o porwaniu żołnierzy szybko dotarła do Freetown, a stamtąd do Londynu. Powołany przez premiera Blaira sztab kryzysowy natychmiast zdecydował o wysłaniu do Sierra Leone kontyngentu sił specjalnych. W jego skład wchodziło 72 komandosów SAS i SBS (Special Boat Service – „morska” wersja SAS) oraz 90 żołnierzy z elitarnego 1. Pułku Spadochronowego.

Decydenci w Londynie wiedzieli, że banda West Side Boys liczy około 400 ludzi. Dlatego postanowili wesprzeć komandosów SAS i SBS silnym oddziałem spadochroniarzy. Kiedy Brytyjczycy wylądowali w Freetown natychmiast przewieziono ich do jednej z baz poza miastem. Chodziło o to, by wiadomość o ich przybyciu nie dotarła do West Side Boys.

W tym samym czasie zakładnicy przechodzili piekło na ziemi. Byli non stop bici i torturowani, poddawani pozorowanym egzekucjom, pozbawiani snu i jedzenia. Najgorzej traktowany był sierraleoński porucznik Musa Bangura, którego bandyci uznali za zdrajcę. Trzymali go w dole kloacznym, z którego co jakiś czas był wyciągany i bity do nieprzytomności.

(czytaj dalej)

  • 0

Londyn kocha futbol. Miłością poligamiczną…

czytaj dalej

  • 20 września 2016
  • Redakcja Polimaty.pl
  • Świat

Derby, czyli mecz z udziałem dwóch drużyn z jednego miasta lub regionu, to starcia najbardziej elektryzujące lokalnych kibiców. Chyba, że… jesteście sympatykami futbolu z Londynu. Wtedy derby stolicy Wielkiej Brytanii po jakimś czasie mogą Wam wyjść bokiem.

W samej tylko Premier League – najwyższej klasie rozgrywek piłkarskich w Anglii – w obecnym sezonie rywalizuje pięć ekip z Londynu. Każda z ekip rozegra więc osiem ligowych derbów…

Oto jak wygląda poszatkowana mapa piłkarskiego Londynu. Odpowiednimi kolorami zaznaczono strefy, w których dominują sympatycy konkretnego klubu. Na wschodzie rządzi West Ham, na południu Chelsea, północ dzielą między siebie Arsenal i Tottenham.

YKAdkKd

(czytaj dalej)